Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Tomas i Helene Rousseaux – siatkarskie rodzeństwo doskonałe

Tomas i Helene Rousseaux – siatkarskie rodzeństwo doskonałe

fot. Katarzyna Antczak

Jego siostra Helene jest gwiazdą Developresu Rzeszów. Tomas Rousseaux bryluje w Indykpolu AZS Olsztyn. Ich drogi krzyżują się już drugi raz. Wcześniej oboje grali w lidze włoskiej – Tomas w Monzie, Helene w Modenie.

Teraz brat i siostra podpisali kontrakty w Polsce. – Moja siostra to taki siatkarski obieżyświat. Występuje za granicą od siedemnastego roku życia, więc ma już na tym polu sporo doświadczeń. Kiedy grała we Włoszech i ja też trafiłem do Serie A, mieliśmy do siebie całkiem blisko (z Monzy do Modeny jest około 200 km – przyp. red.). To było bardzo fajne, bo mamy ze sobą świetny kontakt i mogliśmy się często widywać. Teraz ja jestem w Olsztynie, ona w Rzeszowie (ponad 500 km – przyp. red.). Mój kontrakt nie miał absolutnie wpływu na decyzję Helene, ale fajnie, że znowu mieszkamy i gramy w tym samym kraju. To bardzo wygodne z punktu widzenia najbliższych. Bo za jednym razem mogą odwiedzić nas oboje – mówi nowy przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn.



Tomas od dziecka był skazany na siatkówkę. To syn reprezentantów kraju, brat kadrowiczki i trenera grup juniorskich (brat Gilles jest zawodowym strażakiem, ale prowadzi zajęcia z młodymi adeptami tej dyscypliny). Od pierwszych lat życia był otoczony siatkówką. Rodzice Emile Rousseaux i Karin Wallyn to byli reprezentanci Belgii. Kiedy Tomas przychodził na świat, jego tata – później również trenujący go w Roeselare – zakładał znaną w całym kraju szkółkę młodych talentów. Poprzez ćwiczenia i zabawę 4-letnie maluchy miały być przygotowywane do zajęć z piłkami. Tomas i jego siostra nie byli jednak pod siatkarską presją. – Do trzynastego roku życia grałem jako napastnik w lokalnym klubie piłkarskim. Kiedy jednak zdałem sobie sprawę, że siatkówka jest moją miłością, zacząłem trenować na poważnie – wspomina Tomas.

Pięć lat temu Rousseaux zdobył brązowy medal mistrzostw Europy juniorów organizowanych przez Polskę i Danię. Już wtedy odczuł, jak ważną dyscypliną w kraju nad Wisłą jest siatkówka. – Zawodnik grający przed waszymi kibicami czuje się wyjątkowo. Bardzo bym chciał, żeby taki stopień zainteresowania i profesjonalizmu był kiedyś w Belgii – nie ukrywa 23-latek.

Dla wielu obcokrajowców zachwyt Volleylandem szybko się kończył, kiedy pojawiła się presja wyniku, głośny doping tysięcy kibiców i wszechobecne zainteresowanie mediów. Wielu tego ciężaru nie udźwignęło. Młody Belg nie ma jednak takich problemów. – Od początku widać u niego pewność siebie, ale też otwartość. To facet, który przydałby się każdej drużynie. Zarówno jeśli chodzi o cechy mentalne, jak i typowo siatkarskie – chwali go klubowy trener Roberto Santilli. Sam Tomas presji się nie boi. Co więcej uważa, że kibice, działacze i sponsorzy mają święte prawo wymagać. – Nie ganiłbym tych, którzy oczekują od zawodników dobrej gry. Jeżeli przychodzisz reprezentować dany klub i masz potencjał, powinieneś go wykorzystywać – mówi z uśmiechem na ustach.

*Cały tekst Macieja Świniarskiego (Polskie Radio Olsztyn) na www.przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved