Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga po drugiej kolejce spotkań

PlusLiga po drugiej kolejce spotkań

fot. Kacper Kirklewski - plusliga.pl

Także w tym sezonie plusligowcy będą grać w trakcie tygodnia, dlatego miniona środa również była mocno siatkarska. Na sześć rozegranych spotkań tylko jedno zakończyło się w trzech setach, rozegrano też dwa tie-breaki. Nadal na boiskach ligowych trwa „rozeznanie się” w rywalach, ale mimo wszystko niespodzianek nie było.

Jak na razie na czele tabeli PlusLigi znajdują się siatkarze z Olsztyna, tuż za nimi plasują się rzeszowianie. Obie drużyny mają na koncie dwa zwycięstwa. W ostatnim starciu olsztyńscy akademicy bez najmniejszych problemów poradzili sobie z ekipą Dafi Społem Kielce. Zespół trenera Wojciecha Serafina w żaden sposób nie potrafił wykorzystać atutu swojego obiektu, a AZS był drużyną dominującą. Bardzo dobrze zaprezentował się Tomas Rousseaux (20 punktów), który radził sobie zarówno w polu zagrywki, w ataku, jak i w bloku. Za linią końcową świetnie dysponowany był Jan Hadrava (4 asy serwisowe), w bloku natomiast brylował Daniel Pliński. Gospodarze, mimo roszad w składzie, byli po prostu drużyną słabszą i nie potrafili znaleźć w swojej grze punktu zaczepienia, który pozwoliłby im zagrozić przeciwnikom. Z kolei Asseco Resovia straciła w Bielsku-Białej seta. BBTS na swoim terenie postawił rywalom całkiem trudne warunki do spełnienia i tak naprawdę niewiele brakowało, by sprawił niespodziankę. W pierwszej odsłonie gospodarze za późno zaczęli gonić wynik, w trzeciej im się już to udało i po bloku Sieka mieli piłkę setową, której nie wykorzystali. Bielszczanie wyśmienicie radzili sobie w tym elemencie, punktując blokiem aż 19 razy, goście w ten sposób odpowiedzieli 8 punktami. Dobrze dysponowany był jednak Jakub Jarosz, solidnie spisywał się Marcin Możdżonek, co bardzo pomogło rzeszowianom w zdobyciu kompletu punktów w tym meczu. – Wygraliśmy, ale jak było widać, to było trudne spotkanie. Tylko w ostatnim secie wygraliśmy dość wysoko, pozostałe, wygrane przez nas partie były wyrównane, a w drugiej odsłonie to my dość łatwo ulegliśmy rywalom. Kluczowy był jednak trzeci set, w którym po tym, jak odrobiliśmy spore straty, prawie przegraliśmy – podsumował Thibault Rossard.



Dwa bardzo ciekawe i długie spotkania rozegrano w Gdańsku oraz Szczecinie. W Trójmieście Trefl podejmował Onico Warszawa i okazał się tylko częściowo gościnny, gdyż oddał rywalom ze stolicy jeden punkt. Dwa oczka za wygraną zostały na miejscu. Mecz ten był dla Stephane’a Antigi debiutem w roli trenera Onico. Gdańszczanie sami sobie utrudniali grę, popełniając sporo błędów własnych – 37 w całym meczu, przy 24 pomyłkach warszawskiej ekipy. W ważnych momentach gospodarze zagrali też skuteczniej w ataku, częściej też wyprowadzali kontry. Dla nich był to pierwszy mecz w tym sezonie. Natomiast mimo porażki warszawska drużyna nadal dość wysoko, na 4. miejscu plasuje się w tabeli PlusLigi. Dużo działo się też w meczu Espadonu z Cuprum Lubin, a finalnie wygrana drużyna udała się w długą drogę na Dolny Śląsk. W tym meczu mogło się wszystko zdarzyć. Miejscowi jednak dużo lepiej przyjmowali, co było kluczowe w budowaniu ważnych akcji. Goście natomiast skutecznie blokowali (15 razy). Emocji nie brakowało do samego końca. – Przegraliśmy tie-breaka do 13, ale dwie, trzy akcje rozstrzygnięte na naszą korzyść i wynik mógłby być zupełnie inny. Oczywiście drużynie z Lubina należy się szacunek, bo zasłużyła na zwycięstwo, aczkolwiek walka toczyła się na równym poziomie i mecz różnie mógł się zakończyć – ocenił Bartosz Gawryszewski.

W tej kolejce nie poszczęściło się drużynom z południa Polski. Zarówno drużyna GKS-u Katowice, jak i ekipa MKS-u Będzin we własnych halach musiały uznać wyższość rywali po czterosetowych pojedynkach. Będzinianie byli słabsi od Cerrad Czarnych Radom. Ekipa gości zagrała dużo bardziej zespołowo i każdy wśród Czarnych dołożył do wyniku swoją cegiełkę, mimo że do Będzina drużyna udała się ze swoimi problemami. – Dustin Watten nie  był w pełni zdrowia, wielki szacunek dla niego, że zagrał w tym meczu. Ponadto mamy w drużynie drobne urazy oraz drobne infekcje, które osłabiły moją drużynę i bardzo się tego obawiałem. W bardzo dobrym momencie zafunkcjonował nasz blok, odskoczyliśmy naszym rywalom i wygraliśmy ten mecz – powiedział po spotkaniu Robert Prygiel. W ekipie gospodarzy po raz kolejny pierwsze skrzypce grał Rafael Araujo, zdobywca 19 punktów. Tym razem katowicki Spodek nie okazał się szczęśliwy dla podopiecznych Piotra Gruszki. Łuczniczka szybko odbudowała się po porażce w pierwszym spotkaniu i na Śląsku zaprezentowała się bardzo dobrze. Nieoceniony wkład w zwycięstwo miał Paweł Gryc, który otrzymał najwięcej piłek w ataku (55), a skończył 28 z nich, dokładając też jeden skuteczny blok. Po drugiej stronie siatki dwoił się i troił Karol Butryn (55% ataku przy 38 próbach). Co było ważne, bydgoszczanie starali się unikać błędów, co nie udało się miejscowym. To też było kluczowe w ważnych momentach setów.

Podobnie jak inauguracyjna runda, tak i druga kolejka nie odbyła się cała w jednym terminie. Przełożone zostały spotkania PGE Skra Bełchatów – Aluron Virtu Warta Zawiercie oraz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved