Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Radosław Gil: To dla mnie dobra lekcja

Radosław Gil: To dla mnie dobra lekcja

fot. Klaudia Piwowarczyk

Kolejne sukcesy naszych reprezentantów za granicą. Srebrnym medalistą w ramach rozgrywek MEVZA został rozgrywający Radosław Gil, który wraz z drużyną Calcit Kamnik uległ w finale zespołowi SK Posojilnica Aich/Dob. – Myślę, że to dobry wynik. Przed rozgrywkami naszym celem było znalezienie się w Final Four. Później ze względu na regulamin z drugiego miejsca spadliśmy na czwartą pozycję i musieliśmy grać z ACH Volley Ljubljana. Pozostaje pewien niedosyt, ale jest to sukces, szczególnie dla klubu, który po raz pierwszy w historii MEVZA znalazł się w finale – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki 21-latek.

 



Rozgrywki w ramach MEVZA zakończyliście wraz z drużyną Calcit Kamnik ostatecznie na drugiej pozycji. Czy taki rezultat w świetle wyników w tych rozgrywkach was zadowala?

Radosław Gil: – Myślę, że to dobry wynik. Przed rozgrywkami naszym celem było znalezienie się w Final Four. Później ze względu na regulamin z drugiego miejsca spadliśmy na czwartą pozycję i musieliśmy grać z ACH Volley Ljubljana. Awans do finału wzięlibyśmy w ciemno, ale kiedy udało się wygrać z zespołem z Ljubljany, apetyty wzrosły. Pozostaje pewien niedosyt, ale jest to sukces, szczególnie dla klubu, który po raz pierwszy w historii znalazł się w finale tych rozgrywek.

W drodze po finał pokonaliście wspomniany przez pana wielki ACH Volley Ljubljana. Rywal wymagający i jeden z głównych obok was pretendentów do złota w lidze.

– Można powiedzieć „nareszcie”. Przegraliśmy z nimi kilka razy i w jednym z ważniejszych meczów tego sezonu udało nam się wygrać. To dobry prognostyk na końcówkę sezonu. Był to ciężki mecz, bardzo wyrównany i jeśliby spojrzeć w statystyki, to trudno uwierzyć, że wygraliśmy. Szczerze mówiąc, to ACH zagrało mocno poniżej swoich możliwości i dało nam szansę się pokonać.

W ostatnich meczach trener dał panu trochę odpocząć. Na boisku pojawiał się początkowo pana zmiennik. Czym było to spowodowane? Finalnie przecież to pan okazał się tajną bronią drużyny Calcitu Kamnik i choćby zwycięstwo w półfinale drużyna może zawdzięczać właśnie jemu.

– Borykamy się z wieloma kontuzjami, przez co pojawiają się też inni zawodnicy na boisku. Być może drugi rozgrywający czuje się z nimi lepiej. Mamy też trochę inne charaktery. Trener chciał spróbować czegoś nowego i to zadziałało. Nie szedłbym tak daleko. Pomogłem zespołowi, ale na pewno nie zawdzięczamy tego zwycięstwa tylko mnie. Drużyna zagrała bardzo dobre spotkanie i każdy dał coś od siebie, co pozwoliło nam ograć wyżej notowanego rywala.

Czego zabrakło w finale, że nie udało się zdobyć złota?

– Drużyna z Austrii wygrała z nami, łącznie z finałem, trzy razy. Moim zdaniem zwyczajnie byli lepsi, co udowodnili w tych trzech meczach. Mieliśmy swoje okazje, których nie wykorzystaliśmy, ale patrząc na przestrzeni całego spotkania – byliśmy po prostu słabsi.

MEVZA: Polacy z medalami

Rozgrywki ligi słoweńskiej wchodzą w decydującą fazę. W jakiej dyspozycji czuje się wasza drużyna do tego, żeby walczyć o upragniony względem ubiegłego sezonu tytuł?

– Odkąd weszliśmy w tak zwaną „niebieską grupę”, zaczęliśmy grać dużo lepiej. Wygraliśmy do tej pory wszystkie spotkania. To dobry prognostyk, żeby zakończyć na pierwszym lub drugim miejscu tę grupę, a to daje nam bezpośredni awans do półfinału. Ciężko powiedzieć… Potrafimy trenować cały tydzień bajecznie, żeby zagrać dramatyczny mecz w sobotę, ale i odwrotnie. Zobaczymy. Boisko na pewno zweryfikuje naszą formę.

Spoglądając w tabelę i niektóre rozstrzygnięcia, daje się zauważyć, że na przestrzeni całego sezonu trochę jednak falowaliście. Dlaczego brakuje wam tej stabilizacji w grze?

– To jest pytanie, które sobie zadajemy praktycznie od początku sezonu i ciężko znaleźć na nie odpowiedź. Na szczęście jest tych przestojów coraz mniej, więc można patrzeć z optymizmem na najbliższe spotkania.

W naszym ostatnim wywiadzie mówił pan, że zdarzają wam się przestoje w pewnych ustawieniach, które okazują się niejednokrotnie kluczowe w ostatecznym rozrachunku. Udało wam się wyzbyć tego mankamentu?

– Zdołaliśmy to w pewnym stopniu poprawić, ale jest to niestety nieuniknione. Zarówno w naszym zespole, jak i w innych drużynach. Mam jednak nadzieję, że będzie tych przestojów jak najmniej.

Kluczem do zbudowania dobrego zespołu jest dobranie zawodników charakterologiczne – wam udało się stworzyć monolit? Czy jednak nie do końca?

– Różnie z tym bywa. Wiadomo, że każdy jest inny i każdy zawodnik inaczej reaguje na sytuacje na boisku, krytykę czy trudniejsze momenty. Myślę, że jesteśmy ciekawym zespołem, zgranym, ale czy monolitem? Nie potrafię odpowiedzieć.

Im bliżej końca sezonu, tym większa motywacja? Czy górę powoli bierze już zmęczenie?

– Na pewno odczuwalne jest zmęczenie zarówno fizyczne, jak i to psychiczne, ale trzeba się mocno zmobilizować, bo najważniejsze mecze przed nami. Myślę, że motywacji i chęci do pracy nam nie brakuje.

Odczuwa pan już trudy tego sezonu „w kościach”? Czy dolegliwości jak ból pleców, barku czy lekka kontuzja kostki odeszły w niepamięć?

– Szczerze mówiąc bardziej psychicznie niż fizycznie jestem zmęczony. Jednak brak rodziny czy przyjaciół nie pomaga w pracy. Natomiast fizycznie czuję się dobrze. Zdarzają się jakieś drobne urazy, ale nie jest to nic poważnego czy coś, co uniemożliwiłoby mi grę.

Z perspektywy sezonu, który jest już praktycznie na ostatniej prostej, jest pan w stanie przyznać, że wróci do Polski jako zupełnie inny siatkarz?

– Z pewnością tak. Wielu rzeczy się tutaj nauczyłem. Stałem się bogatszy mentalnie, wiem dużo więcej o ludziach i ich podejściu czy kulturze. Myślę, że to dobra lekcja dla mnie.

Zupełnie inny siatkarz, ale czy jako trochę inny człowiek?

– Zdecydowanie tak. Sporo się w moim życiu zmieniło. Można powiedzieć, że ten rok to sprawdzian dla mnie. Pierwszy raz za granicą, pierwszy raz w obcym miejscu, nowym klubie i otoczeniu. Można się wiele nauczyć, doświadczyć i sporo przeżyć.

Nie omieszkam pominąć kluczowego dla wszystkich pytania – czy Radosław Gil wie już, gdzie spędzi kolejny sezon?

– Na razie nie wiem, gdzie zagram. Jest kilka opcji, które rozważam, ale na ten moment skupiam się głównie na dokończeniu tego sezonu, dania z siebie maksimum, żeby wrócić do Polski, kto wie, może ze złotym medalem. Później będzie czas, żeby się martwić o przyszły rok.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved