Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Vital Heynen: Eksperymentowanie nie oznacza, że będziemy przegrywali

Vital Heynen: Eksperymentowanie nie oznacza, że będziemy przegrywali

fot. Katarzyna Antczak

– Najważniejsze, że od wszystkim dostałem sygnał, że chcą grać w drużynie narodowej. Musimy zrozumieć, co jest jednym z celów reprezentacji. Ona ma pomagać zawodnikom, a nie im przeszkadzać. Dlatego chcę pracować z ludźmi, którzy tego chcą – mówi selekcjoner reprezentacji Polski, Vital Heynen.

Kibice zastanawiają się, kiedy poznają skład reprezentacji Polski siatkarzy. – Nie mam pojęcia, choć oczywiście taką listę już zrobiłem. Przekazałem ją ludziom w związku. Nie wiem, co z nią zrobili! (śmiech) Ale rozumiem, że mają swoje procedury. Zresztą to bez różnicy. Ze wszystkimi zawodnikami, z którymi chciałem, rozmawiałem. W Spale spodziewam się od 25 do 30 zawodników. Zobaczymy, co się wydarzy w najbliższych tygodniach, czy nikt nie dozna jakiegoś urazu itd. – mówi na łamach polskatimes.pl Vital Heynen. Zabraknie tylko Karola Kłosa, który ma problemy z kolanami i powiedział mi, że potrzebuje przerwy. Niewykluczone, że czeka go operacja. I dobrze, niech ją przejdzie po tym sezonie, będzie gotowy do gry w kadrze za rok. Poza nim wszyscy są gotowi i bardzo pozytywnie nastawieni do gry w reprezentacji. Odbyliśmy długie rozmowy. Czasami nawet bardzo długie i częste, jak na przykład z Michałem Kubiakiem. Myślałem, że ja dużo gadam, ale on… Ciągle o coś pytał! Inna sprawa, że zawodnicy mogą być zmęczeni po sezonie. Moja w tym głowa, żeby wrócili do formy w odpowiednim czasie – dodaje,



Chociaż niektórzy chętnie widzieliby w reprezentacji Mariusza Wlazłego i Łukasza Żygadłę, belgijski szkoleniowiec wyklucza taką ewentualność. – Nie rozmawiałem z nimi na ten temat. Głównie dlatego, że mam do dyspozycji wielu młodych i utalentowanych siatkarzy. Ich chcę sprawdzić. Wiem, że Mariusz to wciąż świetny zawodnik, ale za dwa lata, gdy będą igrzyska olimpijskie w Tokio, będzie miał 37 lat. Być może byłby jakimś rozwiązaniem, ale w pierwszej kolejności wolę przekonać się, co na poziomie reprezentacji pokaże na przykład Maciek Muzaj, który w tym roku skończy 24 lata. Podobna sytuacja jest z Łukaszem Żygadło. Jest rewelacyjnym rozgrywającym, ale jest starszy od Mariusza o cztery lata. Może kiedyś do nich zadzwonię, ale najpierw sprawdzę innych graczy, dużo młodszych – przyznaje Heynen.

Przed reprezentacja Polski najpierw rozgrywki Ligi Narodów, która zastąpi dotychczasową Ligę Światową. – Gdy spojrzymy na wielu zawodników, choćby w Polsce, oni nie mieli gdzie rywalizować na poziomie reprezentacyjnym. Dlatego Liga Narodów jest najlepszym do tego miejscem. Podejrzewam, że zdecydowana większość drużyn narodowych także wykorzysta te rozgrywki do zmian w składach. Mamy dwa lata do igrzysk, więc jest to znakomity moment do przekonania się, czym się dysponuje. Podczas treningów nie da się zobaczyć wszystkiego. Nie lubię określeń typu „poligon doświadczalny”, „czas eksperymentów” i tak dalej. Bez względu na wszystko będziemy chcieli wygrywać, ale celem jest poprawa jakości – mówi Heynen. – Wiecie, co było największym problemem w Polsce? To, że zawsze grało się dla wyników. Zamiast sprawdzać w Lidze Światowej nowych zawodników, zamiast dawać szansę mniej doświadczonym graczom, wszyscy nastawiali się na sukcesy. To zła droga. Przecież takim siatkarzom jak Damian Schulz czy Łukasz Kaczmarek brakuje doświadczenia, a jeśli wystawi się atakującego w mistrzostwach świata bez uprzedniego sprawdzenia, to szanse na zwycięstwo są zerowe. Polska powinna co dwa lata organizować finał Ligi Światowej, bo wtedy mogłaby spokojnie próbować zawodników. Poza tym eksperymentowanie nie oznacza, że będziemy przegrywali. W każdym meczu chcę odnosić zwycięstwa, ale najważniejsze w tym roku będą mistrzostwa świata – zaznacza selekcjoner reprezentacji Polski, cytowany przez Przegląd Sportowy.

W sztabie reprezentacji, jeśli zyska akceptację PZPS-u, ma pojawić się Paweł Woicki. Skąd taki pomysł? – Kiedy na potrzeby konkursu tworzyłem prezentację dla PZPS-u, zawarłem w niej nazwiska sześciu, siedmiu osób, które według mnie byłyby dobrymi trenerami. Paweł też był na tej liście. Teraz rozmawia z federacją i swoim klubem. Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź. Mam już 48 lat i różnica między mną a zawodnikami jest spora. Dlatego chciałem mieć w sztabie kogoś młodszego – tłumaczy Heynen. – Paweł jest idealną osobą, świetnie rozumie mnie i moją filozofię pracy, bo pracowaliśmy razem przez dwa lata w Bydgoszczy. Czasami może się zdarzyć, że nie wszyscy zawodnicy zrozumieją moją reakcję, a Paweł wytłumaczy drużynie, dlaczego zachowuję się w taki, a nie inny sposób. Będzie też dobrze wiedział, jak reagują zawodnicy. Nie chodzi o to, żeby donosił, że ktoś wypił piwo. Chodzi o to, żebym i ja dobrze rozumiał to, co dzieje się w drużynie, właściwie odczytywał ich zachowania. Paweł będzie pośrednikiem pomiędzy mną i zawodnikami. Z takiej roli dobrze wywiązaliby się też Daniel Pliński czy Michał Winiarski, ale „Wujka” znam najlepiej – dodał Belg.

źródło: polskatimes.pl, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved