Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV M: Jeden złoty set w meczach rewanżowych

Puchar CEV M: Jeden złoty set w meczach rewanżowych

piłki Mikasa CEV
fot. CEV

W meczach rewanżowych 1/8 finału Pucharu CEV mężczyzn doszło do jednego złotego seta. Straty poniesione w pierwszym meczu odrobił Volley Amriswill, ale przegrał decydującą odsłonę z GFC Ajaccio. Pewnie awans do dalszej fazy wywalczyły zespoły z Piacenzy, Trentino i Stambułu. Dalej grają też chociażby Tours VB i CEZ Karlovarsko.

Zaskakująco ciężką przeprawę w meczu rewanżowym miało Trentino Volley. Niewiele brakowało, żeby u siebie przegrywało już 0:2 z VaLePa Sastamala, ale wygrana w drugiej partii po walce na przewagi sprawiła, że fiński zespół stracił rezon, ostatecznie przegrywając 1:3. Kluczowa okazała się mniejsza ilość błędów własnych oraz wyższa skuteczność gospodarzy w defensywie. Mieli oni też lepszą zagrywkę, a do sukcesu poprowadził ich między innymi Simon van de Voorde, który zapisał na swoim koncie 15 oczek. Takich problemów nie miał LPR Piacenza, który na wyjeździe w przysłowiową godzinę z prysznicem pokonał miejscową Vojvodinę Nowy Sad. Wprawdzie gospodarze próbowali dotrzymać kroku rywalom, ale ci dysponując prawie 60-procentową skutecznością przyjęcia, swobodnie radzili sobie w ofensywie. Mieli też w swoich szeregach Simone Parodiego, który zdobywając 13 punktów, walnie przyczynił się do zwycięstwa gości. Gospodarzom na niewiele zdała się dobra postawa Petara Premovicia, bowiem zabrakło mu wsparcia ze strony kolegów, przez co Vojvodina odpadła z dalszej rywalizacji.

Strat poniesionych na wyjeździe nie odrobiła Cvena Zvezda Belgrad, która u siebie nie sprostała United Volley Rheinmain. Tym razem serbska drużyna nie urwała niemieckiemu rywalowi żadnego seta. Zabrakło jej przede wszystkim skuteczności perfekcyjnego przyjęcia, a z atakiem na poziomie 30 proc. trudno było jej dotrzymać kroku przeciwnikowi, tym bardziej że on lepiej spisywał się praktycznie w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła, notując na swoim koncie chociażby 14 punktowych bloków. Pierwsze skrzypce w zwycięskiej ekipie grał Christian Dünnes, który zgromadził na swoim koncie 10 oczek. Za ciosem poszli siatkarze CEZ Karlovarsko, którzy u siebie pokonali Gazprom Surgut. Rosyjska drużyna nie wygrała ani jednego seta. Wprawdzie lepsza okazała się w bloku, ale to było zbyt mało, żeby pokrzyżować szyki gospodarzom. Ci dysponując dobrym przyjęciem, przyzwoicie radzili sobie w ataku, a to wystarczyło, by zapewnić sobie dalszą grę w Pucharze CEV. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grał Michal Krisko, który zanotował na swoim koncie 20 oczek.



Straty poniesione w pierwszym meczu zdołał odrobić Volley Amriswill, który przed własną publicznością pokonał 3:1 GFC Ajaccio. Gospodarze nieco lepiej spisywali się w prawie każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła, a na dodatek mieli w swoich szeregach Sebastiena Steigmeiera, który zdobył 26 oczek, jednak do pełni szczęścia szwajcarskiej ekipie zabrakło sukcesu w złotym secie. W nim zdecydowanie lepiej w przyjęciu zaprezentowali się przyjezdni, co przełożyło się na ponad 60-procentową skuteczność w ataku. W efekcie więc francuska drużyna pozostała w rywalizacji. Nie powiodło się za to innemu przedstawicielowi trójkolorowych, czyli Arago de Sete, które przegrało na wyjeździe z Lindemans Aalst. Drużyna Kamila Droszyńskiego i Adriana Staszewskiego wprawdzie nie straciła seta, ale nie miała łatwej przeprawy. Goście na podobnym poziomie zaprezentowali się w ataku i w bloku, a przede wszystkim większa ilość błędów własnych sprawiła, że nie ugrali nawet seta. W szeregach belgijskiej ekipy z przyzwoitej strony pokazał się Staszewski, który zapisał na swoim koncie 8 punktów, choć wiodącą postacią był łotewski skrzydłowy – Reinis Pekmans.

Na wyjeździe strat nie odrobił PAOK Saloniki, który musiał uznać wyższość Tours Vb. Mimo że grecka drużyna miała lepsze przyjęcie na przestrzeni całego spotkania, to nie potrafiła tego przełożyć na skuteczność w ataku. W ofensywie brylowali gospodarze, którzy osiągnęli w niej ponad 50-procentową skuteczność. Słabiej spisali się w bloku, ale mieli w swoich szeregach Leviego Cabrala oraz Ryleya Barnesa, którzy łącznie zdobyli 42 oczka dla swojego zespołu, walnie przyczyniając się do odniesienia zwycięstwa. Najmniejszych problemów z przypieczętowaniem awansu nie miało też Fenerbahce Stambuł, które u siebie rozprawiło się z Lewskim Sofia. Goście tylko w jednej partii zdołali dobrnąć do granicy 20 oczek. Gospodarze kontrolowali boiskowe wydarzenia, a posiadając prawie 50 proc. skuteczności perfekcyjnego przyjęcia, nie mieli problemów w ataku. Do tego dołożyli 10 asów serwisowych, a bułgarska ekipa nie miała siatkarskich argumentów, by dotrzymać im kroku. Ponownie pierwszoplanową postacią w ich szeregach był Alen Sket, który zapisał na swoim koncie 16 punktów.

Zobacz również:
Wyniki Pucharu CEV mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved