Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Sebastian Matula: Chcemy dążyć do perfekcji

Sebastian Matula: Chcemy dążyć do perfekcji

– Mamy bardzo fajnie dobrany skład personalnie. Dogadujemy się na boisku, ale również poza nim. Mamy w zespole kilka silnych charakterów, a trener wszystko potrafi połączyć w jedną całość. Nie spinamy się na wynik, tylko spokojnie robimy swoje, starając się rozwijać indywidualnie – powiedział Sebastian Matula, rozgrywający AGH Kraków, która obecnie plasuje się na czwartym miejscu w I lidze.

Szybko zapomnieliście o wpadce w Częstochowie. Ograna lidera I ligi to najlepsza rehabilitacja za porażkę z AZS-em?



Sebastian Matula: – W Częstochowie zabrakło nam wszystkiego. Zagraliśmy tak, jakbyśmy w ogóle nie wyszli z szatni. AZS dał nam lekcję siatkówki, a swoją dobrą grę potwierdził ostatnio w meczu z Krispolem. Faworytem byli wrześnianie, a dwa sety częstochowianie wygrali bardzo wyraźnie. Po prostu wydaje się, że AZS wszedł na odpowiednie tory, tym bardziej że w składzie ma prawie wszystkich zawodników z przeszłością w PlusLidze. Dlatego nie uważam, że był to dla nas wypadek przy pracy, tylko po prostu AZS zagrał bardzo dobrze. Natomiast ze Ślepskiem bardzo fajnie nam się grało. Z takim rywalem gra się bez presji. Nie licząc drużyny ze Spały, jesteśmy najmłodszym zespołem w lidze. Bardzo dobrze zagraliśmy w każdym elemencie. Nie mieliśmy momentów rozprężenia z wyjątkiem końcówki pierwszego seta.

No właśnie, młodemu zespołowi przegrany set na własne życzenie mógł podciąć skrzydła, tymczasem was chyba jeszcze bardziej zmotywował do walki?

– Taka przegrana końcówka mogła nam podciąć skrzydła, ale może nas też czegoś nauczyć. Jeśli mamy dwie piłki setowe, to powinniśmy jedną z nich wykorzystać. Jednak jedna taka końcówka nie musi mieć wpływu na końcowy wynik i nie powinna zamazywać tego, że tego dnia byliśmy dobrze dysponowani, co potwierdziliśmy w trzech kolejnych setach.

Z seta na set nakręcaliście się coraz bardziej?

– Najlepsze jest to, że tego dnia czuliśmy się bardzo pewnie, nawet po przegranej końcówce pierwszego seta. Byliśmy spokojni, bo wiedzieliśmy, że możemy to spotkanie wygrać. I tak się stało. W każdym elemencie zagraliśmy dobrze, a każdy z nas dołożył od siebie jakąś małą cegiełkę do tego sukcesu.

Ten spokój był też widoczny do połowy drugiego seta pucharowego starcia ze Ślepskiem, które rozgrywaliście dzień później?

– Graliśmy dobrze na początku spotkania, ale rywale w połowie drugiego seta dokonali kilku zmian, zaczęli grać inaczej. Na boisku pojawili się rezerwowi, którzy pewnie też chcieli się pokazać trenerowi. Udowodnili, że potrafią grać w siatkówkę, a my nie umieliśmy się już im przeciwstawić. Być może już się wystrzelaliśmy, może był jakiś inny powód takiej sytuacji. Aczkolwiek nie da się ukryć, że trochę frajersko przegraliśmy ten mecz.

A może siedziała wam w głowach porażka w drugim secie, w którym roztrwoniliście sześciopunktowe prowadzenie?

– Nie wydaje mi się. Po prostu przeciwnicy zaczęli dobrze grać, a nasz poziom gry spadał z seta na set. Nie potrafię jednak wskazać jednej przyczyny, przez którą przegraliśmy całe spotkanie. W czwartym secie dostaliśmy zimny prysznic. Suwałczanie zaczęli bardzo dobrze zagrywać, nasz trener dokonał kilku zmian, ale nie odmieniły one obrazu naszej gry. Musimy więc zapomnieć o Pucharze Polski, w którym mogliśmy coś ugrać. Pozostaje nam walka w I lidze o jak najlepszy wynik, ale też koncentracja na naszym rozwoju, tym bardziej że mamy młody zespół.

W lidze radzicie sobie całkiem dobrze. Patrząc przez pryzmat historii, to chyba jak na razie jest to najlepszy początek sezonu AGH w I lidze?

– Oczywiście, przez dwie kolejki byliśmy nawet na trzecim miejscu w tabeli. Ostatnio ograliśmy lidera i jesteśmy na czwartej pozycji, tracimy do niego tylko dwa punkty. Jednak w I lidze w tym sezonie jest strasznie ciasno, więc po każdej kolejce sporo może się zmieniać w tabeli. Niemniej jednak faktycznie jest to najlepszy start AGH w historii I ligi. Mamy bardzo fajnie dobrany skład personalnie. Dogadujemy się na boisku, ale również poza nim. Mamy w zespole kilka silnych charakterów, a trener wszystko potrafi połączyć w jedną całość. Nie spinamy się na wynik, tylko spokojnie robimy swoje, starając się rozwijać indywidualnie.

Na koniec zapytam jeszcze o najbliższy mecz z KPS-em Siedlce. To rywal trochę nieobliczalny. Jakiego meczu w takim razie się spodziewacie?

– W tym sezonie nie ma w I lidze łatwych meczów. KPS to bardzo dobry zespół, złożony w dużej mierze już z ogranych zawodników. Ma bardzo dobrego rozgrywającego, Bartka Zrajkowskiego i doświadczonego środkowego, Karola Szczygielskiego. Aczkolwiek tak naprawdę każdy może wygrać z każdym. Siedlczanie przegrywali mecze, które powinni wygrać, a zwyciężali w tych, w których nie byli faworytami. My też nie powinniśmy wygrać ze Ślepskiem, a wygraliśmy. Z kolei w Wałbrzychu prowadziliśmy 2:0 i 15:12, a przegraliśmy 2:3. Wszystko więc może się zdarzyć, tym bardziej że siatkówka jest bardzo nieobliczalnym sportem. My już znaleźliśmy pewną jakość gry jak na młody zespół, ale chcemy dążyć do perfekcji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved