Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Simona Dreczka: Potrzebuję jeszcze czasu

Simona Dreczka: Potrzebuję jeszcze czasu

fot. Katarzyna Kozłowska

Siatkarki Budowlanych Łódź zakończyły rundę zasadniczą Orlen Ligi na trzecim miejscu. Dla Simony Dreczki dwa ostatnie mecze były jednak wyjątkowe, bo najpierw młoda środkowa miała okazję zadebiutować na parkiecie ekstraklasy w swojej rodzinnej Pile, by później w meczu z bydgoszczankami zaprezentować się przed łódzką publicznością. – Przychodząc do zespołu Budowlanych, byłam niemal pewna, że zagram jedynie w Młodej Lidze, w mojej kategorii wiekowej. Prezes oraz trenerzy najpierw dali mi szansę potrenować wraz z zespołem seniorek, a teraz także zaprezentować się na parkiecie i jest to dla mnie ogromne wyróżnienie oraz świetne przeżycie – przyznała Simona Dreczka.

Wynik meczu z bydgoszczankami nie miał dla was większego znaczenia z punktu widzenia nadchodzących play-off. Porażka mistrzyń Polski w ostatniej kolejce pokazała, że właśnie takie mecze gra się chyba najtrudniej. Wam tutaj koncentracji i determinacji chyba nie zabrakło?



Simona Dreczka: Szczerze mówiąc, od pierwszego gwizdka sędziego byłyśmy naładowane pozytywną energią, podeszłyśmy do tego meczu skoncentrowane i starałyśmy się realizować nasze założenia taktyczne. Co prawda bydgoszczanki sprawiły, że musiałyśmy nasze plany nieco zweryfikować. Wynik pokazuje jednak, że udało nam się znaleźć odpowiedź na grę rywalek i chyba zaprezentowałyśmy się całkiem nieźle. (uśmiech)

W Pile zadebiutowałaś na boisku Orlen Ligi, chociaż wcześniej miałaś swój epizod również w meczu Pucharu CEV. Czy twojemu występowi w Pile towarzyszyły podobne przeżycia?

– Nie, zupełnie odmienne. Stres był dla mnie nieporównywalnie większy, kiedy znalazłam się na boisku w Pile. Muszę przyznać, że pod względem mentalnym ten debiut w Orlen Lidze był dla mnie znacznie większym wyzwaniem. Nie dość, że był to „mój pierwszy raz” w ekstraklasie, to dodatkowo stało się to w moim rodzinnym mieście. Z kolei w spotkaniu z zespołem Pałacu Bydgoszcz też nie spodziewałam się, że dostanę szansę, by rozegrać całego seta, nie skończy się to tylko na zagrywce. Wiem, że mam jeszcze dużo rzeczy do poprawy, ale cieszę się ogromnie, że trener dał mi szansę.

Jesteś bardzo ambitną zawodniczką. Nad czym szczególnie, twoim zdaniem, powinnaś pracować?

– Myślę, że przede wszystkim brak mi doświadczenia, nie mam takiego ogrania jak koleżanki. Potrzebuję jeszcze czasu, by je nabrać. Jestem nadal juniorką, która musi nabierać doświadczenia, mierząc się z lepszymi od siebie.

Środek siatki jest bardzo mocno obsadzoną pozycją w łódzkim zespole. Marzyłaś o tym, że tutaj dostaniesz swoją szansę debiutu w Orlen Lidze?

– Przychodząc do zespołu Budowlanych, byłam niemal pewna, że zagram jedynie w Młodej Lidze, w mojej kategorii wiekowej. Prezes oraz trenerzy najpierw dali mi szansę potrenować wraz z zespołem seniorek, a teraz także zaprezentować się na parkiecie i jest to dla mnie ogromne wyróżnienie oraz świetne przeżycie.

W meczu z bydgoszczankami widać było, że wraz z rozgrywającą próbowałaś znacznie więcej tych trudniejszych, kombinacyjnych rozwiązań…

– Tak, dokładnie. Trenuję „fasta”, staram się dopracowywać to zagranie. Wydaje mi się, że jest to jeden z głównych takich elementów, które mi wychodzą i mogą być moim atutem. Nie zawsze to jednak wychodzi i też widzę, że mam jeszcze duże rezerwy, jeśli chodzi o to zagranie.

Dla ciebie takim najlepszym treningiem są mecze Młodej Ligi. Ostatnio pokonałyście zespół z Dąbrowy Górniczej, ale czeka was jeszcze rewanż. W turnieju półfinałowym juniorek znacznie trudniej przyszło wam zwycięstwo z dąbrowiankami. Spodziewasz się trudnej przeprawy w meczu wyjazdowym?

– Tak, tylko że ten turniej półfinałowy jest już przeszłością i był on dość specyficzny. Wydaje mi się, że w Mielcu ten mecz z dąbrowiankami mogłyśmy rozegrać lepiej. Pewne jest to, że zespół MKS-u to bardzo dobra drużyna, której nie możemy zlekceważyć. Jesteśmy dobrej myśli i wierzymy, że tym razem wszystko ułoży się według naszego planu.

W Mielcu aż trzy ekipy zdobyły taką samą ilość punktów, a spośród tych drużyn tylko dla was zabrakło miejsca w finale. Jest w was taka sportowa złość z tego powodu?

– Jedynie stosunek setów zadecydował o tym, kto awansował dalej. Padło akurat na nas. Czy była z tego powodu w nas złość? Chyba raczej przeważało uczucie rozczarowania. Złość też się troszkę pojawiła, to całkowicie naturalne.

Spośród wszystkich drużyn, z którymi walczyłyście na etapie półfinałów mistrzostw Polski juniorek, to chyba mielczanki były największym zaskoczeniem…

– Nie spodziewałyśmy się tego, że zespół gospodyń zagra aż tak dobrze, ale w przeciągu trwania całych zawodów dziewczyny stały się ich faworytkami. Jest to drużyna złożona z bardzo zwinnych, świetnie broniących zawodniczek. Na pewno nie oddadzą łatwo pola w finałach i myślę, że mogą pokrzyżować plany innym drużynom.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet, Młoda Liga Kobiet, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved