Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga znowu gra, pierwsza kolejka za nami

PlusLiga znowu gra, pierwsza kolejka za nami

Rozgrywki siatkarskiej ekstraklasy mężczyzn wróciły do gry. W miniony weekend rozegrano pierwszą kolejkę sezonu 2017/2018. Rywalizacja toczyć się będzie na zmienionych zasadach, a PlusLiga wróciła do wcześniejszych reguł i obecnie obowiązują awanse i spadki. W pierwszej rundzie spotkań większych niespodzianek nie było, choć większość starć charakteryzowała ciekawa i zacięta gra.

Sezon rozpoczął mecz Cuprum Lubin – MKS Będzin. Faworytami tego spotkania byli gospodarze i wywiązali się z tej roli w pełni, wygrywając w trzech setach. Przeciwnicy nie oddali jednak wygranej za darmo i postawili się zwłaszcza w drugiej partii. Lubinianie grali jednak bardzo zespołowo i mieli kilka punktów zaczepienia. Pierwsze skrzypce grał atakujący reprezentacji Polski – Łukasz Kaczmarek, który zdobył w tym meczu 18 punktów. Dobrze spisywali się także zagraniczni gracze – Robert Taht oraz Keith Pupart. Będzinianie mieli w swoich szeregach skutecznego Rafaela Araujo, który w pojedynkę za wiele nie mógł zdziałać. Miejscowi mocno dali się im we znaki zagrywką (7 asów serwisowych) oraz blokiem (10 punktów). MKS odpowiedział w tych elementach dwoma i pięcioma punktami.



Ciekawie zapowiadał się mecz w Olsztynie i taki był, choć zabrakło w nim podziału punktów. Akademicy podejmowali Espadon Szczecin, wygrywając spotkanie w czterech setach. Do zwycięstwa AZS poprowadził Jan Hadrava (21 punktów, w tym 18 zdobytych atakiem przy 58-procentowej skuteczności). Ważnym punktem drużyny był także Paweł Woicki, który swoim mądrym rozegraniem oraz solidną zagrywką (3 punkty) znacznie przyczynił się do końcowego sukcesu. Jak przyznał po spotkaniu Michał Gogol, jego drużynie zabrakło stabilizacji w grze. – Wydaje mi się, że kilka sytuacji boiskowych wynikało z braku zgrania, bo parę razy oddawaliśmy piłkę, nie wyprowadzając ataku. Po niedokładnych rozegraniach piłki musieliśmy przebijać ją na drugą stronę. Ogromna szkoda naszego kontrataku, bo są to zawsze akcje za dwa punkty. I jeśli nie będziemy punktować przy swojej zagrywce, nie będziemy robili „breaków”, to będzie nam ciężko pokonać przeciwnika – ocenił szkoleniowiec Espadonu.

Cztery sety rozegrano także w Radomiu, gdzie Czarni zmierzyli się z GKS-em Katowice i musieli uznać wyższość zespołu gości. – Zaczęliśmy grać dopiero od trzeciego seta, wcześniej zupełnie nam nic nie wychodziło. Siatkówka jest taką grą, która zaczyna się od przyjęcia, a my przez te dwa sety w ogóle nie przyjmowaliśmy. W tym elemencie był straszny bałagan i to się przełożyło na naszą grę, na pewność siebie i na inne elementy – podsumował Robert Prygiel. Miejscowi popełniali także bardzo dużo błędów – w całym spotkaniu oddając rywalom aż 40 punktów. Przy stabilnej grze wszystkich katowiczan w każdym z elementów to wystarczyło do zdobycia przez GKS pierwszego kompletu punktów w tym sezonie.

Tak jak przypuszczano, bez straty punktowej, a także bez straconego seta rzeszowianie zakończyli mecz z Dafi Społem Kielce. Asseco Resovia we własnej hali była murowanym faworytem i nie zaskoczyła negatywnie nikogo. Mimo że kielczanom nie udało się ugrać choćby jednej partii, ich gra przeciwko dużo silniejszemu rywalowi wcale nie była najgorsza, dobrze rokując na dalszą część sezonu. – Drużyna z Kielc tak naprawdę nie miała już w tej trzeciej partii nic do stracenia. W polu serwisowym i w ataku rywale grali bez żadnych kompleksów, nie wstrzymywali ręki i to na początku im się opłaciło – ocenił postawę rywali MVP spotkania, Aleksander Śliwka. Rzeszowianie byli zespołem wyraźnie lepszym w ataku (63 proc. skuteczności przy 36 proc. kielczan), co było kluczowe dla końcowego wyniku.

Ważny wymiar miało spotkanie w Bydgoszczy, w którym Łuczniczka mierzyła się z Onico Warszawa. Jakub Bednaruk, obecnie trener bydgoszczan, przez wiele lat trenował zespół ze stolicy. Było to jego pierwsze starcie przeciwko swojej dawnej drużynie. Warszawiacy nie zastosowali jednak taryfy ulgowej i w trzech setach rozprawili się z bydgoskim zespołem. Słabsze przyjęcie wymuszało na gospodarzach bardziej zachowawcze ataki, a to wykorzystywali przeciwnicy. Sześć błędów w ataku Łuczniczki również miało wpływ na rozstrzygnięcia w ważnych momentach setów. Bardzo skuteczny był z kolei Wojciech Włodarczyk (14 punktów w ataku, przy 70-procentowej skuteczności), solidnie na środku spisywał się też Jan Nowakowski (7 punktów w ataku, 3 bloki).

W spotkaniu zamykającym weekend pierwszej kolejki beniaminek PlusLigi podejmował we własnej hali mistrzów Polski. Jak się okazało, różnica, jaka powinna dzielić obie ekipy, wcale nie była widoczna. Już pierwsze spotkanie potwierdziło, że w Zawierciu zbudowano solidnego plusligowca, którego mocnym punktem będzie także własna specyficzna hala. ZAKSA musiała naprawdę postarać się, by odnieść zwycięstwo. Kluczowa dla niego była zagrywka kędzierzynian. Dobrą zmianę w ekipie gospodarzy dał Łukasz Kaczorowski, ale to doświadczenie i boiskowy spryt były po stronie złotych medalistów. Były momenty, w których ZAKSA mocno wykorzystywała niestabilność przyjęcia rywali. Ci popełnili w tym elemencie aż 12 błędów, w sumie w całym meczu zawiercianie oddali przeciwnikom 34 punkty. Ekipa z Kędzierzyna-Koźla także nie ograniczyła pomyłek, tracąc do nich jedynie o punkt mniej.

Inaugurująca rozgrywki kolejka nie została rozegrana w pełni, a dwa spotkania zostały przełożone na inny termin. Jastrzębski Węgiel zmierzy się z BBTS-em Bielsko-Biała 25 października, natomiast PGE Skra Bełchatów zagra z Treflem Gdańsk 22 listopada.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved