Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > VolleyBox 22: Rozrywka dla bogaczy?

VolleyBox 22: Rozrywka dla bogaczy?

fot. Michał Ślusarski

W kolejnym wydaniu VolleyBoxa następny temat budzący emocje. Tym razem na tapet bierzemy ceny biletów na mecze siatkówki. Czy przeciętny Janusz może sobie pozwolić na rodzinny wypad do Krakowa, Łodzi czy Gdańska, aby podziwiać grę reprezentantów Polski? A może lepiej by było dla niego zostać w domu i obejrzeć spotkanie w telewizji, zaoszczędzając w ten sposób pieniądze na wakacje na Helu czy w innym pięknym miejscu?

Przemysławie,



pomysł na ten tekst zrodził się po tym, jak w minionym tygodniu ruszyła sprzedaż wejściówek na mecze fazy grupowej Ligi Światowej 2016 w Łodzi. Jak to bywa co roku, emocje u wielu ludzi wzbudziły ceny biletów, rozpoczynające się od 140 zł, a sięgające granicy 700 zł za karnet na trzy dni spotkań. Dużo? Sądząc po komentarzach Polaków, zainteresowanych uczestniczeniem w tym wydarzeniu, można wysnuć wniosek, że zdecydowanie ZA dużo. Wiele osób dowiadując się o kwocie jednej wejściówki, ze smutną miną i sporym rozczarowaniem rezygnowało ze snutych planów o wycieczce do Atlas Areny. A same bilety, mimo że oczywiście znikały ze strony w szybkim tempie, to jednak w przeciwieństwie do lat poprzednich można je było dostać jeszcze sporo czasu po rozpoczęciu sprzedaży. Czy rosnące z roku na rok ceny, zwiększające się w tak znaczącym stopniu, są zasadne? Czy jest w tym jakikolwiek sens?

Oczywiście, że jest. Odpowiedź jest bardzo prosta. Prawda jest taka, że o ile nie każde sportowe wydarzenie w Polsce jest w stanie zapełnić trybuny w halach do ostatniego miejsca, to jednak na reprezentację mężczyzn w siatkówce nie ma mocnych. Według mnie, a zapewne również zdaniem działaczy w związkach, którzy ustalają ceny, nie istnieje jak na razie granica, która spowodowałaby, że Polacy nie kupią biletów i przestaną na żywo kibicować swoim idolom. Przysłowiowy Janusz zarzeka się, że go nie stać, że to przesada i że ogłasza bojkot, ale na jego miejsce wejściówki kupi ktoś inny, nieco zamożniejszy albo po prostu bardziej zdeterminowany. I tym sposobem koniec końców trybuny i tak będą pełne… Tyle że nie w każdym wypadku tak będzie. Bo o ile na siatkarzy (a raczej na ich grę) chętnie pewnie patrzyłaby większość kibiców znad Wisły, to już np. siatkarki nie budzą takich emocji u przeciętnego Kowalskiego. Tutaj więc strategia jak najwyższej ceny może się nie sprawdzić, a krzesełka w hali pozostać puste. I wcale się temu nie dziwię, bo jeśli płacę „majątek” za bilet, to chciałabym obejrzeć dobre widowisko, a z tym bywa różnie, szczególnie mając na względzie obecny kryzys kobiecego volleyballa.

Pytanie jednak, czy nie byłoby lepiej, gdyby większa liczba Polaków mogła sobie pozwolić na uczestniczenie w widowisku, jakim jest mecz siatkówki. Patetycznie brzmiący slogan o popularyzacji piłki siatkowej u jak najliczniejszej grupy naszych rodaków jest bardzo nośnym hasłem. Tylko że w praktyce, jak widać, nie do końca znajduje zastosowanie. Z doświadczenia, może nie własnego, ale rodziny czy znajomych, wiem, że osoba, która nie jest naprawdę zakręcona na punkcie siatkówki raczej nie zdecyduje się na spontaniczny wyjazd na mecz do innego miasta, który to wypad będzie ją kosztował kilkaset złotych. Będzie wolała spożytkować te pieniądze w inny sposób. Jaki więc mamy skutek? Na meczach coraz mniej będzie osób, które dopiero poznają, jak świetny jest to sposób spędzania czasu, pozostaną ci, którzy ze środowiskiem siatkarskim są obeznani i na tyle w nie „wkręceni”, że są gotowi zapłacić niemal każdą cenę, byle tylko zobaczyć swoich idoli w akcji. I jasne, dla nich też powinno być miejsce, ale warto chyba dać szansę, aby i inni zostali „wtajemniczeni” w krąg najlepszych kibiców na świecie.

Na koniec kilka przykładów. Zainteresowanie uczestnictwem w roli kibica w meczach siatkówki w Polsce bywa tak duże, że porównywalne w niektórych wypadkach do spotkań piłki nożnej. Tutaj jednak nie szukałabym analogii i punktu odniesienia, bo ceny wejściówek na stadion futbolowy są jednak zazwyczaj sporo wyższe. Jednak nie wszędzie i nie na wszystkie imprezy bilety muszą osiągać horrendalne kwoty. Szukając potwierdzenia, można wymienić chociażby miejsca dla kibiców na turnieju kwalifikacyjnym w Berlinie (od 15 euro) czy coroczny Memoriał Wagnera (w tym roku od 40 zł!). W obu przypadkach ceny były lub są dosyć przystępne, a przynajmniej „do przeżycia” dla przeciętnego Kowalskiego. Można? Można, tylko trzeba chcieć i mieć na względzie nie tylko kwestie finansowe, ale również te mniej ekonomiczne profity, jakie przynoszą takie wydarzenia.

A ty, drogi Przemku, jak uważasz, czy oglądanie siatkarzy i siatkarek powinno stać się rozrywką dla bogaczy? A może robię burzę w szklance wody, bo przecież polska siatkówka musi mieć środki na godne funkcjonowanie?


Magdo,

nie spodziewałem się w VolleyBoxie tak ekonomicznej debaty, jednak skoro taki temat mamy na tapecie, to trzeba się z nim zmierzyć. Osobiście uważam, że ceny biletów na mecze Ligi Światowej z udziałem naszych reprezentantów nie są żadną niespodzianką. Już przywykłem do faktu, że nad Wisłą ceny są iście europejskie, natomiast nasze zarobki wciąż są polskie. Jesteśmy w zarobkowym ogonie Europy, mamy jedną z najdroższych autostrad na kontynencie (kierowcy podróżujący po autostradzie A2 – otrzyjcie łzę na policzku), za przeciętną wypłatę więcej litrów benzyny może kupić Czech, Słowak czy Łotysz, wyprawa do kina czy McDonalda ze znajomymi to wyprawa na połowę kieszonkowego zwykłego nastolatka. Czy w takiej sytuacji wygórowane ceny biletów mogą dziwić? Mnie nie dziwią w ogóle.

Bilet za 140 zł to około 30-35 euro, co dla Niemca, Holendra czy Włocha ceną zaporową na pewno nie jest. Bilet vipowski? 700 zł, czyli około 160 euro. W tym wypadku wydatek jest znaczniejszy, ale czy i to jest cena odstraszająca i wzbudzająca przygnębienie? Nie wydaje mi się. Nie chcę wnikać w szczegóły polityczno-ekonomiczne takiego stanu rzeczy, bo to nie czas i miejsce. Rzucę w przestrzeń tylko jedno, jakże sławne pytanie retoryczne: „jak żyć, panie premierze (a raczej pani premier), jak żyć?”

Patrząc z pozycji kibica siatkówki, pasjonata, osoby, która uwielbia ten sport i ma go głęboko w sercu, mogę powiedzieć, że faktycznie ceny na spotkania z udziałem naszych siatkarzy kłują w serce i wietrzą portfel. Nie ma to znaczenia, czy jestem kibicem od wielu lat, czy też od tygodnia – wyjazd na takie wydarzenie nie jest powszechnie dostępny i nie jest tani. Czy to widowisko jest warte takiej ceny? Chyba nie mnie to osądzać. Po zdobyciu mistrzostwa świata przez naszych chłopaków, po świetnie zorganizowanym mundialu w naszym kraju boom na siatkówkę jeszcze bardziej przybrał na sile. W wielu polskich miastach działają Siatkarskie Ośrodki Szkolne (popularne SOS-y), coraz więcej jest lig amatorskich zrzeszających emerytowanych zawodowców, półzawodowców i amatorów, w wielu miastach działają sekcje młodzieżowe i seniorskie klubów siatkarskich, transmisje z meczów ekstraklasy szczelnie wypełniają ramówkę kilku kanałów Polsatu. To wszystko powoduje, iż siatkówka nie jest już niszową dyscypliną uprawianą przez garstkę osób. W naszym kraju promocji volleya nie potrzeba tak, jak np. w krajach Europy północnej czy na Bałkanach. Interes kula się już sam, przyszła pora, by zbierać żniwo.

I tu znów liźnięcie ekonomii – im większy popyt, tym wyższa cena. Hala sportowe w porównaniu do stadionów piłkarskich w zdecydowanej większości wypadków mają mniejszą pojemność, co niejako z automatu uczestnikom halowych eventów dodaje elitarności. Podwyższa też cenę biletów, bo jak konkurować chociażby Atlas Arenie ze Stadionem Narodowym czy stadionami miejskimi w Poznaniu i Wrocławiu? Zadanie to arcytrudne, a koszt organizacji imprezy jest pewnie w obu przypadkach podobny.

Tak więc co nam kibicom pozostało? Albo kierować się maksymą „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, albo wszcząć bunt i po prostu zbojkotować zakup biletów na którąś z największych imprez. Która z tych dróg jest lepsza? A może jest jeszcze jakaś inna? Sami osądźcie.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, Publicystyka

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved