Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Nowy zespół na podium tabeli

PL: Nowy zespół na podium tabeli

fot. plusliga.pl

W dwóch spotkaniach 9. rundy PlusLigi o wyniku decydował dopiero tie-break, a dwa punkty z trudnego terenu wywieźli gracze Trefla Gdańska oraz Asseco Resovii. Bez zwycięstwa nadal pozostają siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała, którzy tym razem 1:3 ulegli MKS-owi Będzin, a aż trzy pojedynki kończyły się w trzech partiach. To właśnie zwycięstwo 3:0, przy porażce Indykpolu AZS-u Olsztyn, pozwoliło wskoczyć na trzecie miejsce w tabeli zawodnikom Espadonu Szczecin. Fotel lidera nieprzerwanie należy natomiast do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która jednak swój mecz z GKS-em Katowice rozegra dopiero w drugiej połowie listopada, a przełożone zostało również spotkanie Cerrad Czarnych Radom z Jastrzębskim Węglem.

9. kolejka PlusLigi rozpoczęła się w Bełchatowie, gdzie PGE Skra podejmowała ONICO Warszawa. Choć spotkanie zakończyło się w trzech setach, to aż dwa z nich rozstrzygnęła dopiero gra na przewagi. Więcej zimnej krwi zachowali gospodarze spotkania, zapisując na swoim koncie komplet ligowych punktów. MVP tego starcia został wybrany Srećko Lisinac, który był najlepiej punktującym graczem Skry, kończąc mecz z dorobkiem 17 oczek. Serb zanotował 11 z 14 udanych akcji ofensywnych, a dodatkowo mógł pochwalić się 4 blokami i 2 asami serwisowymi. Środkowego wyraźnie wspierał Mariusz Wlazły, a po 12 punktów dołożyli Karol Kłos i Bartosz Bednorz. – Dla mnie najważniejszą rzeczą w tym meczu było to, że zagraliśmy jak zespół. Także rywale zagrali w ten sposób, ale innym jest łatwiej grać przeciwko Skrze, bo nie mają nic do stracenia. My natomiast za każdym razem mamy coś do stracenia, gdyż musimy odrabiać punkty, a także pomóc wrócić do gry niektórym zawodnikom – podsumował spotkanie Roberto Piazza, trener Skry. Ciężar gry w ofensywie po warszawskiej stronie na swoje barki starał się wziąć Bartosz Kwolek, który zdobył 13 punktów, a w ataku kończąc 67 proc. akcji. Kwolek nie miał jednak zbyt wielkiego wsparcia pozostałych skrzydłowych, choć z dobrej strony pokazał się wprowadzony w trakcie meczu Sharone Vernon-Evans. Bełchatowianie lepiej jednak zagrali w ataku, a także w bloku oraz polu zagrywki, kończąc zresztą spotkanie asem serwisowym.



Piątkowe spotkania zakończyły się tie-breakami. W hali Urania Indykpol AZS Olsztyn walczył z Treflem Gdańsk i choć uległ przyjezdnym w premierowej odsłonie, to później prowadził 2:1. Gdańszczanie doprowadzili do tie-breaka, wygrywając jego wyrównaną końcówkę. Można spokojnie stwierdzić, że był to pojedynek środkowych. Po stronie gospodarzy najlepiej punktował bowiem Jakub Kochanowski, zdobywając 22 oczka, a po drugiej stronie 18 zdobyczy punktowych miał Piotr Nowakowski, który został najlepszym zawodnikiem tego meczu. O wiele lepiej punktowali jednak skrzydłowi z Gdańska: 17 razy udało się to Mateuszowi Mice oraz Arturowi Szalpukowi, natomiast Damian Schulz dołożył od siebie 16 punktów. W zespole z Warmii i Mazur trochę osamotniony był natomiast Jan Hadrava i choć to gospodarze lepiej zagrali blokiem, to i tak wyższą skuteczność w ofensywie mieli podopieczni Andrei Anastasiego. Porażka sprawiła, że olsztynianie spadli w ligowej klasyfikacji na 4. pozycję.

Liebero Asseco Resovii po meczu w Lubinie

Walki nie zabrakło także w Lubinie, choć w starciu z Asseco Resovią podopieczni Patricka Duflos prowadzili już 2:0, wyraźnie wygrywając te odsłony. Po 10-minutowej przerwie do gry powrócili jednak siatkarze z Podkarpacia. – Dwie pierwsze partie były w naszym wykonaniu śpiewające, nasza gra wyglądała bardzo dobrze. Jako kolektyw zagraliśmy bardzo dobrze: zagrywaliśmy, graliśmy blokiem, a do tego mądrze atakowaliśmy na wysokich piłkach. Potem ta magiczna 10-minutowa przerwa, która po raz kolejny zaczarowała drużynę, która wygrywała, i mecz niestety dla nas się odwrócił – mówił po porażce środkowy Cuprum Lubin, Piotr Hain. W dwóch pierwszych setach w lubińskiej hali trwało Łukasz Kaczmarek show. Atakujący zapisał na swoim koncie w tych partiach 18 oczek, ale potem lepiej prezentowali się gracze z Rzeszowa, a na parkiecie pojawiło się sporo nowych zawodników. To między innymi oni doprowadzili do tie-breaka, a i jego rozstrzygnęli na swoją korzyść. – Na pewno staraliśmy się polepszyć naszym wejściem grę, ale myślę, że głównym czynnikiem była poprawa mentalna, chcieliśmy też trochę pobudzić drużynę. My z Dominikiem Depowskim mamy również coś do udowodnienia i wydaje mi się, że na pewno bardzo dużo pomogliśmy naszemu zespołowi, podobnie jak Dawid Dryja. Pomijając już Kubę Jarosza czy Marcina Możdżonka, to ważny był również Lukas Tichacek. Dla niego było to pierwsze spotkanie w „szóstkach” od dwóch tygodni i pokazał swoją klasę – wyjaśnił libero rzeszowian, Mateusz Masłowski. Najlepiej w ekipie trenera Roberto Serniottiego radził sobie Jakub Jarosza, do którego kierowane były najważniejsze akcje. Atakujący skończył pojedynek z dorobkiem 26 oczek, a biorąc pod uwagę, że kolejni siatkarze: Dominik Depowski oraz Dawid Dryja, mieli na swoim koncie po 9 punktów, nietrudno było wskazać najlepszego zawodnika tego spotkania.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved