Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Przemysław Toma: To jeszcze nie jest koniec rywalizacji

Przemysław Toma: To jeszcze nie jest koniec rywalizacji

fot. Anna Musierowicz - kslechia.pl

– Jesteśmy blisko wygrania finałowej batalii, ale musimy pamiętać, że to jeszcze nie jest koniec rywalizacji. Czeka nas jeszcze ciężkie zadanie do wykonania w postaci wygrania meczu po świętach. Na pewno po dwóch zwycięstwach nie możemy spocząć na laurach, tylko pracować jeszcze ciężej i dobrze przygotować się do następnego spotkania – powiedział Przemysław Toma, środkowy Lechii Tomaszów Mazowiecki, która w finale I ligi prowadzi z AZS-em 2:0.

Rywalizacja finałowa nie rozpoczęła się dla was pomyślnie, bo przegraliście pierwszego seta do 13. Ale szybko się podnieśliście. To efekt tego, że w składzie macie kilku ogranych zawodników, którzy już z wielu siatkarskich pieców jedli chleb? Na początku trochę zjadła was trema związana z grą w finale?



Przemysław Toma: – Pierwszy set w naszym wykonaniu nie należał do najlepszych. Myślę, że towarzyszyła nam w nim lekka trema, która mogła być jednym z czynników słabszej gry, aczkolwiek trzeba przyznać, że AZS w tej odsłonie zawiesił nam poprzeczkę bardzo wysoko. Dobrze wszedł w mecz i to on dyktował warunki gry na początku. Doświadczenie naszych zawodników bardzo nam pomogło, ponieważ kilku z nich grało już mecze finałowe I ligi, więc to dla nich nie było nic nowego.

Później mecz miał jeszcze kilka oblicz, ale ostatecznie przerwaliście zwycięską passę rywali. Kiedy w tie-breaku poczułeś, że AZS można pokonać? Już wówczas wysłaliście sygnał rywalom, że tanio skóry w finale nie sprzedacie?

– Cieszymy się, że udało nam się przerwać passę osiemnastu meczów rywali bez porażki. O tym, że wygramy tie-breaka, przeczuwałem od początku. W tym sezonie trochę wcześniej ich rozegraliśmy. Na dodatek po pierwszym zwycięstwie na pewno wysłaliśmy sygnał, że nie poddamy się bez walki i że nie jesteśmy chłopcami do bicia.

Lechia złożyła akces do PlusLigi

Wygrana w pierwszym meczu jeszcze bardziej dodała wam skrzydeł? W drugim spotkaniu długimi fragmentami dyktowaliście warunki gry. Myślisz, że AZS był waszą dobrą postawą zaskoczony?

– Na pewno ta wygrana nas pozytywnie nakręciła, a przede wszystkim dodała nam pewności siebie oraz utwierdziła w przekonaniu, że możemy pokonać częstochowian. Podejrzewam, że AZS mógł być zaskoczony naszą postawą na boisku, bo według mnie zagraliśmy jedno z lepszych spotkań w tym sezonie. Wyszliśmy na parkiet bardzo mocno skoncentrowani i zmotywowani, a ciągłe wspieranie się pozwoliło nam wygrać to spotkanie.

W rundzie zasadniczej dwukrotnie przegraliście z częstochowianami, ale chyba wyciągnęliście wnioski z tych porażek? Nie byliście stawiani w roli faworyta w meczach finałowych. Czy to był wasz duży atut? Grało wam się dzięki temu łatwiej w Częstochowie?

– Wydaje mi się, że te dwa wygrane mecze są dowodem na to, że wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski z porażek w rundzie zasadniczej. Na pewno był to dla nas duży atut, bo zawsze gra się łatwiej, kiedy nie odczuwa się żadnej presji. Pozwala to zachować chłodną głowę.

Czujecie, że jesteście już blisko osiągnięcia historycznego wyniku dla tomaszowskiej siatkówki? Rzadko zdarza się, żeby beniaminek triumfował w rozgrywkach, a wy jesteście o krok od wygrania I ligi…

– Jesteśmy blisko wygrania finałowej batalii, ale musimy pamiętać, że to jeszcze nie jest koniec rywalizacji. Czeka nas jeszcze ciężkie zadanie do wykonania w postaci wygrania meczu po świętach. Na pewno po dwóch zwycięstwach nie możemy spocząć na laurach, tylko pracować jeszcze ciężej i dobrze przygotować się do następnego spotkania. Już zrobiliśmy nie lada niespodziankę tym, że jako beniaminek doszliśmy do finału, bo zdarza się to bardzo rzadko, jednak według mnie beniaminkiem jesteśmy tylko na papierze. Wszystko dlatego, że jak wiadomo mamy w składzie bardzo doświadczonych zawodników z przeszłością w PlusLidze.

AZS stoi pod ścianą, na kolejne porażki nie może już sobie pozwolić. Czy zatem w Tomaszowie Mazowieckim może postawić wszystko na jedną kartę? Jakich meczów się spodziewacie?

– Podejrzewam, że w kolejnym meczu AZS właśnie tak zrobi i postawi wszystko na jedną kartę. Na pewno przeciwnicy nie poddadzą się bez walki i zrobią wszystko, żeby przedłużyć rywalizację finałową. Dlatego nastawiamy się na twardy pojedynek w Tomaszowie Mazowieckim, w którym nie zabraknie emocji. Wiemy, że drużyna z Częstochowy to bardzo mocny przeciwnik, który potrafi grać dobrą siatkówkę, dlatego wcale nie będzie nam łatwo odnieść trzecią wygraną.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved