Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Nowy wicelider tabeli i zacięta walka o pierwszą szóstkę

PL: Nowy wicelider tabeli i zacięta walka o pierwszą szóstkę

fot. Katarzyna Antczak

Trzy z ośmiu spotkań 20. rundy PlusLigi rozstrzygnęły tie-breaki. W nich ważne zwycięstwa odniosły zespoły z Gdańska, Bełchatowa oraz Katowic. PGE Skra Bełchatów stratę punktu z Indykpolem AZS-em Olsztyn okupiła jednak spadkiem w tabeli, a wicemistrzów Polski wyprzedzili gracze ONICO Warszawa, którym udało się zrewanżować Espadonowi Szczecin za porażkę z pierwszej części sezonu zasadniczego. Awans w ligowym zestawieniu zaliczyli także siatkarze GKS-u Katowice, pokonali oni MKS Będzin 3:2 i wykorzystali porażkę Aluronu Virtu Warty Zawiercie z Asseco Resovią.



Tę rundę spotkań rozpoczął ciekawy mecz w Szczecinie. Espadon triumfował w premierowej odsłonie nad ONICO Warszawa 27:25. Swoja szanse podopieczni Michała Mieszko Gogola mieli również w czwartej odsłonie, ale goście ze stolicy byli w stanie odrobić straty i wyjechać ze Szczecina z kompletem punktów. Siatkarze Stephane’a Antigi mogą pochwalić się wysoką, 60-procentową skutecznością ofensywy, a także dobrą postawą w bloku. W szeregach stołecznej drużyny najlepiej punktował Wojciech Włodarczyk (21), a wspierał go aktywnie Nikola Gjorgiew oraz Bartosz Kwolek i Jakub Kowalczyk. – Do połowy czwartej partii ten wynik nie wyglądał najlepiej, ale potem mieliśmy dwie serie na zagrywce i potrafiliśmy odwrócić jego losy. Tym się cechuje siatkówka, że kto ma zagrywkę, ten potrafi sobie ustawić grę. Momentami zagrywaliśmy naprawdę świetnie – ocenił środkowy bloku. Siatkarze z Warszawy dzięki wywalczeniu w 20. kolejce kompletu punktów mogą cieszyć się z pozycji wicelidera ligowej klasyfikacji, natomiast Espadon Szczecin nadal plasuje się na 10. miejscu.

W środę po dwóch stronach siatki stanęły również zespoły Trefla Gdańsk i Jastrzębskiego Węgla. Po dwóch setach spotkania w Ergo Arenie wydawało się, że pewnym krokiem po trzy oczka do tabeli PlusLigi zmierzają goście z Jastrzębia-Zdroju, jednak to Trefl Gdańsk rozstrzygnął na swoją korzyść wyjątkowo zaciętą czwartą partię, a w kolejnej poszedł za ciosem, triumfując również w tie-breaku. – Gra naszego zespołu na początku nie wyglądała najlepiej. W trzecim secie Jastrzębski Węgiel pozwolił nam wrócić do naszej gry, do tego mobilizujące słowa trenera w szatni spowodowały, że wygraliśmy ten niezwykle trudny mecz – mówił po zwycięstwie rozgrywający ekipy Andrei Anastasiego, Michał Kozłowski. Pojedynek był dość ważny, bowiem przed startem 20. serii zmagań obie drużyny miały po 35 punktów. Pomimo słabszego początku z każdym setem rozkręcał się Damian Schulz, zostając ostatecznie najlepiej punktującym graczem w swojej ekipie, a w ofensywie pomagał mu Artur Szalpuk.

W pięciu setach rozstrzygnęło się również starcie PGE Skry Bełchatów z Indykpolem AZS-em Olsztyn, a to właśnie przyjezdni z Warmii i Mazur prowadzili już w tym spotkaniu 2:0. Ponownie jednak gospodarze byli w stanie odwrócić losy spotkania i triumfować po zaciętym tie-breaku. To bełchatowianie lepiej zagrali w ofensywie, a nie do zatrzymania na siatce był Srećko Lisinac, który nie bez powodu został wyróżniony statuetką MVP. Środkowy bloku był najlepiej punktującym graczem w całym spotkaniu, kończąc mecz z dorobkiem aż 25 oczek. Serb dostał 26 piłek, 21 z nich zamieniając na punkt, a dodatkowo na swoim koncie zapisał asa serwisowego i 3 bloki. – Nasz zespół ma jakość, charakter i pewność siebie, by w takich ciężkich meczach być drużyną, która na końcu wygrywa. Oczywiście pierwszy set nie pokazał tego, że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn. To musimy zmienić, nie możemy sobie pozwalać na takie sety – ostro ocenił pojedynek w Bełchatowie Lisinac. Strata punktu kosztowała jednak ekipę Roberto Piazzy utratę pozycji wicelidera tabeli, natomiast olsztynianie nadal są 7. siłą PlusLigi, tracąc do Jastrzębskiego Węgla 2 oczka.

Asseco Resovia Rzeszów w wyjazdowym pojedynku z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie zrewanżowała się beniaminkowi za porażkę z pierwszej części sezonu zasadniczego. Drużyna z Podkarpacia pokonała rywali 3:0, choć ponownie zawiercianom nie można było odmówić walki. Bohaterem rzeszowian po raz kolejny był Aleksander Śliwka, który bezlitośnie obijał blok gospodarzy, kończąc ten pojedynek z 15 punktami i aż 64-procentową skutecznością swojej ofensywy. W ataku drużyna prowadzona przez Andrzeja Kowala lepiej poradziła sobie od rywali, gospodarzom nie pomógł natomiast dobrze dysponowany Grzegorz Bociek. – Mecz z Wartą w kategoriach rewanżu nam się udał, cieszymy się ze zdobytych trzech punktów, ale do końca jest jeszcze bardzo dużo kolejek. W drugim i trzecim secie bardzo dobrze graliśmy w wybloku, punktowaliśmy. Generalnie w każdym elemencie graliśmy dobrze, nie mieliśmy zbyt wiele przestojów graliśmy spokojnie i cierpliwie – ocenił mecz trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal. Zespół z Zawiercia spadł w tabeli o jedną pozycję i aktualnie zajmuje 12. miejsce. Rzeszowianie nadal są 4. zespołem PlusLigi, ale ich strata do wyższej lokaty zmalała do 5 oczek.

Z kompletem punktów z terenu rywala wyjechali również siatkarze Cerrad Czarnych Radom. Podopieczni Roberta Prygla stoczyli wyrównany bój z BBTS-em Bielsko-Biała i dopiero w czwartym secie – po grze na przewagi, byli w stanie rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. Emocji na parkiecie nie brakowało, ale w kluczowych momentach więcej chłodnej łowy zachowali goście z Mazowsza. To oni lepiej zagrali w ofensywie, natomiast ekipa Pawła Gradowskiego mogła pochwalić się 7 asami serwisowymi. Dobra postawa w polu zagrywki, a także moc na skrzydłach w postaci Piotra Łukasika i Olega Krikuna nie wystarczyły, aby zapisać na swoim koncie jakiekolwiek punkty. Po drugiej stronie siatki regularnie punktował Wojciech Żaliński oraz Tomasz Fornal, a także Kamil Kwasowski czy Norbert Huber. – Z reguły przyjeżdżamy tu z obowiązkiem wygrania, a zawsze też z tyłu głowy mamy fakt, że to może być trudny pojedynek. To, że drużyna jest ostatnia, sprawia jednak, że ma także niesamowite pokłady ambicji i walki – mówił po meczu kapitan Czarnych. Obie drużyny zachowały w tabeli status quo z poprzedniej kolejki. Radomianie nadal są na 9. miejscu, natomiast BBTS Bielsko-Biała jest drużyną zamykającą ligową klasyfikację.

Arcyważne punkty zapisali na swoim koncie siatkarze Dafi Społem Kielce, którzy przed własną publicznością pokonali Łuczniczkę Bydgoszcz. W premierowej odsłonie górą byli co prawda podopieczni Jakuba Bednaruka, ale z każdym kolejnym setem gospodarze się rozkręcali i ostatecznie zgarnęli pełną pulę. Duża w tym zasługa dobrej gry w ataku, a także w bloku, w którym brylował Mariusz Schamlewski, 7 razy zatrzymując akcje rywali. – Cieszymy się z tej wygranej, choć źle zaczęliśmy ten mecz i w pierwszym secie zaczęliśmy grać dopiero od stanu 10:17. Potem było już dużo lepiej i cały zespół zasłużył na pochwałę, bo ci co wchodzili na boisko, pomagali drużynie – komplementował swoich podopiecznych na łamach Echa Dnia trener kielczan, Dariusz Daszkiewicz. Gościom znad Brdy tym razem nie pomógł dobry występ Bartosza Filipiaka, zdobywcy 23 oczek. Choć nadal to kielczanie znajdują się w strefie spadkowej tabeli, to jednak ich dystans do 14. ekipy – właśnie Łuczniczki, zmalał do 4 oczek.

O niewykorzystanej szansie mogą mówić gracze Cuprum Lubin, którzy w tej rundzie spotkań grali w Kędzierzynie-Koźlu i przez dwa pierwsze sety prowadzili z ZAKSĄ wyrównaną walkę. W drugiej odsłonie długo to oni mieli przewagę, ale ostatecznie końcówka padła łupem ekipy Andrei Gardiniego, Choć w trzeciej części starcia na Opolszczyźnie strony się odwróciły i to mistrzowie Polski prowadzili, to jednak zryw przyjezdnych przyszedł za późno i ZAKSA zapisała na swoim koncie kolejne, już 19. ligowe zwycięstwo. Benjamin Toniutti najczęściej wybierał w ataku Maurice’a Torresa, który atakował 25 razy, ale ostatecznie to on i oraz Mateusz Bieniek byli najlepiej punktującymi siatkarzami w szeregach zespołu z Kędzierzyna-Koźla, zdobywając po 12 oczek. – W tym meczu wróciliśmy do naszej dobrej siatkówki – podsumował krótko Andrea Gardini. Jego drużyna ma 10 punktów przewagi w tabeli i zapewne nie zamierza nikomu oddawać fotela lidera. Lubinianie nadal liczą się w walce o najlepszą szóstkę, jednak ukradkiem muszą zacząć spoglądać również za siebie, bo mają już tylko 4 oczka więcej niż Cerrad Czarni Radom.

Pozycja GKS-u Katowice w tabeli PlusLigi wreszcie drgnęła i to na dodatek w górę. Podopieczni Piotra Gruszki stoczyli w Sosnowcu pięciosetowy bój z MKS-em Będzin i dopisali do swojego konta 2, jak się okazało – bardzo cenne oczka. Goście nie podłamali się wysoko przegranym drugim setem spotkania, a wyraźnym liderem w szeregach katowickiej ekipy był Karol Butryn. Bombardier atakował aż 45 razy, z czego skończył 24 piłki, natomiast w całym spotkaniu wywalczył 26 oczek i zasłużenie odebrał statuetkę MVP meczu. Po drugiej stronie siatki ręki nie zwalniał również Rafael Araujo, który zanotował wyższą skuteczność ataku, jednak ostatecznie będzinianie musieli zadowolić się tylko jednym punktem. MKS nadal więc znajduje się w strefie zagrożonej barażem, a do Warty Zawiercie traci aktualnie 3 oczka. Katowicki zespół awansował natomiast na 11. pozycję i być może sprzyjający kalendarz najbliższych spotkań pozwoli wspiąć się GKS-owi jeszcze wyżej.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved