Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Po pięciu kolejkach pozostały tylko dwie niepokonane drużyny

PL: Po pięciu kolejkach pozostały tylko dwie niepokonane drużyny

fot. Aleksandra Twardowska

Kibice nie mogli narzekać na brak emocji w 5. kolejce spotkań PlusLigi. Dwa arcyciekawe mecze zakończyły się dopiero w tie-breaku, a równie interesująco było w Lubinie, skąd jednak ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wywiozła komplet punktów. Nie brakowało też niespodzianek i to już na początku kolejki, bowiem we wtorek swoje kolejne spotkanie z niżej notowanym rywalem przegrali siatkarze ONICO Warszawa. Liderem tabeli jest aktualnie mistrz Polski i tylko kędzierzynianie oraz zespół z Olsztyna nie zaznali jeszcze porażki w tym sezonie.

Piąta kolejka PlusLigi rozpoczęła się od sporej niespodzianki w samej stolicy Polski. Po porażce w czwartej rundzie spotkań z MKS-em Będzin siatkarze ONICO Warszawa z pewnością chcieli się zrehabilitować przed własną publicznością. Kompletnie im się to nie udało, bowiem Espadon Szczecin wyjechał z Warszawy nie tylko z kompletem punktów, ale i ze zwycięstwem 3:0. Spora w tym zasługa dobrej zagrywki szczecinian, a także dobrej dyspozycji Marcina Wiki oraz Bartłomieja Klutha, którzy wspólnie zdobyli 28 punktów. Sporym problemem gospodarzy tego spotkania były błędy własne. Do 14 pomyłek w polu serwisowym podopieczni Stephane’a Antigi dołożyli 6 błędów w przyjęciu i 10 w ataku. – Mieliśmy problemy w każdym elemencie. Wszystko szwankowało. Musimy szybko wyciągnąć wnioski z naszej gry, z naszej słabej gry – to trzeba powiedzieć – przyznał po porażce rozgrywający ONICO, Jan Firlej. Jego zespół miał swoje szanse zarówno w pierwszym, jak i w trzecim secie, jednak końcówki należały do przyjezdnych i tym samym to podopieczni Michała Mieszko Gogola od stanu 20:23 w trzeciej części meczu zaprezentowali kawał dobrej siatkówki podparty stalowymi nerwami, kończąc pojedynek wynikiem 3:0. – Mamy serce i wolę walki do tego, by osiągać najwyższe cele. Chcemy kontynuować dobrą passę – zapowiedział Bartłomiej Kluth. Dla ekipy ze Szczecina był to już trzeci triumf z rzędu, który dał im piąte miejsce w tabeli, natomiast drużyna ze stolicy Polski po raz drugi z kolei musiała przełknąć gorycz porażki i plasuje się aktualnie na siódmej pozycji.



PL: Zwycięstwo GKS-u

Ciekawie zapowiadały się derby województwa śląskiego, w których GKS Katowice podejmował MKS Będzin. Zespoły przed tą serią gier dzielił zaledwie 1 punkt, a oba miały za sobą wyniki, które można z czystym sumieniem nazwać niespodzianką. Choć w tym pojedynku nie brakowało emocji, a dwie odsłony kończyły się różnicą 2 punktów, to spotkanie w trzech setach na swoją korzyść zamknęli katowiczanie. To oni lepiej radzili sobie we wszystkich elementach: od zagrywki, przez przyjęcie i atak, aż po blok. Ciężar zdobywania punktów wzięli na swoje barki Gonzalo Quiroga (11 punktów) oraz Karol Butryn (10), który na boisku pojawił się dopiero w drugim secie. W szeregach MKS-u zawiodła tym razem pierwsza armata, Rafael Araujo. Brazylijczyk będzie chciał jak najszybciej wymazać to spotkanie z pamięci. Na 18 ataków skończył zaledwie 2, a jego ratio wyniosło -8. Drużynie Stelio DeRocco nie pomógł wprowadzony Rafał Faryna, który w 11 akcjach atak skończył tylko raz.

Po czterech kolejkach Łuczniczkę Bydgoszcz i Dafi Społem Kielce dzieliły w rankingu ligowym dwa miejsca i kibice w Bydgoszczy mogli mieć nadzieję na zacięty pojedynek i w pierwszej partii spotkania tak właśnie było. Dopiero udane ataki Bartosza Filipiaka w końcówce premierowej odsłony przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy. To oni lepiej rozegrali także ostatnie fragmenty drugiego seta, a z uderzenia nie wybiła podopiecznych trenera Jakuba Bednaruka 10-minutowa przerwa. Do połowy partii gra była wyrównana, ale potem inicjatywę przejęli miejscowi, nie oddając rywalom z Kielc ani jednego seta. Łuczniczka zagrała na wysokiej, 59-procentowej skuteczności w ofensywie, a rozgrywający mógł liczyć na mocne skrzydła. Metodi Ananiew był najlepiej punktującym graczem, kończąc spotkanie z 18 oczkami, dodatkowo zanotował aż 71 proc. skutecznych akcji, a tuż za nim uplasował się Filipiak, z 17 punktami. Na pochwałę zasługuje również Michał Szalacha, który aż 5 razy udanie blokował rywali, a zwycięstwo za 3 punkty pozwoliło Łuczniczce awansować na dziesiąte miejsce w tabeli.

Z wygranej po raz drugi w tym sezonie mogą cieszyć się gracze Cerrad Czarnych Radom, którzy po serii porażek z teoretycznie niżej notowanymi zespołami wreszcie zapisali na swoim koncie przekonujące zwycięstwo. Zwycięstwo o tyle ważne, że po raz pierwszy odniesione przed własną publicznością. Podopieczni Roberta Prygla bez starty seta pokonali BBTS Bielsko-Biała. Radomianie mecz rozpoczęli od mocnego akcentu i w premierowej partii szybko odskoczyli przyjezdnym. Ekipa z Podbeskidzia walczyła w kolejnej odsłonie, która była wyrównana do samego końca, ale kluczowe momenty należały do gospodarzy. W trzeciej partii rytm praktycznie od początku dyktowali gracze z Mazowsza, którzy w sumie w 75 minut uporali się z przeciwnikiem. Świetne spotkanie rozegrał Michał Filip, którego 19 oczek i 61-procentowa skuteczność ataku sprawiły, że to właśnie w jego ręce powędrowała statuetka MVP. Jego vis a vis nie zaliczy tego spotkania do udanych, bowiem Oleg Krikun zapisał na swoim koncie 7 punktów, kończąc zaledwie 4 z 14 akcji. Zadania nie ułatwiał mu radomski blok, bo choć on sam został zatrzymany tylko raz, to w sumie Czarni aż 8 razy punktowali tym elementem. Zwycięstwo pozwoliło drużynie trenera Prygla wspiąć się na dziewiątą lokatę w tabeli, natomiast BBTS Bielsko-Biała nadal ma zerowy dorobek punktowy i w klasyfikacji wyprzedza jedynie beniaminka z Zawiercia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved