Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Wilfredo Leon: Polska to obecnie mój dom

Wilfredo Leon: Polska to obecnie mój dom

fot. Katarzyna Antczak

Sprawa Wilfredo Leona, która ciągnęła się latami, wreszcie ma szczęśliwy finał. Urodzony na Kubie siatkarz otrzymał zgodę na zmianę federacji. – Ta wiadomość dała mi dużą radość. Polska jest teraz moim domem i zajmuje w moim sercu ważne miejsce – przyznał przyjmujący.

Nareszcie doczekaliśmy się przełomu w twojej sprawie. Jakie uczucie w tobie dominuje – ulga, zniecierpliwienie, radość czy coś zupełnie innego?



Wilfredo Leon: – Rzeczywiście, zmiana mojego „obywatelstwa sportowego” została zatwierdzona przez Światową Federację Siatkówki, więc ten długi proces nareszcie dobiegł końca. Wprawdzie nie będę mógł jeszcze zadebiutować w reprezentacji, ale ta perspektywa nie wydaje się już tak odległa – o ile oczywiście zostanę powołany. Sama wiadomość dała mnie i mojej rodzinie dużą radość.

Twoja rezygnacja z gry w kadrze kubańskiej zapadła po niezakwalifikowaniu się Kuby na IO w Londynie i tłumaczyłeś ją między innymi chęcią rozwoju. Tymczasem kwestia nowej reprezentacji ciągnęła się parę lat. Nigdy nie było momentu, w którym żałowałeś swojej decyzji?

– Rezygnacja z gry w kadrze Kuby była spowodowana wieloma różnymi czynnikami, o których nie chciałbym mówić publicznie, ale oczywiście jednym z nich była chęć bycia lepszym sportowcem, co tam byłoby niemożliwe. To była świadoma decyzja, do której długo dojrzewałem. Dlatego nigdy nie żałowałem odejścia z reprezentacji Kuby – nawet gdy widziałem kolegów z reprezentacji na igrzyskach w Rio de Janeiro. Oczywiście każdy sportowiec marzy o sukcesie olimpijskim, ale nie frustruję się brakiem doświadczenia IO. Dwa turnieje kwalifikacyjne do igrzysk, w których zabrakło nam bardzo niewiele do awansu, są w mojej pamięci, ale emocje już dawno opadły. Teraz, po otrzymaniu zgody FIVB na grę w reprezentacji Polski, mam realne szanse na występ w Tokio w 2020 roku, a moja motywacja do walki o miejsce w składzie jest naprawdę ogromna.

Osmany Juantorena wybrał Włochy, Joandry Leal Hidalgo – Brazylię. W ich przypadku decyzje zostały sfinalizowane szybciej. Nigdy nie żałowałeś wyboru polskiej federacji?

– Nigdy nie było mowy o żałowaniu, że nie wybrałem innego kraju, bo w mojej chęci gry dla Polski nie kierowałem się i nie kieruję żadnym prywatnym interesem. Chęć reprezentowania Polski wynika z faktu, że moja żona jest Polką, tu osiadłem po wyjeździe z Kuby i tu urodziła się moja córka. To jest w tej chwili mój dom. Nie przeszło mi przez myśl reprezentowanie innego kraju, dlatego nawet nie powiedziałbym, że dokonałem wyboru reprezentacji – dokonałem wyboru kraju, w którym chciałem zamieszkać, a chęć gry w reprezentacji to naturalna kolej rzeczy po otrzymaniu polskiego obywatelstwa.

Często mówi się, że jesteś jak Midas i czego nie dotkniesz, zamienia się w złoto. Dostajesz indywidualne nagrody, sięgasz po trofea i jesteś zawodnikiem, który w pojedynkę potrafi wygrać mecz. Z jednej strony „game creator”, z drugiej niesamowicie skromny człowiek. Kto trzyma cię w ryzach?

– Siatkówka jest grą zespołową, więc nie jest tak, że cała gra mojej drużyny zależy jedynie ode mnie. Bez dobrej dyspozycji reszty zespołu trudno byłoby o trofea, ponieważ obecnie różnice między najlepszymi zespołami są niewielkie, a o zwycięstwach decydują szczegóły. Kto trzyma mnie w ryzach? Myślę, że gdybym sam się nie motywował i nie trzymał dyscypliny, to nie osiągnąłbym w sporcie niczego wielkiego. Bardzo dużo sam od siebie wymagam. Oczywiście motywacja z zewnątrz – od rodziny, zespołu czy kibiców – jest pomocna, ale impuls do pracy nad sobą rodzi się najpierw we mnie. A to, że mimo sukcesów ciągle uważasz mnie za skromnego człowieka, wynika pewnie z faktu, że nie czuję się żadnym nadczłowiekiem czy kimś lepszym od innych. Dostałem od Boga warunki i serce do gry w siatkówkę, ale przy tym wiem od najmłodszych lat, że osiągnięcie jakiegokolwiek sukcesu w życiu zależy w największej mierze od ciężkiej pracy. Nie spoczywam na laurach, bo wiem, że stać mnie na jeszcze więcej.

Widzisz siebie w przyszłości w jakimś konkretnym plusligowym klubie?

– Bardzo chciałbym zagrać w mojej karierze w PlusLidze, ale nie dostałem dotychczas żadnej konkretnej oferty z polskich klubów. Gdybym miał sam wybierać, gdzie chciałbym grać, to ze względu na miejsce zamieszkania preferowałbym Warszawę. Ale rozważyłbym propozycję z każdego polskiego klubu.

*Cała rozmowa Anny Daniluk w serwisie PZPS-u

źródło: PZPS

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved