Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Tomasz Fornal: Każdy pójdzie teraz w swoją stronę

Tomasz Fornal: Każdy pójdzie teraz w swoją stronę

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Nie ma co ukrywać, że wszyscy oczekiwali od nas złotego medalu. Sami bliscy informowali nas, że przyjadą na półfinał i finał, jakbyśmy z góry mieli go zagwarantowanego i przyjechali tutaj grać tylko te dwa mecze. Jednak sami sobie na to zasłużyliśmy. Wygrywaliśmy wszystko, więc nie ma co się temu dziwić. Żadnej innej możliwości nie braliśmy pod uwagę – mówi w obszernej rozmowie ze Strefą Siatkówki Tomasz Fornal, przyjmujący reprezentacji Polski juniorów.

Koniec przygody z juniorską kadrą. Dla zawodników takich jak ty jest to nierzadko początek kariery w seniorskiej drużynie. Wierzysz, że to właśnie twoje nazwisko może niedługo stanowić o sile reprezentacji narodowej?



Tomasz Fornal: Na pewno jest to moim ogromnym marzeniem i wiążę z tym swoje nadzieje. Chciałbym zadebiutować w seniorskiej reprezentacji i znaleźć się w jej czołowym składzie. Czas pokaże kiedy i czy będę miał szansę dostać się do tej elity. Wszystko jest jeszcze przede mną. Teraz skupiam się na treningu i ciężkiej pracy, ale mam nadzieję, że to kiedyś zaowocuje i dostanę taką możliwość.

Mówi się, że polska siatkówka przeżywa teraz kryzys, a niezaspokojone apetyty całego środowiska siatkarskiego ciągle rosną. Sądzisz, że wy jako te nadzieje „złotego rocznika” moglibyście być na to dobrym lekarstwem?

W tym momencie ciężko powiedzieć. Stwierdzić moglibyśmy to dopiero wtedy, gdy dostalibyśmy szansę, żeby to udowodnić. Prawdą jest, że w reprezentacji są zmiany. Jedni zawodnicy odchodzą, przychodzą kolejni. Na pewno nadejdzie taki moment, że znowu będziemy w czołówce. To prawda, że jest lekki kryzys, ale nie tylko nasza reprezentacja musi borykać się z pewnymi problemami. Wydaje mi się, że każda ekipa na świecie ma te gorsze i lepsze momenty czy chwile słabości. Zarówno jako drużyna, jak i pojedynczy zawodnik. Nie można personalnie podchodzić do takich spraw czy wieszać psów na jednej osobie, tylko trzeba dać jej trochę czasu. My nie jesteśmy robotami, seniorzy również nie i oni też nie zawsze mogą być w stu procentach dyspozycyjni. Mogą mieć słabsze momenty, dni – co jest jak najbardziej zrozumiałe. Myślę, że możemy na nadchodzących mistrzostwach Europy zdobyć złoty medal, bo stać na to naszą reprezentację. I mam ogromną nadzieję, że tak się stanie.

Na twojej pozycji w kadrze zawsze była spora konkurencja. Teraz jednak pod nieobecność jednych zawodników czy słabszej formy u drugich szuka się kogoś, kto wypełni lukę i da tej drużynie nową energię. Jednym z nazwisk, które przewija się wśród prosperujących do tej roli, jest właśnie Tomasz Fornal.

Nie ukrywam, że rzeczywiście słyszałem, że to moje nazwisko gdzieś tam się przewija. Czytam to, co pisze się w mediach, śledzę informacje w internecie. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym otrzymał taką szansę i na pewno dałbym z siebie wszystko. Jednak to wszystko zależy od wizji trenera i od tego, czy on widzi moją osobę w tej reprezentacji czy nie.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a gdzie Tomasz Fornal chciałby siebie w niedalekiej siatkarskiej przyszłości widzieć?

Ja jestem jeszcze młody. Mam dziewiętnaście lat, w sierpniu skończę dwadzieścia. Teraz zależy mi na dalszym rozwoju, nie pieniądzach. Wiadomo, każdy chce wygrywać i osiągać jak najlepsze rezultaty – dla mnie teraz najważniejsza będzie PlusLiga i to, żeby tam odnieść satysfakcjonujący wynik. Ja osobiście chcę z dnia na dzień, z treningu na trening poprawiać swoje umiejętności. Nie jestem jeszcze idealnym zawodnikiem, który ma wszystko doskonale dopracowane. Nie uważam się za żaden ideał. Chcę się szkolić, trenować, trenować i jeszcze raz trenować.

W takim wypadku kim dla ciebie jest spełniony siatkarz? Bartosz Kurek powiedział kiedyś, że to ten, który ma medal olimpijski na szyi.

Rzeczywiście, coś w tym jest. Każdy sportowiec, uprawiający jakąkolwiek dyscyplinę, chciałby w swojej kolekcji mieć medal olimpijski, a już na pewno złoty. To też jest i moim marzeniem, mam świadomość, że odległym, ale na pewno jest jednym z tych, które chciałbym spełnić. Wydaje mi się, że byłoby to tym, co powiedział Bartosz Kurek, czyli jednym z tych kompletnych osiągnięć spełnionego siatkarza. I jeśli chciałoby się powiedzieć, że osiągnęło się już wszystko, to ten złoty medal igrzysk olimpijskich byłby na to dowodem. Oczywiście jest wiele innych trofeów, które można zdobyć w seniorskiej siatkówce, jak na przykład tytuł wywalczony przez kadrę w 2014 roku czy chociażby mistrzostwo Europy. Tych imprez, gdzie złoty krążek można zdobyć, jest naprawdę bardzo dużo. Jednak tym celem nadrzędnym dla każdego sportowca na pewno jest złoto olimpijskie.

Jesteś siatkarzem młodym, ale i spełnionym w młodzieżowej siatkówce. Gdzie oczami kogoś takiego jak ty może znaleźć się polska siatkówka za kilka lat?

Wydaje mi się, że wystarczy spojrzeć na ekstraklasę. Z roku na rok poziom w PlusLidze jest coraz wyższy. Drużyny rosną w siłę, a poziom sportowy między nimi jest coraz to bardziej wyrównany. Walka stoi na równym poziomie w prawie wszystkich spotkaniach czy kolejkach. Wierzę i mam ogromną nadzieję, że nadal tak będzie, a do PlusLigi będzie dołączało wielu nowych, lepszych zawodników ze światowej siatkarskiej elity, co za tym idzie – będzie podnosił się również poziom sportowy. Dla nas, jako młodych zawodników, byłaby to dobra okazja, żeby wiele się od tych graczy nauczyć. Jestem przekonany, że siatkówka w Polsce nie upadnie. (śmiech) Póki co poziom na pewno się nie obniża, a ja osobiście uważam, że z roku na rok PlusLiga będzie mocniejsza.

Czego twoim zdaniem może PlusLidze brakować, co na przykład mają inne ligi?

Ciężko powiedzieć, bo też nie mam wglądu na to, jak wygląda liga rosyjska czy włoska od środka. Po tym sezonie spędzonym w Radomiu w PlusLidze wszystko mi się podobało. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do jakiejkolwiek organizacji treningów czy samych meczów. Wszystko jest w stu procentach tak, jak sobie w dzieciństwie wymarzyłem. 

Pewność siebie w siatkówce – pomaga czy przeszkadza?

Na pewno pomaga. Jeśli ktoś wychodzi do meczu niepewny, zdenerwowany czy przejęty tym, że nie wie, czego się spodziewać po przeciwniku, to nie zdoła udźwignąć ciężaru spotkania. Może zabraknąć mu odwagi, żeby podjąć ryzyko na boisku i potem tylko kiwa czy plasuje. Takiego meczu nie da się zaliczyć do udanych. Trzeba wyjść pewnym siebie, swoich umiejętności i być maksymalnie zmobilizowanym. Idealnym przykładem takiej postawy jest osoba Earvina Ngapetha, u którego doskonale widać tę pewność siebie. To zawodnik, który nie boi się ryzykownie zagrać i nie przejmuje się popełnionym błędem. Udowadnia również, że to, co dopracuje na treningach, świetnie później odtwarza na boisku. Ma bardzo mocną psychikę i jest odważny, a to jest godne podziwu. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved