Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV M: Szesnaście zespołów odpadło z rywalizacji

Puchar CEV M: Szesnaście zespołów odpadło z rywalizacji

fot. tvf.org.tr

W cuglach awans do kolejnej rundy Pucharu CEV mężczyzn wywalczyła Asseco Resovia Rzeszów. Ze zmiennym szczęściem radziły sobie za to zespoły z Polakami w składzie. W rywalizacji pozostały między innymi Ziraat Bankasi Ankara, Lindemans Aalst i Posojilnica Aich/DOB. Natomiast odpadły ekipy Radosława Gila i Mikołaja Szewczyka. Przykrą niespodziankę sprawił też zespół Pawła Halaby, który przegrał z przeciwnikami z Izraela.

Jak burza przez 1/16 Pucharu CEV przeszła Asseco Resovia Rzeszów, która na Podpromiu rozprawiła się z rywalami z Rovaniemi. Wprawdzie ci ambitnie próbowali walczyć w dwóch pierwszych setach, ale podopieczni Andrzeja Kowala w sumie kontrolowali boiskowe wydarzenia. Do sukcesu poprowadził ich Aleksander Śliwka, który zapisał na swoim koncie 17 oczek. Problemów z przypieczętowaniem awansu nie miała także Posojilnica Aich/DOB, która u siebie rozprawiła się z Jedinstvo Bijelo Polje. Drużyna, w której barwach grają trzej biało-czerwoni, nie oddała rywalom nawet seta, a pierwsze skrzypce grał w niej Łukasz Wiese, który zapisał na swoim koncie 15 oczek. Atut własnego parkietu wykorzystało Lindemans Aalst, które lekko, łatwo i przyjemnie rozprawiło się z dynamem Apeldoorn. Swoją cegiełkę do sukcesu dołożyli Adrian Staszewski i Krzysztof Modzelewski. Mimo że obaj nie zagrali porywająco w ataku, to szczególnie pierwszy z nich dobrze spisał się w przyjęciu, osiągając w nim ponad 70% skuteczności. Dość niespodziewanie za to u siebie z SCM Un. Craiova męczył się Ziraat Bankasi Ankara. Turecki zespół wygrał dopiero po tie-breaku, co jednak dało mu awans do kolejnej rundy. Następne dobre spotkanie rozegrał Dawid Konarski, który zdobył 23 oczka.



Tak dobrze nie powiodło się innym zespołom z Polakami w składzie. Niemiłą niespodziankę swoim kibicom sprawił Jihostroj Czeskie Budziejowice, który przegrał u siebie 1:3 z Hapoelem Mate-Asher Akko. Gospodarzom na niewiele zdało się 16 punktów Pawła Halaby. Zabrakło mu wsparcia w ofensywie ze strony kolegów, co wykorzystali przyjezdni, meldując się w kolejnej rundzie. Podobnie jak Vojvodina Nowy Sad, która wyeliminowała Każany Barkom Lwów. Drużyna Mikołaja Szewczyka próbowała odrabiać straty, ale stać było ją jedynie na urwanie seta rywalom, a to było zbyt mało na odwrócenie losów rywalizacji. Niewielkiej przewagi wypracowanej w pierwszym pojedynku nie utrzymali także siatkarze Calcitu Kamnik. Zespół Radosława Gila przegrał na wyjeździe 0:3 z GFC Ajaccio. Polskiemu rozgrywającemu nie udało się tym razem wykreować lidera, który poderwałby słoweńską drużynę do walki. Po drugiej stronie siatki takim liderem stał się za to Jose Luis Gonzalez, który zdobył 21 punktów.

Żadnych problemów z przypieczętowaniem awansu nie miało Biełogorie Biełgorod, które rozgromiło u siebie CSKA Sofia, pozwalając przeciwnikom w całym spotkaniu zdobyć zaledwie 48 oczek. Bułgarska drużyna nie miała żadnych siatkarskich argumentów. Te były po stronie gospodarzy, a głównie w rękach Maksima Żygałowa oraz Dimitrija Muserskiego, którzy zdobyli odpowiednio 11 i 15 oczek dla swojej ekipy. Atut własnego parkietu wykorzystał też ACH Volley Ljubljana, który u siebie nie miała problemów z ograniem OK. Novi Pazar. Goście nie ugrali żadnego seta, a gospodarzy do sukcesu poprowadził Dmitrij Babkow, który zapisał na swoim koncie 12 punktów. Odrobić strat nie udało się również Hurrikaani Loima. Fińska ekipa po raz drugi musiała uznać wyższość Szachciora Soligorsk. Niespodzianki nie sprawiła Ribnica Kraljevo, która na wyjeździe próbowała postraszyć Calzedonię Werona, ale zdołała urwać jej zaledwie jedną partię. Do złotego seta doszło za to w Holandii, gdzie Abiant Groningen odrobiło straty poniesione w pierwszym meczu z SWD Powervolley Düren, jednak ostatnie słowo należało do przyjezdnych. Po wyrównanym złotym secie triumfowali oni 15:13, prześlizgując się do następnego etapu rywalizacji.

Straty poniesione w pierwszym meczu zdołała odrobić Arcada Galati, która u siebie nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł Volleyball Kladno. Mimo że goście całkiem dobrze radzili sobie w ataku, to popełniali więcej błędów, co spowodowało, że przegrali 0:3. Prym w rumuńskich szeregach wiódł Nicola Kovacević, który zdobył 15 oczek. Z podniesioną głową z Pucharem CEV pożegnała się Omonia Nikozja, która ambitnie we własnej hali walczyła o korzystny wynik. Pokonała nawet w tie-breaku Volley Amriswil, ale nie wystarczyło jej to do awansu do kolejnej rundy. W niej nie znajdzie się też Neftohimik Burgas, który przed własną publicznością musiał uznać wyższość Dukli Liberec, nie urywając jej żadnego seta. Ta sztuka nie udała się też United Volleys Rheinmain, który przegrał z Montpellier Volley UC. Zacięta walka trwała tylko w premierowej odsłonie, a po porażce w niej gospodarze spuścili z tonu, przez co goście sięgnęli po pewną wygraną.

Zobacz również:
Wyniki 1/16 finału Pucharu CEV mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved