Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Po 6. kolejce Chemik znów liderem Ligi Siatkówki Kobiet

Po 6. kolejce Chemik znów liderem Ligi Siatkówki Kobiet

fot. Sylwia Lis

Kolejną zmianę lidera przyniosła 6. kolejka Ligi Siatkówki Kobiet. Na czoło tabeli wrócił Chemik Police, który o jeden punkt wyprzedza ŁKS Commercecon Łódź – obie drużyny mają na swoim koncie komplet zwycięstw. W dole tabeli odstają cztery zespoły, które mają na koncie tylko jedno zwycięstwo – są to Trefl Proxima, MKS Dąbrowa Górnicza, Legionovia i Budowlani Toruń.

Sensacyjnie rozpoczął się mecz 6. kolejki LSK w Legionowie, mistrz Polski przegrał pierwszego seta z dużo niżej notowanym zespołem i na Mazowszu zapachniało niespodzianką. Nic jednak takiego się nie wydarzyło, policzanki pokazały, jak nie należy grać, po czym dość gładko zainkasowały trzy punkty, wygrywając trzy kolejne partie. Jak się okazało, taki wynik przy stracie punktu ŁKS-u w Bielsku-Białej dał im powrót na fotel lidera Ligi Siatkówki Kobiet. – Wygrałyśmy za 3 punkty, to dla nas jest najważniejsze. Musimy mieć jednak świadomość ilości błędów, które popełniłyśmy w pierwszym secie. Od drugiej partii weszłyśmy na swój poziom, zaczęłyśmy kontrolować wydarzenia na boisku – powiedziała po meczu Natalia Mędrzyk. Nadal w trudnej sytuacji jest Legionovia, dla której była to piąta porażka w tym sezonie. Podopieczne trenera Macieja Bartodziejskiego mają na swoim koncie trzy punkty i zajmują przedostatnie miejsce w tabeli, przed nimi jednak teraz dwa mecze z zespołami z dolnej części tabeli, które będą prawdziwą weryfikacją możliwości drużyny Legionovii. Dość dziwny przebieg miał mecz w Bielsku-Białej, w którym BKS podejmował w niedzielę lidera z Łodzi. Sety ze sporą przewagą wygrywał zespół, który był po prawej stronie sędziego głównego i kibice pomału zaczęli żartować, że parkiet w Hali pod Dębowcem nie jest równy i jedna drużyna ma cały czas z górki. Bialanki dwukrotnie obejmowały prowadzenie, a ŁKS za każdym razem doprowadzał do wyrównania. W zespole Michala Maska dość szybko parkiet opuściły Katarzyna Sielicka i Izabela Kowalińska, a w ich miejsce weszły Deja McClendon i Agata Wawrzyńczyk. I spisały się całkiem nieźle, pierwsza z nich została wybrana nawet MVP spotkania, bowiem ŁKS wygrał w tie-breaku 15:12, zachowując miano drużyny niepokonanej w tym sezonie. – Każda z nas może wejść na boisko i podnieść jakość naszej gry. Sezon jest długi i ciężko utrzymać taką samą formę przez cały czas, dlatego zmiany będą nam bardzo potrzebne – mówiła po meczu libero łódzkiej drużyny, Krystyna Strasz.



Zwycięstwa odniosły również dwie inne drużyny wymieniane w gronie faworytów do walki o medale w tym sezonie – Developres Rzeszów i Budowlani Łódź. Rzeszowianki nie miały żadnych problemów z pokonaniem Impelu Wrocław we własnej hali, ich wygrana nawet przez moment nie była zagrożona. Mimo kłopotów ze zdrowiem Anny Kaczmar i Helene Rousseaux Developres zapisał na swoim koncie trzy punkty i odrobił jeden do drugiego w tabeli ŁKS-u. – Podeszłyśmy do tego meczu bardzo skoncentrowane. Zdawałyśmy sobie sprawę, że Impel Wrocław to młody, ale bardzo waleczny zespół i dlatego chciałyśmy od początku narzucić mu styl naszej gry i nie dać się mu rozszaleć – przekonywała po meczu rozgrywająca rzeszowskiej drużyny, Natalia Gajewska. Ważne zwycięstwo odniósł zespół Budowlanych Łódź, który w Atlas Arenie pokonał 3:0 dobrze spisujący się w tym sezonie zespół Polskiego Cukru Muszynianki. Dwa pierwsze sety to zacięta walka, oba zespoły miały swoje szanse, ale w końcówkach lepsze okazywały się łodzianki. Trzeci set to już spora przewaga Budowlanych, które po dwóch porażkach z rzędu odzyskały zaufanie kibiców. – Ostatnie mecze, a przede wszystkim pojedynek z krakowiankami we własnej hali, podcięły nam trochę skrzydła. Tym bardziej cieszy ta wygrana i to, że pokazałyśmy charakter. Po tak trudnym okresie, wyraźnie przegranych meczach, potrafiłyśmy się podnieść i wygrać pewnie 3:0 – mówiła po meczu MVP tego spotkania, Agnieszka Kąkolewska. Budowlani Łódź są obecnie na 4. miejscu w tabeli z jednym punktem straty do Developresu.

Nie przestaje pozytywnie zaskakiwać swoich kibiców KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Podopieczne trenera Adama Grabowskiego we wtorek wygrały trzecie spotkanie w tym sezonie i dość niespodziewanie po sześciu kolejkach są na 5. miejscu w tabeli z 11 punktami na koncie. Ostrowczanki we własnej hali pokonały 3:0 spisujący się zdecydowanie poniżej oczekiwań zespół z Dąbrowy Górniczej. KSZO wygrywa, mając zaledwie 11 siatkarek, ale niedostatki nadrabia walką i ambicją, co przynosi wymierne efekty. MVP spotkania została środkowa drużyny z Ostrowca Świętokrzyskiego, Magdalena Soter. Dla dąbrowianek była to już piąte porażka w tym sezonie. Dorobek zaledwie 4 punktów w sześciu meczach i 12. miejsce w tabeli może martwić kibiców i działaczy tego klubu, a przed podopiecznymi trener Magdaleny Śliwy teraz trudny mecz z Developresem. 11 punktów, ale nieco gorszy bilans setowy od KSZO ma również bydgoski Pałac. W derbach województwa kujawsko-pomorskiego bydgoszczanki nie dały żadnych szans Budowlanym Toruń i pewnie wygrały przed własną publicznością 3:0. – Ostatnie mecze, a przede wszystkim pojedynek z krakowiankami we własnej hali, podcięły nam trochę skrzydła. Tym bardziej ta wygrana cieszy i to, że pokazałyśmy charakter. Po tak trudnym okresie, wyraźnie przegranych meczach, potrafiłyśmy się podnieść i wygrać pewnie 3:0 – cieszył się po meczu trener Piotr Makowski. Coraz trudniejsza sytuacja Budowlanych Toruń, które z trzema punktami na koncie zamykają ligową tabelę. Najbardziej martwi brak poprawy jakości gry. – Przyjechaliśmy do Bydgoszczy przekonani, że możemy wygrać za trzy punkty. Uważam, że mój zespół, nie ujmując drużynie z Bydgoszczy, jest lepszy od Pałacu, tylko że na boisku dziewczyny tego nie pokazały – przyznał po meczu trener Nicola Vettori. To, że nie wyszło nam to spotkanie, to mało powiedziane – przyznała doświadczona rozgrywająca torunianek, Marta Wójcik.

Cenne zwycięstwo w poniedziałek odniosły siatkarki PTPS-u Piła, które pokonały we własnej hali 3:1 Trefla Proximę Kraków. Wygrana pozwoliła podopiecznym trenera Jacka Pasińskiego oddalić się od strefy spadkowej, w której pozostały krakowianki. PTPS ma obecnie osiem punktów i zajmuje 8. miejsce w tabeli, Trefl Proxima jest jednym z czterech zespołów z jedną wygraną na koncie i zajmuje 11. miejsce, tracąc już trzy punkty do 10. Impelu. Mecz był nierówny, obie drużyny falowały z formą i zdobywały punkty seriami. Z dobrej strony pokazała się Agata Babicz, która została wybrana najlepszą zawodniczką spotkania. Trener Alessandro Chiappini na pewno ma o czym myśleć, bo jeśli jego zespół potrafi pokonać 3:0 Budowlanych w Łodzi, a przegrywa pozostałe spotkania z niżej notowanymi rywalami, to z pewnością jest nad czym pracować.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved