Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rafael Araujo Rodrigues: Chciałbym zostać w Polsce na dłużej

Rafael Araujo Rodrigues: Chciałbym zostać w Polsce na dłużej

Mimo że w niedzielnym spotkaniu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z MKS-em Będzin zespół gości nie ugrał żadnych punktów, to na pewno podopiecznym Stelio DeRocco nie można odmówić woli walki. Drużyna przyjezdna postawiła gospodarzom naprawdę trudne warunki i aż dwa na cztery sety były rozgrywane na przewagi. – Gospodarze grali bardzo dobrze w defensywie i kontrataku, wywarli na nas presję, z którą sobie nie poradziliśmy – komentował po spotkaniu Rafael Araujo Rodrigues, brazylijski atakujący będzinian.

Nie można powiedzieć, że to był zły mecz w waszym wykonaniu, niewiele brakowało, a doprowadzilibyście w Kędzierzynie-Koźlu do tie-breaka. Co zadecydowało o tym, że ZAKSA okazała się jednak minimalnie lepsza i ta wyrównana rywalizacja zakończyła się w czterech setach?



Rafael Araujo Rodrigues: – Faktycznie, dwa ostatnie sety były naprawdę wyrównane i niewiele brakowało, a podzielilibyśmy się dzisiaj punktami. Jednak gospodarze grali bardzo dobrze w defensywie i kontrataku, wywarli na nas presję, z którą sobie nie poradziliśmy i w konsekwencji tego wyjeżdżamy z Kędzierzyna-Koźla bez punktów.

Mimo wszystko było widać, że jesteście zespołem, który potrafi walczyć. Czy właśnie tę waleczność można uznać za wasz największy atut?

– W ten mecz weszliśmy bardzo dobrze, takie elementy jak defensywa i blok działały w zasadzie bez zarzutu i kiedy zauważyliśmy, że mamy szanse, aby ugrać jakieś punkty z liderem tabeli, to nakręcało nas to. Uważam, że taka wola walki to na pewno nasz atut.

Poprzedni mecz przeciwko zespołowi z Warszawy nie był najlepszy w twoim wykonaniu, dzisiaj jednak zaprezentowałeś się już dużo lepiej. Nad czym pracowałeś przez ostatnie dni?

– Tak, to prawda, nie tylko ostatni mecz, ale co najmniej dwa ostatnie nie były najlepsze w moim wykonaniu. Jednak zeszły tydzień naprawdę ciężko przepracowaliśmy, poprawialiśmy w zasadzie każdy element, wróciła nam pewność siebie i moim zdaniem efekty tej pracy były dzisiaj widoczne na boisku.

Na treningach szkolicie się pod okiem Stelio DeRocco, jest to drugi zagraniczny trener w historii klubu z Będzina. Czy jest to dla ciebie jakieś udogodnienie, że na swoim pierwszym kontrakcie poza rodzimym krajem szkoleniowiec to również obcokrajowiec?

– To prawda, myślę, że łatwiej mi się pracuje z trenerem, który tak jak ja jest obcokrajowcem. Stelio DeRocco to prawdziwy profesjonalista i ponadto świetnie rozumie, jak się czujemy w nowym kraju, zawsze stara się nam pomóc i wiem, że mam w nim wsparcie, a to jest bardzo ważne.

Ten sezon to nie tylko twój pierwszy sezon w Polsce, ale również pierwszy zagraniczny kontrakt. Jak odnajdujesz się w Będzinie?

– Czuję się tutaj naprawdę świetnie. Oczywiście na początku było mi ciężko, ale to normalne, że adaptacja do nowych warunków zajmuje trochę czasu. Jestem z Brazylii, więc wyjątkowo trudno było mi się przyzwyczaić do polskiej pogody, a szczególnie do zimy! Teraz jednak śmiało mogę powiedzieć, że zaaklimatyzowałem się już w stu procentach. Kibice i ludzie, którzy mnie otaczają, sprawiają, że czuję się tu jak w domu.

A jak możesz ocenić poziom polskiej ligi? Czy śledziłeś tutejsze rozgrywki, zanim zdecydowałeś się związać kontraktem z MKS-em Będzin?

– Przyznam szczerze, że nie musiałem się długo zastanawiać nad propozycją z Polski, uważam, że tutejsza liga jest jedną z trzech najlepszych na świecie. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że podpisanie kontraktu z MKS-em Będzin było świetną decyzją. Perspektywy rozwoju są tutaj naprawdę olbrzymie, dlatego nie ukrywam, że chciałbym zostać w Polsce na dłużej.

Chcesz zostać w Będzinie, czy rozważasz również inne polskie kluby?

– Powiem tak: chciałbym zostać w Polsce, a gdzie konkretnie, to czas pokaże.

W brazylijskich rozgrywkach występowałeś w barwach klubów, które walczyły o najwyższe cele, natomiast możliwości MKS-u Będzin pozwalają co najwyżej na walkę o pierwszą dziesiątkę. Nie czujesz w związku z tym pewnego niedosytu?

– To prawda, w Brazylii reprezentowałem barwy bardzo dobrych drużyn, ale nie dostawałem zbyt wielu szans na zaprezentowanie swoich możliwości na boisku. Cieszę się, że byłem częścią tak silnych zespołów w brazylijskiej lidze (kolejno: Cimed Florianópolis, Funvic/Taubaté, SESI São Paulo – przyp. red.), ale zarówno dla mnie, jak i dla każdego innego zawodnika najważniejsza jest gra. W MKS-ie gram w każdym meczu i jestem zadowolony z tego, że mogę zaprezentować efekty swojej ciężkiej pracy. Wiadomo, czasami wychodzi mi to lepiej, a czasami gorzej, jednak z każdego słabego meczu wyciągam wnioski i pracuję nad tym, aby nie powtarzać tych samych błędów. Taka możliwość jest dla mnie naprawdę bardzo istotna.

Na pewno jesteś świadomy tego, że przed wami kolejne bardzo wymagające spotkanie. Już w najbliższą niedzielę zmierzycie się z Asseco Resovią Rzeszów. Jak oceniasz szanse na wyrwanie jakichś punktów obecnemu wicemistrzowi Polski?

– Oczywiście jestem świadomy tego, że Asseco Resovia to bardzo silny zespół, jeden z najlepszych w polskiej lidze, ale czynnikiem, który przemawia na naszą korzyść, jest to, że to spotkanie rozgrywamy u siebie. Moim zdaniem w swojej hali gramy bardzo dobrze i mimo tego, że goście z Rzeszowa mają drużynę naszpikowaną bardzo doświadczonymi zawodnikami, nie tylko z Polski, ale również zza granicy, to jeżeli zagramy tak jak dzisiaj, to mamy szansę na podział punktów lub nawet na zwycięstwo.

Czyli nie zaprzeczysz, że kibice to siódma siła na boisku?

– Tak, jestem o tym przekonany, nasi kibice dodają nam bardzo dużo energii i liczymy na ich pomoc w kolejnym spotkaniu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved