Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > PWM M: Brazylijczycy najlepsi w Tokio

PWM M: Brazylijczycy najlepsi w Tokio

fot. FIVB

W ostatnim meczu Pucharu Wielkich Mistrzów siatkarze Brazylii wygrali 3:0 z Japonią. Tym samym zajęli pierwsze miejsce i wyjadą z Tokio ze złotymi medalami na szyi, Japończycy zajęli w turnieju ostatnie miejsce, z zerowym dorobkiem punktowym i zaledwie dwoma wygranymi setami.

Już pierwsze akcje ostatniego spotkania w tegorocznej edycji Pucharu Wielkich Mistrzów pokazały, że Brazylijczycy walczą tutaj o zwycięstwo w całym turnieju. Skuteczna kontra Wallace’a i błąd w ataku Otake zapewniły Canarinhos prowadzenie 4:1. Potężne zagrywki Mauricio Borgesa i Lucasa, z którymi nie potrafili poradzić sobie Japończycy, nie wróżyły dobrze gospodarzom (8:3). Reprezentantom Kraju Kwitnącej Wiśni nie sposób było odmówić waleczności, ale poza kilkoma punktami zdobytymi przez Otake większość ich zdobyczy pochodziła z błędów Brazylii (8:11). Gra podopiecznych Renana Dal Zotto była uporządkowana od góry do dołu. Brak problemów z przyjęciem przekładał się na wysoką skuteczność środkowych (Lucasa i Mauricio Souzy), a Mauricio Borges stanowił trudną do pokonania przeszkodę w bloku (16:10). Spora strata do rywali zmuszała Japończyków do podejmowania ryzyka na zagrywce, co w większości tylko pogarszało ich sytuację (11:18). Czasem jednak udało się zaskoczyć przeciwników, jak w przypadku serwisu Ri (13:18). Były to jednak pojedyncze sukcesy, których lista po stronie Brazylii była o wiele dłuższa. Cały czas dynamiką i skutecznością imponował bowiem Lucarelli. Podwójna zmiana (Raphael Vieira, Renan Buiatti) niczego nie zmieniła. Niezmiennie wszystkie atuty były po stronie siatkarzy w kanarkowych strojach (22:14). Ostatnim akcentem tej partii był atak Renana na 25:17.



Początek nowego seta to zawsze nowe nadzieje na poprawę gry. W tym przypadku zostały one bardzo szybko zgaszone. Bruno wraz z Lucasem dwukrotnie zatrzymali Otake na lewym skrzydle, a Mauricio Borges atakiem z przechodzącej piłki dołożył trzeci punkt (3:0). Ciężko grało się dzisiaj reprezentantom Japonii. Co prawda mieli okresy dobrej gry, kiedy to odrabiali straty do rywali (3:3), ale nie umieli ustrzec się poważnych błędów w ataku i przyjęciu, które dyskwalifikowały ich z prowadzenia wyrównanej walki. Blok Wallace’a i piekielnie mocny atak Lucarellego po ciasnym skosie zapewniły Brazylii prowadzenie 8:4 na pierwszym regulaminowym czasie. Ciąg dalszy drugiego seta to wciąż koncert jednego artysty. W dodatku była nim reprezentacja największego kraju Ameryki Południowej (14:9). Pod pewnymi względami drużyny były swoimi całkowitymi przeciwieństwami. Brazylijczycy nie mieli bowiem żadnych problemów z pokonaniem japońskiego bloku, podczas gdy dla ich rywali przebicie się na drugą stronę siatki było ogromnym wyzwaniem. Akcja blok-aut w wykonaniu Mauricio Borgesa doprowadziła do stanu 16:10. Punkty sporadycznie zdobywane przez Yamamoto i Yamauchiego nie potrafiły przysłonić układu sił na boisku. Siatkarze z Azji próbowali grać odważnie, ale kończyło się to błędami komunikacyjnymi i blokami Brazylii (13:21). Bruno Rezende i spółka wygrali tego seta w sposób jeszcze bardziej przekonujący od poprzedniego (25:15).

Brak reakcji ze strony Japonii dawał znać, że trzecia partia meczu może być zarazem ostatnią w całym turnieju. Wygrana przez Mauricio Borgesa przepychanka na siatce symbolizowała w pewien sposób przebieg spotkania (2:0). Na środku brylował Lucas Saatkamp, oskrzydlali go natomiast Wallace i Lucarelli. Brazylijczykom ewidentnie udzieliła się już luźna atmosfera, przez co dwa razy na siatce pomylił się Wallace. Uśmiechy gościły także po stronie Japonii. Wydawało się, że zarówno zawodnicy, jak również trenerzy tej reprezentacji są świadomi ogromnej różnicy, jaka dzieli dzisiaj oba zespoły (8:4). Bruno miał doskonałą okazję, by przećwiczyć wiele wariantów gry i wykorzystywał wszystkie opcje w ataku. Brawa należą się Japończykom za to, że pomimo beznadziejnej sytuacji nie spuścili głów i starali się dać kibicom odrobinę radości. Piękny atak Yanagidy na lewym skrzydle i obrona Fukatsu znacząco zbliżyły ich do przeciwników (10:13). Sygnał informujący o drugiej przerwie technicznej wybrzmiał tuż po ataku Mauricio Souzy na 16:12. Gracze z Azji zmniejszyli stratę do dwóch punktów po błędzie Lucarellego (14:16). Lider brazylijskiej drużyny bardzo szybko się jednak zrehabilitował, posyłając asa na 18:14. Prowadzący zespół wyraźnie spuścił z tonu. Na jego szczęście Japończycy nie byli bezbłędni. Autowy atak Otake dał Brazylii prowadzenie 21:17. Takie spotkania same się jednak nie wygrywają. Błąd przebicia piłki przez Lucarellego i atak Yanagidy z przechodzącej piłki całkiem niespodziewanie przyniosły emocje (20:21). W tym trudnym momencie Bruno zaufał Lucasowi i Lucarellemu, którzy pomogli zakończyć spotkanie pomiędzy najlepszą a najsłabszą drużyną Pucharu Wielkich Mistrzów (25:22).

Brazylia – Japonia 3:0
(25:17, 25:15, 25:22)

Składy zespołów:
Brazylia: Lucas (16), Mauricio Borges (13), Ricardo (11), Wallace (8), Mauricio Souza (7), Bruno (1), Tiago (libero) oraz Renan (3), Raphael i Thales (libero)
Japonia: Otake (10), Yamauchi (6), Ri (4), Onodera (4), Fujii, Yamada, Ide (libero) oraz Yanagida (4), Yamamoto (4), Dekita (1) i Fukatsu

Zobacz również:
Wyniki i tabela Pucharu Wielkich Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved