Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Sensacja w Zawierciu i niespodzianka w Bydgoszczy

PL: Sensacja w Zawierciu i niespodzianka w Bydgoszczy

fot. Klaudia Piwowarczyk

PlusLiga przyzwyczaiła już w tym sezonie kibiców do niespodzianek i 17. kolejka rozgrywek pod tym względem nie zawiodła. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem gruchnęła wiadomość, że Marka Lebedewa w Jastrzębiu-Zdroju zastąpi Ferdinando de Giorgi, a potem było jeszcze ciekawiej. Do prawdziwej sensacji doszło w Zawierciu, gdzie beniaminek bez straty seta odprawił z kwitkiem wicemistrzów Polski – PGE Skrę Bełchatów. Zaskoczeniem, choć z pewnością mniejszego kalibru, było też zwycięstwo Łuczniczki Bydgoszcz nad GKS-em Katowice. Wyniki tej rundy nie pozostały bez wpływu na wygląd ligowej klasyfikacji. Różnica między czwartym i ósmym miejscem to zaledwie cztery punkty, natomiast między dziewiątym i dwunastym tylko dwa. 

Siatkarski weekend rozpoczął się w Radomiu, gdzie Cerrad Czarni podejmowali ekipę MKS-u Będzin. Oba zespoły bardzo liczyły na zwycięstwo i chociaż początki poszczególnych setów należały do przyjezdnych, to potem seriami punkty zdobywali podopieczni Roberta Prygla. To oni ostatecznie zakończyli ten pojedynek w trzech setach, zgarniając komplet ważnych punktów. Bohaterem spotkania został kapitan wojskowych, Wojciech Żaliński. Przyjmujący zapisał na swoim koncie 20 punktów, posyłając aż 5 asów serwisowych. – Nie był to łatwy mecz, w pierwszym i drugim secie musieliśmy wracać ze sporej przewagi MKS-u Będzin. Na szczęście nam się to udało, co pokazało, że jesteśmy drużyną, która potrafi pokazać charakter w trudnym momencie i zrobiliśmy to, czego skutkiem są trzy punkty – komentował Żaliński. W ekipie z Będzina bardzo widoczny był brak Marcina Walińskiego, którego z meczu wyeliminowała kontuzja stawu skokowego. Zwycięstwo pozwoliło radomianom wskoczyć na 11. pozycję w ligowej tabeli, natomiast MKS nadal plasuje się na zagrożonym, 13. miejscu.



Czterech setów potrzebowali gracze Cuprum Lubin do zwycięstwa na własnym terenie nad Espadonem Szczecin, a Łukasz Kaczmarek do zdobycia aż 30 punktów. Goście ze Szczecina byli w stanie rozstrzygnąć na swoją korzyść tylko trzecią odsłonę wynikiem 29:27. W pozostałych królowali gospodarze, a oprócz Łukasza Kaczmarka dobre zawody rozegrał Piotr Hain, kończąc spotkanie z dorobkiem 13 oczek. Na uwagę zasługuje wyższa skuteczność ataku po stronie zespołu Michała Mieszko Gogola, ale ich główna broń – zagrywka, kompletnie nie zadziałała na Dolnym Śląsku. Szczecinianie mieli tylko dwa asy serwisowe przy aż 12 punktach bezpośrednio zza linii 9. metra gospodarzy. – Widać, że poprawiliśmy swoją grę w stosunku do meczów z Resovią i Indykpolem AZS, natomiast musimy odnaleźć jeszcze swoją zagrywkę, bo w pierwszej rundzie to był nasz bardzo duży atut, a w tej chwili tego nie widać – podkreślił po meczu trener Espadonu. Lubinianie są aktualnie 8. siłą PlusLigi, a swoją przewagę nad 9. Espadonem powiększyli do 5 punktów.

Ferdinando de Giorgi nowym trenerem jastrzębian

Jeszcze w piątek klub z Jastrzębia-Zdroju wydał komunikat informujący, że na stanowisku szkoleniowca Jastrzębskiego Węgla Marka Lebedewa zastąpi Ferdinando de Giorgi. Włoch obejmie zespół dopiero w następnej kolejce, a w starciu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle funkcję pierwszego trenera pełnił Leszek Dejewski. Gospodarzy stać było jedynie na zwycięstwo w premierowej odsłonie, a potem do głosu zdecydowanie doszli mistrzowie Polski, notując 17. zwycięstwo w tym sezonie. – Wydaje mi się, że przede wszystkim mieliśmy problem z odrzuceniem przeciwnika od siatki. ZAKSA zrobiła dużą różnicę głównie w zagrywce, nasi rywale serwowali zdecydowanie lepiej, a u nas gdzieś ten element siadł i przez to nie udało nam się nawiązać wyrównanej walki – podsumował spotkanie środkowy jastrzębian, Wojciech Sobala. Statuetkę MVP zgarnął Maurice Torres, który zapisał na swoim kocie 26 punktów, kończąc aż 66 proc. swoich ataków. W swoim dorobku miał także 5 bloków i 2 asy serwisowe. ZAKSA jeszcze bardziej odskoczyła więc kolejnym zespołom i ma już 10 punktów przewagi nad PGE Skrą, natomiast jastrzębianie nadal są w pierwszej szóstce tabeli, jednak w klasyfikacji wyprzedził ich zarówno AZS Olsztyn, jak i Asseco Resovia.

Wygląda na to, że w tym sezonie Łuczniczka Bydgoszcz znalazła sposób na GKS Katowice. Podopieczni Jakuba Bednaruka po raz drugi pokonali ekipę ze Śląska, tym razem wygrywając na własnym terenie 3:1. Nastroje w swoim zespole tonował jednak szkoleniowiec bydgoszczan. – Jesteśmy na początku drogi, którą ustaliliśmy sobie po świętach i chcemy zrealizować cel, jaki sami sobie narzuciliśmy do końca sezonu. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale nie mam teraz zamiaru wypinać klaty, jakbyśmy zdobyli mistrzostwo Polski – podkreślał Bednaruk. Znów dobry mecz rozegrał Bartosz Filipiak, kończąc spotkanie z 20 punktami na swoim koncie. Goście z Katowic atakowali ze skutecznością zaledwie 36 procent. Porażka sprawiła, że GKS dał się wyprzedzić w tabeli Cerrad Czarnym Radom, natomiast Łuczniczka zrównała się punktami z MKS-em Będzin, ale nadal jest 14.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved