Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Srećko Lisinac: W takim momencie sędzia nie może dać czerwonej kartki

Srećko Lisinac: W takim momencie sędzia nie może dać czerwonej kartki

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali z mistrzami Włoch 0:3 i nie awansowali do finału Klubowych Mistrzostw Świata. Bełchatowianie nie utrzymali prowadzenia w pierwszym secie, a w trzeciej, decydującej odsłonie w samej końcówce partii otrzymali czerwoną kartkę, która sprawiła, że ich pogoń okazała się daremna. – Ja dostałem tę czerwoną kartkę za spojrzenie na drugą stronę siatki po zdobyciu punktu. Przepraszam drużynę i wszystkich kibiców za ten błąd. Myślę jednak, że w takim momencie sędzia nie może dać czerwonej kartki za taką głupotę – powiedział tuż po spotkaniu Srećko Lisinac.

Siatkarze PGE Skry Bełchatów ulegli w sobotnim półfinale Klubowych Mistrzostw Świata włoskiemu Cucine Lube Civitanova. W trzecim secie odrobili pięciopunktową stratę, przywracając wiarę wśród krakowskiej widowni. Okazało się jednak, że było już za późno, a dodatkowo w kluczowym momencie arbiter w dość niejasnych okolicznościach „podarował” punkt gościom. – Ja dostałem tę czerwoną kartkę za spojrzenie na drugą stronę siatki po zdobyciu punktu. Przepraszam drużynę i wszystkich kibiców za ten błąd. Myślę jednak, że w takim momencie sędzia nie może dać czerwonej kartki za taką głupotę. Każdy zawodnik po zdobyciu punktu przez jakiś moment patrzy na drugą stronę boiska. Wydaje mi się, że żółta kartka i ostrzeżenie są odpowiednim wymiarem kary za takie zachowanie, ale czerwony kartonik przy rezultacie 22:22 to jest troszkę ingerencja w widowisko. Taka jest moja uwaga, ale mam świadomość, że nie mogę pozwolić sobie na to, by w takim momencie otrzymać czerwoną kartkę – wziął na siebie odpowiedzialność za stratę punktu środkowy Skry Bełchatów.



Niemal w każdej statystyce górowali siatkarze Skry, jednak w trzech setach popełnili aż 27 błędów własnych. Pomimo to w każdej z odsłon walczyli do samego końca, ulegając jedynie różnicą dwóch oczek. – Uważam, że nie było to takie zdecydowane zwycięstwo Lube. Drugą partię graliśmy troszkę „na smutno”, mając w głowach to, co stało się wcześniej. Włosi nie pozwalali nam odetchnąć i wrócić do gry. W trzeciej partii, gdy odrobiliśmy tak dużą stratę, miałem w sercu takie poczucie, że jeśli odwrócimy losy tej partii, to ten mecz również zmieni swój obraz i wygramy to spotkanie. Nie udało się, Lube pokazało, że jest gotowe na finał Klubowych Mistrzostw Świata i zasługuje na grę przeciwko Zenitowi Kazań – komplementował grę rywali Lisinac.

Jutro bełchatowian czeka pojedynek z mistrzami Brazylii, którego stawką będzie brązowy medal Klubowych Mistrzostw Świata. – Zrobimy wszystko, aby na niego zasłużyć. Nie chcę patrzeć się na rywala, na pewno będzie ciężko. Jest to inaczej zbilansowany zespół, dużo częściej grający przez środek. My musimy oglądać się na siebie, wykorzystywać swoje szanse i wtedy mamy dużą okazję, by zdobyć ten medal – dodał Serb, który zanotował 80% skuteczności w meczu z Lube. – Mieliśmy wiele kontr, też dużo pecha, rywalom zdarzało się obronić piłkę butem, czy libero akurat znalazł się na 1. metrze i podbił atak z krótkiej. Skończyło się na 0:3, ale na pewno nie było to jednostronne czy łatwe dla rywali spotkanie – podsumował ten pojedynek środkowy Skry Bełchatów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved