Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > VolleyBox 19: Polak za granicą, czyli granie czy grzanie?

VolleyBox 19: Polak za granicą, czyli granie czy grzanie?

fot. Michał Ślusarski

Kończy się sezon ligowy, nadszedł więc czas na podsumowania. Ta część roku charakteryzuje się tym, że na siatkarskim podwórku jak grzyby po deszczu rozwijają się plotki transferowe. Tym razem nie jest inaczej. Pierwsze wieści napłynęły z Japonii, jakoby zespół z tamtejszej ligi był zainteresowany pozyskaniem Bartosza Kurka. Sprawdźmy więc, jak polscy siatkarze i siatkarki radzili sobie w zagranicznych klubach w tym sezonie. Czy było ich dużo czy mało? I czy byli oni ważnymi postaciami w swoich drużynach?

Przemysławie,



na początku należy przyznać, że lata, kiedy nasi rodacy tak tłumnie wyjeżdżali, aby grać w zagranicznych ligach, minęły, podobnie zresztą jak nieco wyhamowała masowa emigracja z naszego kraju. Jeszcze niedawno było przecież głośno o hitowych transferach Polaków do Rosji czy Włoch, a Polek chociażby do Turcji. Porównując więc liczbę zawodników znad Wisły, którzy w mijającym sezonie postanowili poszukać swojej szansy gdzieś na świecie, odnotować trzeba, że tym razem nie było jakichś szczególnie spektakularnych przenosin. Polaków grających za granicą było i jest jednak całkiem sporo, o czym zaraz się przekonamy.

Pierwszym, którego nazwisko przychodzi wam, drodzy czytelnicy, i tobie, Przemku, na myśl, jest z pewnością kapitan reprezentacji mistrzów świata – Michał Kubiak. Polską ligę zdecydował się on porzucić dla tureckiego Halkbanku Ankara. Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważną rolę pełni on w tym zespole, nie raz i nie dwa stawał się bowiem bohaterem swojego klubu, zarówno podczas rozgrywek tamtejszej ligi, jak i w Champions League. I chociaż gwiazd w Halkbanku jest sporo (Sokołow, Le Roux, Travica), to Kubiak na ich tle często się wyróżnia. Wydarzenia w Turcji i idący za nimi ciągły niepokój o bezpieczeństwo sprawiają, że kibice zastanawiają się, czy popularny „Dziku” wróci do Polski. Tego nie wiem, ale myślę, że propozycji z różnych krajów świata zapewne mu nie zabraknie, a pierwsza z nich jest już oficjalna – naszego kapitana chce mieć w swoich szeregach irański Sarmayeh Bank.

Inni Polacy w zagranicznych ligach to chociażby Łukasz Żygadło, grający właśnie w ekipie wspomnianego mistrza Iranu, czy Zbigniew Bartman, u którego przynależność do konkretnego klubu tak często się zmienia, że czasem trudno nadążyć (chiński Sichuan Chengdu, francuski Stade Poitiers i katarski Al-Rajjan S.C.). Należy jednak podkreślić, iż chociaż klasa tych zespołów może nie jest taka, aby mogły one rywalizować jak równy z równym np. z Zenitem Kazań, to jednak za każdym razem Bartman jest traktowany jako „gwiazda” i pełni jedną z głównych ról w zespole. Polaków jest również dużo w lidze austriackiej (Michał Peciakowski, Dawid Siwczyk, Maciej Madej, David Michel, Bartłomiej Gajdek), belgijskiej (m.in. Adrian Staszewski) i czeskiej (Adrian Patucha, Robert Szczerbaniuk). Co ciekawe, nie mamy zbyt wielu reprezentantów w rozgrywkach włoskich, gdzie jednym z niewielu jest młody przyjmujący Bartosz Bućko. Ten zaś osiągnął ostatnio duży sukces, zdobywając wraz ze swoją drużyną – Calzedonia Werona, Puchar Challenge. Siatkarz trochę jednak żałował, że jego udział w zdobyciu trofeum nie był większy.

I jeszcze kobiety. Tutaj zapewne, drogi Przemku, będziesz miał więcej ode mnie do powiedzenia. W siatkówce kobiecej, podobnie jak w męskiej, czasy wyjazdów polskich gwiazd minęły. Małgorzata Glinka zakończyła karierę, a Katarzyna Skowrońska-Dolata po latach postanowiła wrócić do gry w rodzimej lidze. Nasz kraj jest więc reprezentowany przede wszystkim w Turcji, gdzie liga stoi na wysokim poziomie. I tak całkiem dobrze radzą sobie za granicą polskie rozgrywające, Agnieszka Rabka i jej Imperial Ocagi doszedł w tym sezonie do finału Pucharu Challenge, a Katarzyna Skorupa wraz z Fenerbahçe Stambuł zdobyła Superpuchar Turcji. W tym samym kraju, w ekipie Salihli gra również Elżbieta Skowrońska. I chociaż Polki we wspomnianych drużynach może nie są gwiazdami, to jednak ich udział w triumfach jest odnotowywany. W lidze włoskiej wspomnieć zaś należy występy Bereniki Tomsi, Dominiki Sobolskiej (obie Montichiari) oraz Magdaleny Wawrzyniak (Igor Gorgonzola Novara). Oba zespoły dotarły do ćwierćfinału włoskiej ekstraklasy.

Co jest przyczyną, że nasze „gwiazdy” w większości nie chcą już wyjeżdżać i wolą zostać w kraju? Myślę, że jakiego powodu by się nie dopatrywać, jest to dobra i korzystna tendencja. Kibice mogą oglądać swoich idoli nie tylko w telewizji czy Internecie, ale przede wszystkim na żywo. Coraz częściej to zagranicznej sławy siatkarze i siatkarki przyjeżdżają grać do Polski. Świadczy to o tym, że nasze ligi się zmieniają, a kluby stawiają coraz lepsze warunki dla zawodników, pozwalając im nie tylko na rozwój sportowy (gra w liczącym się zespole, udział w europejskich pucharach itp.), ale i proponują godne warunki finansowe. Wreszcie rodzime kluby mogą konkurować z tymi z Włoch, Rosji czy Turcji. Oczywiście, są tego granice. W Polsce budżet klubów nie pozwala im niestety na proponowanie kontraktów, których nie potrafiliby przebić Turcy czy Rosjanie, ale siła naszej ligi sprawia przynajmniej, że siatkarze mając kilka propozycji, poważnie rozważają występ np. w PlusLidze. Wszystko zmierza w dobrą stronę, a wyjeżdżający Polacy są często naprawdę liczącymi się zawodnikami w swoich zagranicznych klubach. Grzanie ławy nie jest przecież dla mistrzów świata, prawda?

Magdo,

nie wiem, czy temat tego VolleyBoxa czasem nie jest już lekko spóźniony… Karuzela transferowa, jak powiedziała niedawno prezes Chemika Police, pani Joanna Żurowska, już w lutym i marcu trwała w najlepsze, bo wtedy rozpoczyna się rozmowy transferowe przed kolejnym sezonem klubowym. Oczywiście to „spóźnienie” to tylko taki malutki żarcik, bo co by jednak nie mówić, to właśnie teraz odbywają się kluczowe ustalenia i podejmowane są strategiczne decyzje w planowaniu budżetów i kompletowaniu składów.

Słusznie zauważyłaś, że polska ziemia, polska liga i polskie wypłaty są dla naszych rodzimych siatkarzy coraz bardziej atrakcyjne i konkurencyjne w porównaniu do ich odpowiedników zagranicznych. Dawniej do Włoch czy Rosji jechało się zaznać siatkówki na najwyższym poziomie oraz by zabezpieczyć swoją finansową przyszłość na sportowej emeryturze. Polska liga w pewnym czasie wyludniła się z największych gwiazd – szczęścia na „zachodzie” szukał m.in. Paweł Zagumny, Łukasz Żygadło, Michał Winiarski, Łukasz Kadziewicz czy bracia Stelmachowie. Teraz, ku naszej uciesze, większość naszych najlepszych zawodników i reprezentantów kraju gra nad Wisłą. To zdecydowanie podwyższa potencjał i wartość naszej ligi. Dodatkowo obcokrajowcy coraz częściej chcą grać w PlusLidze, a nie zawsze PlusLiga otwiera przed nimi podwoje. Dawanie szansy utalentowanej młodzieży to również dobra droga, bo lepiej zainwestować w potencjalnego przyszłego reprezentanta biało-czerwonych niż w miernego stranieriego.

Wracając do sedna, muszę przyznać, że losy Polaków na emigracji w sezonie 2015/2016 są dla mnie dosyć sporą niewiadomą. Regularnie interesowałem się jedynie występami Kubiaka, Żygadły, Bućko i naszych siatkarek we Włoszech. O austriackiej, belgijskiej czy czeskiej kolonii miałem pojęcie, ale przyznam szczerze, że blade. Polscy zawodnicy – zarówno ci młodsi, jak i ci w kwiecie wieku, cieszą się w wielu mniej prestiżowych ligach wielką estymą. Bo są dobrze wyszkoleni, bo mają spore doświadczenie, bo mają głośne nazwiska, które jeszcze przed kilkoma laty widniały na ekranach telewizorów podczas meczów Ligi Światowej. To bardzo nas cieszy, bo widać, że o ile polska myśl szkoleniowa zagranicą nie jest zbytnio ceniona, o tyle polscy sportowcy wciąż mają wzięcie.

Niestety sytuacja ma się dużo gorzej, jeśli rozmawiamy o paniach. Czasy, kiedy o nasze kadrowiczki (i nie tylko) rozbijały się największy kluby na świecie minęły. Na tę chwilę minęły bezpowrotnie. Zainteresowanie wciąż budzą nazwiska takie jak Werblińska, Bednarek-Kasza, Skowrońska-Dolata czy Zenik, ale powiedzmy sobie szczerze – to już „stara gwardia”, która o sile polskiego volleya stanowić może przez 3 albo 4 lata. Nad Wisłą niestety nie widać takich (w sportowym rozumieniu) gorących towarów jak Caterina Bosetti, Gabi, Kubra Akman, Tijana Bosković czy Natalia Małych. Z jednej strony nie dziwi mnie więc słaba emigracja naszych siatkarek, bo po prostu na rynku są zawodniczki lepsze i bardziej perspektywiczne, jednak z drugiej jestem rozczarowany, że Polki nie próbują uczyć się siatkówki chociażby we Francji, Niemczech, Serbii czy na Białorusi. Inna wizja siatkówki, inne systemy szkolenia być może pomogą tym mniej lub bardziej utalentowanym dziewczynom rozwinąć swój potencjał bardziej niż na ławce rezerwowych medalisty Orlen Ligi.

Pamiętacie może, jak wyglądała siatkówka prezentowana przez Rosjan jeszcze kilka lat temu? Siergiej Grankin albo jeszcze troszeczkę wcześniej Wadim Chamutckich rzucali wysokie, pozbawione jakiegokolwiek kunsztu „świece”, z których toporni drwale z syberyjskich lasów uderzali ile sił w łapie. Metoda na drwala nie zdała egzaminu – Rosjanie mieli kłopoty, by z jakiejkolwiek wielkiej imprezy przywieźć medal. Wyjazd kilku graczy na zachód (m.in. Wołkow, Abramow, Bierieżko) oraz przyjście kilku zagranicznych szkoleniowców (np. Totolo, Bagnoli, Fronckowiak) zmieniły styl gry Rosjan, którzy w 2012 roku sięgnęli po mistrzostwo olimpijskie. To pokazuje, że czasami nie tylko warto, ale wręcz powinno się obejrzeć trochę świata i zaczerpnąć nieco nauki z zewnątrz, by samemu pewne elementy i aspekty poprawić. Mam nadzieję, że nie pójdziemy śladem Rosjan i nie zakisimy się w sosie własnym, ale w odpowiednim momencie kilku naszych chłopaków i kilka dziewcząt zaryzykuje i wyruszy na zagraniczny wojaż. Bo oprócz przygody, adrenaliny, doświadczenia będzie to zysk dla nich samych, a być może także dla całej polskiej siatkówki.

Czy Bartosz Kurek powinien skorzystać z propozycji i wyjechać do Japonii?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, inne, Publicystyka

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved