Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > M. Wika: Szkoda, że nie udało nam się postawić kropki nad i

M. Wika: Szkoda, że nie udało nam się postawić kropki nad i

– Drużyna z Katowic grała dużo lepiej od nas w dwóch pierwszych setach. Na szczęście potrafiliśmy wrócić do tego spotkania po dziesięciominutowej przerwie i doprowadzić do tie-breaka. Szkoda tylko, że nie udało nam się postawić kropki nad i, czyli wygrać także piątego seta – powiedział po porażce z GKS-em Marcin Wika, przyjmujący Espadonu Szczecin.

Siatkarze Espadonu Szczecin przegrali u siebie z GKS-em Katowice po tie-breaku. W sumie mogą być zadowoleni, że w ogóle do niego doprowadzili, bo początkowo niewiele na to wskazywało. To goście narzucili ton boiskowym wydarzeniom, a gospodarze nie mieli sposobu na to, by odrzucić ich od siatki. – Zagraliśmy bardzo słabo w zagrywce, popsuliśmy ich bardzo dużo. W ogóle tym elementem nie wywieraliśmy presji na przeciwniku. Z kolei drużyna z Katowic grała dużo lepiej od nas w dwóch pierwszych setach. Na szczęście potrafiliśmy wrócić do tego spotkania po dziesięciominutowej przerwie i doprowadzić do tie-breaka. Szkoda tylko, że nie udało nam się postawić kropki nad i, czyli wygrać także piątego seta – powiedział Marcin Wika, przyjmujący Espadonu Szczecin, który po raz kolejny źle wszedł w mecz we własnej hali. Wcześniejsze dwa spotkania u siebie zaczynał od stanu 0:2 lub 0:1. Podobnie było w starciu z GKS-em, w którym zanosiło się na zwycięstwo gości 3:0. – To już jest kolejny mecz, w którym walczymy do końca. Nieważne czy przegrywamy kilkoma punktami w danym secie, czy 0:2 w całym meczu, potrafimy odwrócić losy spotkania i wrócić do grania – podkreślił doświadczony zawodnik zachodniopomorskiej ekipy.



Podopieczni Michała Gogola kontynuują tradycję z zeszłego sezonu, bowiem już wówczas we własnej hali bardzo często rozgrywali tie-breaki. Nie inaczej jest w trwających rozgrywkach, bowiem w trzech starciach u siebie rozegrali trzy pięciosetowe boje. Na razie mają problem z odpowiednim wejściem w mecz, a dodatkowo w pojedynku z katowickim zespołem popełniali sporo błędów własnych. – Mniej odbywamy treningów w tej hali. Może potrzebujemy czasu, żeby się do niej zaadaptować w trakcie spotkania. Może większa ilość błędów wynika właśnie z mniejszej liczby treningów tutaj – zastanawiał się Wika, który odniósł się także do tie-breaków, które swoim sympatykom serwują szczecinianie. – Jak już kibice wybiorą się na mecz Espadonu, to staramy się zająć im ten czas, żeby spędzili z nami dwie i pół godziny – żartobliwie skomentował zawodnik szczecińskiej ekipy.

Mimo dwóch porażek w tie-breakach Espadon i tak radzi sobie bardzo przyzwoicie, bowiem tylko w starciu z Indykpolem AZS-em Olsztyn nie wywalczył żadnego punktu. Przed nim jednak jeszcze starcia z ligową czołówką, ale najpierw uda się do Sosnowca, gdzie zmierzy się z MKS-em Będzin. W poprzednim sezonie dwukrotnie przegrał na terenie rywala. Teraz również czeka go trudny pojedynek, ale siatkarze szczecińskiej drużyny wierzą w podtrzymanie dobrej passy w meczach wyjazdowych. – Każde spotkanie w PlusLidze jest ciężkie, a zwłaszcza w Sosnowcu, gdzie jest specyficzna hala. Trudno się tam gra, ale już w tym sezonie udowodniliśmy, że na ciężkim terenie potrafimy wygrywać. Taki sam cel mamy przed meczem z MKS-em. W Sosnowcu liczymy na wygraną – zakończył Wika.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved