Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Skazani na sukces – Wiktor Nowak

Skazani na sukces – Wiktor Nowak

fot. vispolska

Ostatnim przed reprezentacyjną przerwą bohaterem naszego stałego cyklu „Skazani na sukces” jest podstawowy rozgrywający młodzieżowej drużyny Skry Bełchatów, aktualnego mistrza Polski juniorów, a także reprezentacji Polski, Wiktor Nowak. Mierzący 186 cm siatkarz ma już za sobą debiut w barwach pierwszego zespołu PGE Skry. – Marzę o tym, aby zdobyć mistrzostwo świata z reprezentacją kraju. Chciałbym także po zakończeniu przygody z siatkówką mieć poczucie, że jestem spełnionym siatkarzem – opowiedział o swoich marzeniach niespełna 19-letni zawodnik.

W jakim wieku rozpoczęła się twoja przygoda z siatkówką i czy od początku byłeś przekonany, że jest to sport właśnie dla ciebie?



Wiktor Nowak:Zaczynałem od piłki nożnej, zresztą chyba jak każdy mały chłopiec. Jeżeli chodzi o moją przygodę z siatkówką, to rozpoczęła się ona w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Mieliśmy wtedy tak zwane SKS-y. Sprawiało mi to bardzo dużo radości i czułem się w tym pewnie, można też powiedzieć, że się wyróżniałem.

Czy masz jakieś swoje motto, jakąś zasadę, jaką kierujesz się w swoim podejściu do sportu i ogólnie do życia?

– Mam takie swoje żartobliwe powiedzonko… mianowicie każdy dzień rozpoczynam „z buta”. Ma mi to przypominać o wykorzystywaniu możliwości, które niesie ze sobą każdy kolejny dzień.

Czy od momentu, kiedy młodym zawodnikom przypisywano już pozycje, byłeś zawsze ustawiany jako rozgrywający i czy od razu przekonałeś się, że jest to rola właśnie dla ciebie?

– Kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z siatkówką, nie było jeszcze podziału na role na boisku. Każdy grał na każdej pozycji. Nie ukrywam, że zawsze marzyłem o grze na przyjęciu. Niestety nie miałem odpowiednich warunków. Trener cały czas powtarzał mi, że nie osiągnę na przyjęciu tego, co mogę osiągnąć na rozegraniu. Zawsze byłem silny fizycznie, więc trener zdecydował, że najlepiej będzie, jak zostanę rozgrywającym.

Czy masz jakieś ulubione sposoby przygotowania się do meczu pod kątem mentalnym? Wiadomo, że zwłaszcza na pozycji rozgrywającego sfera mentalna odgrywa ważną rolę.

– Siedząc w szatni, lubię w pełnym skupieniu, patrząc w jeden punkt, wyobrażać sobie przebieg spotkania. Wyobrażam sobie wtedy swoje najlepsze zagrania.

Dla ciebie ostatnie miesiące były bardzo udane, debiut w PlusLidze, mistrzostwo Polski juniorów, występ w reprezentacji Polski. Na ile te wydarzenia pozwoliły ci poczuć się lepszym, pewniejszym siebie zawodnikiem?

– Między poczuciem własnej wartości a pokorą istnieje cienka granica, którą łatwo przekroczyć i się pogubić, dlatego staram się to kontrolować. Ostatnie wydarzenia uświadomiły mi na pewno swoją wartość, ale zachowuję w tym wszystkim zdrowy rozsądek.

W barwach PGE Skry Bełchatów dość niespodziewanie musiałeś zastąpić kontuzjowanych Grzegorza Łomacza i Marcina Janusza. Jakie emocje towarzyszyły ci podczas meczu z Cerradem Czarnymi Radom i na ile pomocne okazało się wsparcie bardziej doświadczonych kolegów?

– 25 lutego starałem się zachować spokój, czułem ogromną presję ze strony przeciwnika, aczkolwiek uważam, że udało mi się sobie z nią poradzić. Pomogło mi w tym na pewno duże wsparcie ze strony bardziej doświadczonych graczy z mojej drużyny.

Niedawno można było zobaczyć ogromną radość twoją i twoich kolegów po wywalczeniu mistrzostwa Polski juniorów. W Kętrzynie okazaliście się zdecydowanie najlepszym zespołem. W czym według ciebie tkwiła największa siła waszej drużyny podczas tych finałów?

– Stworzyliśmy z chłopakami super drużynę, powiedziałbym nawet, że pewnego rodzaju rodzinę. Świetnie się rozumieliśmy zarówno na boisku, jak i poza nim. Do tego mieliśmy wspólny cel, którym było sięganie po marzenia. Zawsze będę wspominał moich „guźców” z dużym sentymentem.

Ty zostałeś uznany najlepszym rozgrywającym imprezy. Jak podchodzisz do tego typu wyróżnień?

– Nie będę ukrywał, że bardzo mi na tym zależało. Stanowiło to również mój drugi cel tego sezonu, zaraz po zdobyciu złota mistrzostw Polski juniorów. Wyróżnienia tego typu są dużą mobilizacją na przyszłość i wynagrodzeniem wieloletniej pracy.

Miałeś też niedawno okazję wystąpić w turnieju kwalifikacyjnym do ME, gdzie byłeś podstawowym rozgrywającym biało-czerwonych. Zaczęło się od porażki z Białorusią, potem pokonaliście Ukrainę i Chorwację i o awans powalczycie w barażu. Czy patrząc na to, jak przebiegały przygotowania, ilu nowych graczy pojawiło się w zespole było, to maksimum, co można było ugrać w Czerkasach?

– Na ten moment ja oraz Mikołaj Sawicki jesteśmy jedynymi nowymi graczami w podstawowej szóstce. Wspólnie pracujemy krótko, ale jestem pod wrażeniem progresu, jaki robimy z meczu na mecz. Myślę, że bardzo szybko odnaleźliśmy się w grupie i wiem, że możemy razem wiele osiągnąć, ponieważ mamy duży potencjał.

Czy jest jakiś zawodnik, którego szczególnie podziwiasz, o którym możesz powiedzieć, że jest twoim idolem?

– Nie mam siatkarskiego idola, ale staram się od każdego gracza wyciągać jakąś cechę, która może mi się przydać w grze. Jest to na przykład cwaniactwo Benjamina Toniuttiego oraz profesjonalizm Srećko Lisinaca. Staram się też wprowadzać na boisko spokój. Uważam, że taka jest właśnie rola rozgrywającego.

Okres juniorski powoli dobiega końca i teraz czas na pierwsze decyzje odnośnie już klubów seniorskich. Czym się należy kierować, podejmując takie decyzje i gdzie siebie widzisz na starcie już w tej dorosłej siatkówce?

– Myślę, że dla mnie, czyli zawodnika dopiero rozpoczynającego przygodę z seniorską siatkówką, istotne jest znalezienie się w klubie, który umożliwi mi grę i rozwój. Ważne będzie znaleźć się obok bardzo doświadczonego rozgrywającego, od którego będę mógł czerpać jak najwięcej.

Jak najchętniej spędzasz wolny czas?

– Uwielbiam spędzać czas z moją dziewczyną i to głównie z nią spędzam każdą wolną chwilę. Lubię też grać na komputerze oraz słuchać muzyki.

Czy jest coś, co możesz uznać za swój atut, patrząc zarówno od strony czysto sportowej, jak również i mentalnej?

– Nie jestem zbyt wysoki, ale staram się nadrabiać wszystko szybkością, sprytem oraz siłą fizyczną. Jeżeli chodzi o stronę mentalną, to staram się wspierać kolegów, pobudzać ich, gdy brakuje sił i zachowywać przy tym duży spokój.

Jakie jest twoje największe sportowe marzenie?

– Marzę o tym, aby zdobyć mistrzostwo świata z reprezentacją kraju. Chciałbym także po zakończeniu przygody z siatkówką mieć poczucie, że jestem spełnionym siatkarzem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved