Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: BBTS drugim spadkowiczem, ONICO Warszawa nie zagra w play-off

PL: BBTS drugim spadkowiczem, ONICO Warszawa nie zagra w play-off

fot. Katarzyna Antczak

Ostatnia kolejka okazała się szczególnie niemiła dla dwóch drużyn. Porażka BBTS-u Bielsko-Biała z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie sprawiła, że to właśnie zespół z Podbeskidzia został drugim po Dafi Społem Kielce spadkowiczem z PlusLigi. ONICO Warszawa co prawda wygrało swoje spotkanie z Cerrad Czarnymi Radom, ale dopiero w tie-breaku. Ekipa Stephane’a Antigi musiała czekać na wyniki niedzielnych spotkań, a te nie okazały się dla niej łaskawe, bowiem zarówno Asseco Resovia, jak i Indykpol AZS Olsztyn i Jastrzębski Węgiel swoje mecze wygrały bez straty seta i to właśnie te trzy drużyny dołączyły do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, PGE Skry Bełchatów oraz Trefla Gdańsk i zagrają w play-off. 

Ostatnia kolejka sezonu zasadniczego rozpoczęła się w Radomiu, gdzie miejscowi Cerrad Czarni podejmowali ekipę ONICO Warszawa. Już po dwóch setach stało się jasne, że warszawianie sami nie zapewnią sobie udziału w najlepszej szóstce sezonu zasadniczego. Świetna gra w polu zagrywki radomian pozwoliła im bowiem na kontrolowanie boiskowych wydarzeń. W drugiej partii fenomenalną serią za linią dziewiątego metra popisał się Tomasz Fornal i to właśnie on był najlepiej punktującym graczem po obu stronach siatki. Przyjmujący zapisał na swoim koncie 27 oczek. W ofensywie zanotował 19 punktów, przy 68 proc. skuteczności, a do tego dołożył 6 asów serwisowych i 2 bloki. Ostatecznie jednak jego zespół z parkietu zszedł pokonany 2:3, a podział punktów w Radomiu nie był dobrym wynikiem dla żadnej z drużyn. – Ten wynik to jest nasz maks w tym spotkaniu. Brawa dla naszej drużyny, bo podnieśliśmy się po tych dwóch setach, mając z tyłu głowy, że nie osiągniemy już tego celu, który sobie założyliśmy – podsumował Andrzej Wrona. Tie-break oznaczał, że musiały one patrzeć na wyniki niedzielnych spotkań – te nie potoczyły się po myśli mazowieckich ekip. ONICO Warszawa wypadło poza czołową szóstkę, a radomianie sezon zasadniczy zakończyli na 9. miejscu.



W sobotę o prestiż walczyły zespoły PGE Skry Bełchatów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Pojedynek w Bełchatowie zakończył się w trzech setach na korzyść wicemistrzów Polski, ale obie drużyny już wcześniej zapewniły sobie miejsce w półfinałach. Pomimo tego na parkiecie nie brakowało emocji, bowiem w pierwszej i trzeciej odsłonie wynik rozstrzygał się po grze na przewagi. Zwłaszcza trzecia część meczu była wyrównana, a zakończył ją dopiero as serwisowy Srećko Lisinaca. Do wygranej nad ZAKSĄ swój zespół poprowadził Mariusz Wlazły, który zakończył spotkanie z dorobkiem 18 oczek. Skra na przestrzeni całego spotkania lepiej zaprezentowała się w ofensywie, a dodatkowo 9 razy punktowała bezpośrednio zza linii dziewiątego metra. – Myślę, że oba zespoły chciały wygrać ten mecz. Oczywiście był on bez znaczenia dla obu ekip. Wygraliśmy 3:0 i na pewno możemy się czuć lepiej, bo nie jest łatwo osiągnąć taki wynik przeciwko ZAKSIE. Dobrze zagrywaliśmy, prezentowaliśmy też dobry poziom w ataku i dobrze taktycznie graliśmy też na bloku – ocenił przyjmujący bełchatowian, Nikołaj Penczew.

Łuczniczka Bydgoszcz do końca nie mogła być pewna utrzymania w strefie barażowej, a podopieczni Jakuba Bednaruka w starciu z Treflem Gdańsk w dwóch setach prowadzili wyrównaną walkę, by ostatecznie ulec wyżej notowanym rywalom 0:3. Ponownie w ekipie Andrei Anastasiego pierwsze skrzypce grał Damian Schulz. Atakujący zapisał na swoim koncie 18 punktów, a w ofensywie mógł pochwalić się wysoką, 63-procentową skutecznością. Bombardiera wspierał powracający Mateusz Mika, który zakończył spotkanie z dorobkiem 12 punktów. Do wygrania chociażby jednego seta Łuczniczce nie wystarczyła świetna postawa dwóch ofensywnych zawodników. Bartosz Filipiak i Paweł Gryc wspólnie zdobyli 42 punkty, a i ogólnie ekipa znad Brdy lepiej zaprezentowała się w ofensywie. Siatkarze prowadzeni przez Jakuba Bednaruka sezon zasadniczy zakończyli na 14. miejscu, natomiast dla Trefla Gdańsk wygrana z Łuczniczką była już 15. z rzędu, co dało drużynie Andrei Anastasiego ostatni stopień podium rundy zasadniczej.

Cuprum Lubin rzutem na taśmę awansowało na 8. miejsce w tabeli, co pozwoli im zagrać o 7. lokatę z ONICO Warszawa. Przed własną publicznością podopieczni Patricka Duflosa 3:1 odprawili z kwitkiem GKS Katowice, a swoją wyższość udowodnili przede wszystkim w dwóch pierwszych partiach, wygranych 25:18 i 25:17. Klasycznie w ofensywie brylował Łukasz Kaczmarek, zdobywca 21 punktów, a 16 dołożył do siebie Robert Taht. Porażka katowiczan poskutkowała natomiast ich spadkiem na 11. miejsce w ligowej klasyfikacji, choć zespół Piotra Gruszki miał nadzieję na utrzymanie się w pierwszej dziesiątce drużyn. – Zagraliśmy na pewno nie tak, jak chcieliśmy. Przyjechaliśmy tutaj walczyć, a tego zabrakło. Same wyniki w poszczególnych partiach mówią same za siebie, bo jeśli przegrywamy do 17 czy 18, to tak naprawdę przeciwnik wygrywa pewnie i my w takich setach nie mamy nic do powiedzenia. Niestety w pierwszych dwóch partiach nie weszliśmy w to spotkanie i zakończyło się to później wynikiem 1:3, choć w tej czwartej części meczu walkę już nawiązaliśmy – ocenił spotkanie libero GKS-u Bartosz Mariański.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved