Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: 12. kolejka w cieniu trenerskiego powrotu

PL: 12. kolejka w cieniu trenerskiego powrotu

fot. Katarzyna Antczak

6 spotkań 12. kolejki PlusLigi zakończyło się bez podziału punktów, to jednak jedno z nich odrobinę wstrząsnęło siatkarską Polską. Asseco Resovia w meczu inaugurującym tę rundę uległa 0:3 ONICO Warszawa, a dwa dni później ze stanowiskiem trenera pożegnał się Roberto Serniotti i zespół z Podkarpacia poprowadzi teraz Andrzej Kowal. Swoje pojedynki wygrali liderzy ligowej klasyfikacji: ZAKSA i PGE Skra, a komplet punktów zainkasowali także gracze z Gdańska, Jastrzębia-Zdroju i Zawiercia. O wyniku dwóch spotkań decydowały tie-breaki i o ile zwycięstwo Czarnych Radom nad Cuprum Lubin trudno traktować w ramach niespodzianki, to już punkt urwany przez Łuczniczkę Bydgoszcz AZS-owi Olsztyn i owszem.

Spotkanie, które zapowiadało się na jedno z najciekawszych w tej rundzie PlusLigi, zawiodło oczekiwania kibiców spragnionych siatkarskich emocji. Asseco Resovia Rzeszów 0:3 uległa ONICO Warszawa i choć nawiązała walkę w dwóch pierwszych odsłonach, to w trzeciej dzieła dokończyli podopieczni trenera Stephane’a Antigi. – Niestety graliśmy fatalnie w każdym elemencie, a najgorszą rzeczą w naszym wykonaniu było podejście do tego spotkania. Nie graliśmy z pewnością siebie, graliśmy bojaźliwie i to było widać – skomentował spotkanie doświadczony środkowy Asseco Resovii, Marcin Możdżonek. – W tym spotkaniu pokazaliśmy to jednak na boisku i rzeczywiście zagraliśmy tę trzecią partię fenomenalnie. Super rozegraliśmy również końcówki dwóch pierwszych setów i jestem bardzo dumny ze swojej drużyny – podkreślił natomiast Andrzej Wrona, środkowy warszawian. ONICO Warszawa świetnie radziło sobie w ofensywie, a także w bloku. Liderem stołecznej drużyny po raz kolejny okazał się młody przyjmujący, Bartosz Kwolek. Zapisał on na swoim koncie 17 oczek, a jego skuteczność w ataku wyniosła 56 proc. Dobry występ jego drużyny znalazł jednak w cieniu decyzji klubu z Rzeszowa. Władze Asseco Resovii po zaledwie 12 kolejkach postanowiły rozwiązać kontrakt z Roberto Serniottim, a jego miejsce na ławce trenerskiej zajął doskonale znany Andrzej Kowal.



Prawie perfekcyjnie w ofensywie zagrali siatkarze z Gdańska, którzy nie dali zbyt wielu szans niżej notowanemu BBTS-owi Bielsko-Biała, tym samym przerywając serię zwycięstw zespołu z Podbeskidzia. Trefl Gdańsk może pochwalić się aż 72 proc. skutecznością swoich akcji w ataku, w którym pierwsze skrzypce grał Damian Schulz. – W tym trzecim secie wkradła się w nasze szeregi lekka nerwowość, zwłaszcza po serii trzech serwisów rywali, natomiast w podświadomości to kontrolowaliśmy. Udało nam się odrobić starty, a Damian Schulz zagrał świetne spotkanie, więc końcówka była nasza – chwalił swojego kolegę Wojciech Ferens. Atakujący zdobył aż 23 punkty, kończąc 16 z 20 piłek. Dodatkowo może on pochwalić się 4 blokami i 3 asami serwisowymi, a za swój występ zasłużenie został wyróżniony statuetką MVP spotkania. Zespół Pawła Gradowskiego w dwóch pierwszych setach nie miał zbyt wiele do powiedzenia, a w trzecim nie wykorzystał szans na przedłużenie losów spotkania. BBTS z 7 punktami na swoim koncie jest przedostatnim zespołem w ligowej tabeli.

Po trzech bolesnych porażkach z rzędu trener GKS-u Katowice postanowił trochę wstrząsnąć swoim podstawowym składem. W starciu z Jastrzębskim Węglem w pierwszej szóstce pojawił się między innymi Maciej Fijałek i Rafał Sobański. – Ja buduję zespół i tutaj nikt nie ma przypisanych na koszulce informacji, że będzie grał w wyjściowej szóstce. Zmiany, jakie zostały wprowadzone w tym meczu, były w pewnym stopniu reakcją na to, jak graliśmy we wcześniejszym meczu – przyznał po spotkaniu trener gości, Piotr Gruszka. Ten skład zaskoczył i wygrał premierową odsłonę z brązowymi medalistami poprzedniego sezonu. Potem jednak jastrzębianie się przebudzili i pomimo momentami trochę szarpanej gry zainkasowali w tym meczu komplet punktów. Gwiazdą pojedynku w Jastrzębiu-Zdroju okazał się Salvador Oliva, który spotkanie zakończył z dorobkiem 24 punktów, a na prawym skrzydle wspierał go Maciej Muzaj. Obaj ofensywni siatkarze zanotowali ponad 50 proc. skuteczność ataku i to właśnie ten element przechylił szalę zwycięstwa na korzyść ekipy Marka Lebedewa. Tym samym jastrzębianie znajdują się już na 4. miejscu w tabeli, a GKS z 17 punktami jest 9.

PGE Skra Bełchatów na własnym terenie nadal pozostaje niepokonana. Podopieczni Roberto Piazzy po raz pierwszy jednak przegrali w hali Energia seta. Espadon Szczecin okazał się pierwszym zespołem, któremu udała się ta sztuka. Na uwagę zasługuje spora ilość zagrywek popsutych przez bełchatowian – 22. Gospodarze 8 razy punktowali jednak tym elementem, a 3 asy serwisowe były autorstwa Bartosza Bednorza. To on, a także Milad Ebadipour oraz Srećko Lisinac byli najlepiej punktującymi siatkarzami w ekipie z Bełchatowa, a po drugiej stronie siatki 14 oczek wywalczył Jeffrey Menzel. Siła ofensywna zespołu leżała jednak po stronie wicemistrzów Polski, którzy zanotowali 63 proc. skutecznych zbić przy 41 proc. szczecinian. – My na dziś mamy większą siłę ognia, zrobiliśmy to, co musieliśmy. Wygraliśmy za trzy punkty. Ale na pewno w hali Energia do obejrzenia była dobra siatkówka, z ładnymi akcjami – analizował środkowy ekipy z Bełchatowa, Srećko Lisinac. Espadon chociaż nie wywalczył w Bełchatowie żadnych punktów, nadal znajduje się w środku ligowej stawki, natomiast PGE Skra z dorobkiem 30 oczek umocniła się na pozycji wicelidera tabeli. Warto podkreślić, że na boisku pojawił się powracający do treningów Mariusz Wlazły.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved