Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A M: Faworyci już w półfinałach

Serie A M: Faworyci już w półfinałach

Tylko obrońca tytułu przeszedł trudną przeprawę w ćwierćfinałach Serie A. Dopiero trzeci mecz pomiędzy Calzedonią Werona i Azimutem Modena wyłonił triumfatora. Pozostałe ekipy z ligowej czołówki wyjątkowo szybko przebrnęły przez ten etap rywalizacji.

Teoretycznie najprostszą drogę do półfinałów mieli zwycięzcy fazy zasadniczej, siatkarze Cucine Lube Civitanova przez pierwszy etap rozgrywek przeszli jak burza. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego w 26. meczach zanotowali tylko trzy porażki. I tak biancorossi trafili na Tonno Callipo Vibo Valentia. Dla podopiecznych Wado Kantora to było rozwiązanie najgorsze z możliwych. W konfrontacji z pretendującymi do tytułu mistrzowskiego siatkarzami Lube zawodnicy Valentii nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Już pierwszy mecz ćwierćfinałowy był wyjątkowo jednostronnym widowiskiem. Rywali rozbił duet Sokołow/Juantorena. Mecz nie miał większej historii, biancorossi dominowali we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, dopiero w odsłonie trzeciej przyjezdni nawiązali nieco walki, jednak zagrania Barreto na niewiele się zdały. Miejscowi triumfowali po nieco ponad godzinie. Nieznacznie lepiej siatkarze Vibo Valentii zaprezentowali się przed własną publicznością. To spotkanie trwało tylko 10 minut dłużej. Trener Blengini ponownie nie musiał sięgać po zmienników, decydując się ewentualnie na zmiany zadaniowe. Po raz kolejny do roli lidera swojego zespołu wyrósł Osmany Juantorena, nieco bardziej widoczny (niż w pierwszym meczu) był tym razem Jiri Kovar. Skrzydłowy Azzurrich utrzymał blisko 60-procentową efektywność zagrań. W meczu rewanżowym gospodarze w żadnej partii nie zdołali przekroczyć progu 20. zdobytych oczek, kończąc rywalizację bolesną porażką.



Po ekspresowym rozstrzygnięciu swojego ćwierćfinału podopieczni Gianlorenzo Blenginiego wyjątkowo długo musieli czekać na swojego półfinałowego przeciwnika. Rozstawienie po fazie zasadniczej dało biancorossim pewność, że w kolejnej rundzie trafią na triumfatora pary Azimut Modena – Calzedonia Werona. Szybko się okazało, że to właśnie obrońcy tytułu staną przed najtrudniejszym zadaniem. Wzmocnienie z ostatnich tygodni, jakim miało być pozyskanie Dragana Travicy, nie odmieniło nagle gry mistrza Włoch. Już pierwszy mecz pokazał podopiecznym Lorenzo Tubertiniego, że droga do półfinałów będzie trudna. Przed własną publicznością mistrz Italii nie zdołał jednak wygrać. Ambitnie grający zespół Nikoli Grbicia walczył do końca. Nawet 24 oczka zdobyte przez Earvina Ngapetha nie zdołały odmienić losów spotkania. I tak prowadzona do triumfu przez Mitara Djuricia Werona objęła prowadzenie w rywalizacji. Taki rozwój wypadków wyraźnie podenerwował mistrza Włoch na tyle, że drugi mecz nie miał już tak dramatycznego przebiegu, Djurić nie był już tak skuteczny, jak kilka dni wcześniej. Podczas gdy Ngapeth dzielił i rządził na siatce. I tak po wygranej Modeny 3:0 półfinałowego rywala Lube miał wyłonić trzeci mecz. W decydującym starciu uprzywilejowana rola gospodarzy była po stronie Azimutu Modena, podopieczni Nikoli Grbicia nie zamierzali jednak łatwo rezygnować. Werończycy po raz kolejny w sezonie mogli liczyć na Urosa Kovacevicia, przewaga w ataku nie wystarczyła jednak do sukcesu. Modena dominowała w bloku, rozrzucając rywali celnym serwisem. Dzięki ryzyku podejmowanemu przez gospodarzy obrońcy tytułu wygrywając 3:1, pozostali w grze o mistrzostwo.

Rywalizacja Azimutu Modena z Calzedonią Werona była jedynym tak zaciętym starciem ćwierćfinałów włoskiej Serie A. Diatec Trentino poszedł raczej w ślady Cucine Lube. Podopieczni Angelo Lorenzettiego w dwumeczu z Monzą nie stracili nawet seta, w ekspresowym tempie wskakując do czołowej czwórki ligi włoskiej. Ekipa z Trydentu rozpoczęła z wysokiego C. Kluczowe okazało się doświadczenie atakującego gialloblu. To właśnie Jan Stokr wyrósł do roli lidera Trentino, na skrzydłach niezłe noty zbierali Urnaut i Lanza, na uwagę jednak zasługuje dobra dyspozycja Simone Giannellego. Młody rozgrywający Trentino udowodnił, że potrafi radzić sobie z presją. Wychowanek Trentino był najlepiej blokującym swojego zespołu, a dorobek 7 zdobytych punktów przez rozgrywającego w trzysetowym meczu nie jest codziennością. Siła zespołowości gialloblu wystarczyła do wygranej 3:0 i objęcia prowadzenia w ćwierćfinale. W drugim meczu zespół trenera Lorenzettiego nie dominował już tak w bloku, jednak niezmiennie to siatkarze Trentino kontrolowali sytuację. Tym razem najlepsze noty zebrał Tine Urnaut, zostając najlepszym zawodnikiem spotkania. Monzy nie uratowały pojedyncze zagrania Hirscha i zespół Miguela Falaski zakończył zmagania w fazie play-off.

Trentino na ostatniej prostej przed finałem spotka się z Sir Safety Perugia. Bianconerim wystarczyły dwa spotkania do wyeliminowania z gry LPR Piacenza. Podobnie jak większość meczów tej fazy, również starcia zespołu trenera Bernardiego z Piacenzą nie należały do zaciętych i porywających widowisk. W dwumeczu Perugia udowodniła, że jej miejsce po rundzie zasadniczej nie było dziełem przypadku. Skuteczni w ataku Zaytsev i Atanasijević odebrali złudzenia rywalom. Po trzysetowej wygranej w pierwszym meczu przed rewanżem szanse podopiecznych Alberto Giulianiego były niewielkie. Tym bardziej, że nawet Hernandez w pierwszym spotkaniu obu drużyn nie zdołał uratować swojej ekipy przed porażką. Drugie spotkanie układało się nieco lepiej dla siatkarzy Piacenzy, gospodarze w trzeciej partii meczu mieli nawet swoje szanse na przedłużenie rywalizacji, zabrakło jednak zimnej krwi. Nawet słabsza dyspozycja jednego z liderów bianconerich (29% skuteczności Zaytseva) nie pomogła Piacenzie. I zgodnie z przewidywaniami to Sir Safety Perugia uzupełnił stawkę czołowej czwórki Serie A.

Zobacz również:
Wyniki ćwierćfinałów włoskiej Serie A

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved