Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Radosław Gil: Zyskałem dużo pewności siebie

Radosław Gil: Zyskałem dużo pewności siebie

fot. Klaudia Piwowarczyk

Dla kilku polskich siatkarzy, którzy spragnieni nowych wyzwań podjęli się gry za granicą, sezon rozpoczął się bardzo dobrze. Jednym z nich jest tegoroczny mistrz świata juniorów Radosław Gil. 20-latek zdecydował się spróbować swoich sił w lidze słoweńskiej. Drużyna Calcit Kamnik, której kreatorem gry jest Polak, rozpoczęła sezon znakomicie. – Uważam, że to kwestia czasu, aż wszystko poukładamy i stworzymy dobrze funkcjonującą maszynę. Szczerze mówiąc, liczę, że poprawimy wynik zespołu z zeszłego sezonu i uda nam się wygrać ligę – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki rozgrywający.

Od początku sezonu przygotowawczego trochę czasu minęło. Zdołał pan zaaklimatyzować się na obcej ziemi? Zmiana klimatu dla tak młodego zawodnika chyba do łatwych nie należała?



Radosław Gil: – Zdążyłem się już zaaklimatyzować – zarówno w kraju, jak i w nowej drużynie. Szczerze powiedziawszy, ta zmiana była łatwiejsza, niż przypuszczałem. Chłopaki w zespole i trener przyjęli mnie bardzo ciepło. Oprócz tego ludzie, których spotykam na co dzień, są bardzo życzliwi i uprzejmi, co bardzo ułatwiło zapoznanie się z krajem.

Opuścił pan PlusLigę i obrał słoweński kierunek, w dodatku nie byle jaki, bo zasilił pan szeregi obecnego wicemistrza kraju. Jak ocenia pan szanse swojej ekipy na wywalczenie w tym sezonie tytułu mistrzowskiego tych rozgrywek?

Za nami na razie dwa miesiące przygotowań i cztery oficjalne mecze, ale patrzę z dużym optymizmem w przyszłość, bo już na tym etapie potrafimy grać siatkówkę na naprawdę wysokim poziomie. Wiadomo, przytrafiają nam się błędy w komunikacji czy jakieś drobne niedopowiedzenia, ale uważam, że to kwestia czasu, aż wszystko poukładamy i stworzymy dobrze funkcjonującą maszynę. Szczerze mówiąc, liczę, że poprawimy wynik zespołu z zeszłego sezonu i uda nam się wygrać ligę.

Jak oceniłby pan swoją dyspozycję na chwilę obecną, czyli na etapie, kiedy tak naprawdę dopiero rozpoczęliście te rozgrywki? Jak po pierwszych oficjalnych testach prezentuje się cała drużyna Calcit Kamnik?

– Zyskałem dużo pewności siebie, a to jedna z ważniejszych cech rozgrywającego. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem w dobrej formie. Wiadomo, jest sporo do dopracowania, ale liczę, że dzięki temu sezonowi nauczę się grać na pewnym, dobrym poziomie i poniżej niego nie będę już później schodził. Zagraliśmy na razie cztery mecze, z czego trzy naprawdę poprawne, więc uważam, że prezentujemy dobry poziom, ale wciąż może być lepiej.

Jest pan młodym zawodnikiem, ale już całkiem doświadczonym i obytym na tych topowych parkietach. Mam na myśli zarówno PlusLigę, jak i kadry młodzieżowe. Czym, z perspektywy czasu już, według pana różni się to polskie środowisko siatkarskie od tego słoweńskiego?

– Czy ja wiem czy takim doświadczonym. (śmiech) Zarówno tu, jak i tu za dużo nie grałem, ale jakieś doświadczenie oczywiście mam. To dość ciężkie pytanie. Póki wszystko wychodzi, jest dobra atmosfera i zespół gra dobrze, to wiadomo, że wszędzie, w każdym zespole jest pięknie. Myślę, że sama myśl szkoleniowa i treningi są bardzo zbliżone do siebie w obu ligach. Różni się tylko charakter zawodników, ale to indywidualna kwestia każdego z nich, więc uważam, że narodowość nie ma tu wielkiego znaczenia.

Czy dla takiego zawodnika jak pan ten wyjazd za granicę oprócz względów zupełnie siatkarskich przynosi jakieś inne korzyści? Jest pan tutaj bez najbliższych i przyjaciół. Ta zmiana środowiska może okazać się w jakiś sposób przydatna?

– Oczywiście. Pierwszy raz tak naprawdę mam okazję mieszkać samemu. Uczy to na pewno samodzielności, zaradności i radzenia sobie z problemami po części na własną rękę, bo wiadomo, że jak ktoś tylko może, to pomaga. Oprócz tego mam okazję poznać nowy kraj, ludzi i środowisko. Myślę, że ukształtuje mnie to jako człowieka i nauczy czegoś nowego.

Radosłw Gil przenosi się do Słowenii

Od mistrzostw świata w Brnie już trochę czasu upłynęło, jednak tytułu nikt wam nie zabierze. Wspomniał pan bezpośrednio po finale, jako chyba jeden z nielicznych, o ile nie jako jedyny, że ma świadomość tego, iż ten szum wokół was jest zapewne chwilowy. Jest pan jednym z bardziej racjonalnie myślących zawodników, który cokolwiek by się nie działo, zachowuje chłodną głowę. Czym jest spowodowane to, że taką prezentuje pan postawę?

– Wiadomo, że to, co zdobyliśmy, już zostanie na zawsze. To była jedna z piękniejszych chwil w życiu. Jednak życie toczy się dalej i nadal trzeba się rozwijać, bo są już kolejne cele. Wielu sportowców się „przejechało” i wielu zapewne „przejedzie” na tym, że za długo cieszą się z danego sukcesu i przestają dbać o swój rozwój. Spoczywają na laurach. Ciężko mi powiedzieć, skąd się to u mnie wzięło. Myślę, że tak zostałem wychowany.

Wspomniał pan o różnych ofertach – zarówno tych z PlusLigi, jak i innych zagranicznych klubów. Myśli pan, że podjęta decyzja o wyjeździe może otworzyć drzwi do lepszych zespołów, a być może do powrotu na polskie parkiety? 

– Nie było tych ofert zbyt wiele, prawdę mówiąc, ale nie ma co się dziwić. Klubowo zagraliśmy piękny sezon, ale indywidualnie nie miałem możliwości jakkolwiek się pokazać przeciwko innym drużynom czy zaprezentować trenerom, żeby chcieli mnie mieć w swoim zespole. Mam nadzieję, że wiele się nauczę i pokażę, że potrafię grać w siatkówkę. Czy otworzy? Ciężko powiedzieć, czas pokaże. Najpierw muszę zagrać dobry sezon. Szczerze mówiąc, nie myślałem o powrocie na chwilę obecną. Zobaczymy, co czas przyniesie.

Reprezentacja Słowenii po tegorocznych mistrzostwach Europy i kolejnym dobrym występie chyba zyskała w oczach obserwatorów. Jak wygląda popularność siatkówki w tym kraju?

– Słoweńcy ogólnie mieli bardzo udany sezon reprezentacyjny nie tylko w siatkówce. Prócz siatkarzy, którzy doszli do ćwierćfinału mistrzostw Europy, siatkarki U23 zdobyły wicemistrzostwo świata, koszykarze mistrzostwo Europy, a są to jak na tak mały kraj bardzo duże osiągnięcia. Jeśli chodzi o samą siatkówkę, to jest podobnie jak w Polsce. Piłka nożna znajduje się na pierwszym miejscu, potem dopiero inne sporty. Jeśli jednak chodzi o kibiców, to bez porównania w Polsce jest ich dużo więcej.

Może pan powiedzieć, że tak sobie wyobrażał ten wyjazd i ten transfer, a podjęta decyzja jest w stanie sprostać oczekiwaniom? Były jakieś wątpliwości czy kryzys, odkąd dołączył pan do nowej ekipy?

– Mogę otwarcie przyznać, że nie wyobrażałem sobie, że będzie mi tutaj aż tak dobrze. Bardzo podoba mi się to, jak klub o mnie dba i jak szybko włączyłem się do zespołu. Miałem kryzys, ale był on spowodowany sprawami prywatnymi, a nie sportowymi. Wątpliwości nie miałem i mam nadzieję, że nie będę mieć żadnych.

Jak bogaty mentalnie i siatkarsko przystąpił do nowego wyzwania i ligi słoweńskej siatkarz Radosław Gil?

– Przystąpiłem bardzo skoncentrowany i zmobilizowany. Staram się na każdym meczu i treningu dawać z siebie maksimum. Uważam, że ciężką pracą i zaangażowaniem można zajść naprawdę wysoko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved