Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: ZAKSA i Skra pewne półfinału, cztery zespoły walczą o play-off

PlusLiga: ZAKSA i Skra pewne półfinału, cztery zespoły walczą o play-off

fot. Katarzyna Antczak

Tracone punkty przez zespoły zainteresowane awansem do czołowej szóstki, PGE Skra Bełchatów drugim półfinalistą, czternaste z rzędu zwycięstwo Trefla Gdańsk, MKS Będzin na pewno zagra o uniknięcie barażu – to tylko niektóre wydarzenia z przedostatniej kolejki PlusLigi. Po tej serii spotkań sytuacja, jeżeli chodzi o walkę o czołową szóstkę, mocno się skomplikowała. ZAKSA, Skra i Trefl są jej już pewne, ale Onico Warszawa, Asseco Resovia Rzeszów, Indykpol AZS Olsztyn i Jastrzębski Węgiel mają po tej serii spotkań na koncie po 54 punkty i jednego z tych zespołów zabraknie w fazie play-off.

Przedostatnia kolejka spotkań rozpoczęła się w środę meczem Łuczniczki Bydgoszcz z Cerrad Czarnymi Radom. Podopieczni Roberta Prygla chcą zakończyć sezon w ósemce i pewnie wywiązali się z roli faworyta. Problemy mieli jedynie w drugim secie, który zakończył się po grze na przewagi. Najlepiej punktującym zawodnikiem radomskiej ekipy był środkowy Norbert Huber, który zapunktował 12 razy. Dobrze grę prowadził rozgrywający Dejan Vincić, który został potem wybrany MVP. Po drugiej stronie siatki po 14 oczek zdobyli Filipiak i Gorczaniuk. – Po ostatnim spotkaniu w Lubinie byliśmy naładowani, skupieni i bojowo nastawieni, jednakże w pierwszym secie od razu pojawiły się nerwy. Próbowaliśmy odciąć cały zespół, by nie myślał on, że to jest mecz o życie. W pewnych momentach jednak patrzyliśmy, jak Cerrad gra w siatkówkę. Nie zarzucam nikomu braku walki, lecz czasami było to bicie głową w mur – powiedział niezadowolony trener Łuczniczki, Jakub Bednaruk. Jego zespół wciąż nie jest pewny pozostania w lidze. Do gry po długiej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił Michał Filip i zdobył w tym meczu 9 oczek.

Do niespodzianki doszło już w drugim meczu tej serii gier. W Szczecinie podopieczni Michała Mieszko Gogola przystąpili do meczu z wyżej notowanym Jastrzębskim Węglem opromienieni wygraną w Zawierciu i podpisaniem nowej umowy sponsorskiej. Stocznia Szczecin, bo tak nazywa się teraz klub z województwa zachodniopomorskiego, pokazała dobrą siatkówkę i po raz drugi pokonała Jastrzębski Węgiel. Dodatkowym smaczkiem tego wydarzenia na pewno jest fakt, że Stocznię do sukcesu poprowadził były zawodnik Jastrzębskiego Węgla, Mateusz Malinowski, który wchodząc z kwadratu rezerwowych, zdobył aż 22 punkty i odebrał po meczu nagrodę MVP. Po drugiej stronie siatki kolejny raz dobrze spisywał się Maciej Muzaj, który w piątek zdobył 25 punktów. – Cieszymy się, że pod koniec fazy zasadniczej udało nam się odzyskać twarz i pokazać, że ten zespół potrafi grać dobrą siatkówkę. Podejrzewam, że w pewnym momencie tej drugiej rundy niejedna osoba na pewno zwątpiła w nasz zespół – mówił po tym spotkaniu Dawid Murek. –  Ten mecz wyglądał tak, jak cały nasz sezon. Potrafiliśmy grać dobre i złe spotkania, tutaj także w poszczególnych setach graliśmy raz dobrze, raz słabo – komentował z kolei drugi trener Jastrzębskiego Węgla, Leszek Dejewski.



Z czternastej wygranej z rzędu mogli cieszyć się siatkarze Trefla Gdańsk. Podopieczni Andrei Anastasiego przegrywali w meczu z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 0:2, ale po dziesięciominutowej przerwie wygrali trzy kolejne sety. Warty odnotowania jest jednak fakt, że ZAKSA wystąpiła w tym meczu w rezerwowym składzie, bez chociażby Rafała Buszka, Sama Deroo czy Benjamina Toniuttiego, którzy odpoczywali przed ważnym meczem w Lidze Mistrzów. Z bardzo dobrej strony pokazali się jednak Rafał Szymura czy Kamil Semeniuk, którzy zdobyli odpowiednio 14 i 18 punktów. – My wyszliśmy w zmienionym zestawieniu, ale nie zwieszaliśmy głów. Graliśmy najlepiej jak potrafiliśmy i myślę, że nie ma się czego wstydzić – mówił po meczu dla klubowej strony Semeniuk. Po gdańskiej stronie siatki znakomity mecz zagrał Artur Szalpuk wybrany MVP meczu. Zdobył on 20 punktów przy 58-procentowej skuteczności ataku.

Wygraną nad BBTS-em Bielsko-Biała PGE Skra Bełchatów zapewniła sobie drugie miejsce po fazie zasadniczej i bezpośredni awans do półfinału. Podopieczni Roberto Piazzy nie weszli jednak dobrze w mecz, przegrali pierwszego seta. Potem także nie było im łatwo, ale zdołali wyjść z opresji i wygrać trzy kolejne odsłony. W trzecim secie bełchatowianie przegrywali już 6:13, ale zdołali odrobić spore straty. Duży wkład w zwycięstwo swojej ekipy miał Bartosz Bednorz, który zdobył dla swojej drużyny 24 punkty i zasłużenie odebrał nagrodę MVP. Dla gospodarzy 19. punktów zdobył Wiaczesław Tarasow. Na pewno nie było to łatwe spotkanie. Sporo błędów po naszej stronie, a mimo to wybrnęliśmy z tej trudnej dla nas sytuacji. Wiadomo, że zawsze ciężej się gra zespołom z góry tabeli z tymi z dołu. Ciężko zawsze o koncentracje do samego końca, ale w najważniejszym momencie ją utrzymaliśmy i wygraliśmy to spotkanie za trzy punkty, które były nam bardzo potrzebne – powiedział po meczu Bednorz. BBTS wciąż znajduje się w strefie spadkowej i w ostatniej kolejce będzie walczył o to, aby opuścić przedostatnie miejsce.

Punkty stracił w tej rundzie spotkań także kolejny z zainteresowanych grą w play-off, a mianowicie Indykpol AZS Olsztyn. Podopieczni trenera Roberto Santillego przegrywali już z GKS-em Katowice 0:2, ale po dziesięciominutowej przerwie zdołali się podnieść i wygrać trzy kolejne partie, przedłużając tym samym swoje szanse na udział w play-off. Dobre spotkanie rozegrał Robbert Andringa, który zdobył 16 punktów. Zawodnik ten niedawno przedłużył także swój kontrakt z AZS-em o kolejny rok. MVP meczu wybrano jednak libero, Michała Żurka. Katowiczanom z kolei w odniesieniu zwycięstwa nie pomogła nawet dobra postawa Rafała Sobańskiego. – Stratę tego punktu można nazwać jak najbardziej błędem. Sezon jest długi i to już jest jego końcówka. Widać praktycznie po wszystkich drużynach, że są zmęczone i po nas w tym spotkaniu również było to widać. Na całe szczęście udało nam się znaleźć w sobie na tyle energii, żeby pociągnąć jeszcze te trzy sety, bo gdybyśmy tutaj stracili trzy punkty, to zapewne pożegnalibyśmy się z najlepszą szóstką sezonu zasadniczego, a tak wciąż jesteśmy w grze – mówił po meczu Jakub Kochanowski.

Jedynym zespołem walczącym o czołową szóstkę, który nie stracił w tej kolejce punktów, jest Asseco Resovia Rzeszów. Podopieczni Andrzeja Kowala jedynie w dwóch pierwszych setach mieli problemy z pokonaniem MKS-u Będzin, pierwszą partię zresztą przegrali. Po dłuższej przerwie rzeszowianie nadawali już ton boiskowym wydarzeniom, dominując w każdym elemencie, a zwłaszcza w ataku i bloku. Porażka spowodowała, że MKS Będzin będzie grał o miejsca 13-14, z których przegrany zagra baraż o PlusLigę. MVP meczu wybrano Jakuba Jarosza, który zdobył 16 punktów, o trzy więcej zapisał na swoim koncie Aleksander Śliwka. Po stronie pokonanych liderami byli Rafael Araujo (17 punktów) i Jakub Peszko (13). – Nie będę ukrywał – ten mecz był dla nas bardzo ważny, bo otwierał nam drogę do uniknięcia barażu. Oczywiście musielibyśmy jeszcze wygrać z AZS-em Olsztyn, ale skupialiśmy się na tym spotkaniu, wiedzieliśmy doskonale, ile ten mecz waży – mówił po meczu Łukasz Kozub.

Wygranie meczu z Cuprum Lubin mogło już zapewnić ekipie Onico Warszawa udział w play-off, ale w hali na Torwarze podopieczni Stephane’a Antigi nie zaprezentowali swojego poziomu i zeszli z boiska pokonani. Warszawianie nie potrafili zatrzymać znakomicie dysponowanego tego dnia Łukasza Kaczmarka. MVP meczu zdobył aż 31 punktów. Po stronie warszawskiej liderem był Bartosz Kwolek. Młody przyjmujący zapunktował 23 razy. – Musimy coś zrobić, bo ewidentnie przestaliśmy grać w siatkówkę. Dziś mogliśmy sobie zapewnić grę w „szóstce”, a w najbliższym spotkaniu będziemy musieli to zrobić – powiedział po meczu w rozmowie ze stacją Polsat Sport wyraźnie rozżalony Andrzej Wrona, kapitan Onico Warszawa.

Kolejkę zakończyło poniedziałkowe spotkanie spadkowicza – Dafi Społem Kielce z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Podopieczni Emanuele Zainiego prowadzili już w meczu 2:0, ale po dziesięciominutowej przerwie przegrali kolejną partię. W czwartym secie przypieczętowali już jednak zwycięstwo. Bardzo dobrze dysponowany był Grzegorz Bociek, który zdobył przy 60% skuteczności ataku 25 punktów, dla pokonanych 19 oczek zdobył Tomislav Dokić.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved