Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Piotr Skiba: Albo organizujemy turniej na maksa, albo nie robimy go wcale

Piotr Skiba: Albo organizujemy turniej na maksa, albo nie robimy go wcale

fot. Anna Klepaczko

Tegoroczny turniej siatkówki plażowej Lewiatan Beach Ball Przysucha 2017 ma rangę Pucharu Polski. – Cztery lata temu siedzieliśmy ze znajomymi przy grillu i wpadliśmy na pomysł, że zorganizujemy eliminacje mistrzostw Polski. To było w sobotę, a w poniedziałek zadzwoniliśmy do Polskiego Związku Piłki Siatkowej i przedstawiliśmy im swoją propozycję. Początkowo wszyscy nas wyśmiali – tak o początkach organizacji zmagań opowiadał Piotr Skiba, pomysłodawca turnieju. Zdradził również, dlaczego w Przysusze ostatecznie zabrakło reprezentacyjnych par.

Skąd wziął się pomysł, żeby w Przysusze zorganizować turniej siatkówki plażowej?



Piotr Skiba, organizator turnieju Beach Ball Przysucha: – Cztery lata temu siedzieliśmy ze znajomymi przy grillu i wpadliśmy na pomysł, że zorganizujemy eliminacje mistrzostw Polski. To było w sobotę, a w poniedziałek zadzwoniliśmy do Polskiego Związku Piłki Siatkowej i przedstawiliśmy im swoją propozycję. Początkowo wszyscy nas wyśmiali.

Skoro to był tak spontaniczny pomysł, to co się stało, że jednak się udało i już od czterech lat turniej cieszy się zainteresowaniem?

– Pomógł nam sponsor tytularny, firma Lewiatan. Dzięki jej wsparciu z roku na rok jesteśmy w stanie robić imprezę z coraz większym rozmachem. Zawsze kolejna edycja jest lepsza od poprzedniej, z każdym rokiem otrzymujemy większe wsparcie finansowe. Gdyby nie Lewiatan, to na pewno nie bylibyśmy w tym miejscu, w jakim jesteśmy teraz.

Wsparcie sponsorów jest istotne, ale chyba i wy musieliście też wykonać masę pracy organizacyjnej.

– Teraz organizacyjnie jest nam na pewno o wiele łatwiej. Tegoroczne zmagania mają rangę Pucharu Polski, więc automatycznie udało się pozyskać kilku większych sponsorów i kilkunastu mniejszych. Łącznie wspiera nas 76 firm, z czego się bardzo cieszymy, że wszyscy nam zaufali. Do kolejnego turnieju zaczynamy przygotowywać się w listopadzie, a od stycznia zbieramy budżet, który staramy się spiąć do maja. Od maja zajmujemy się już głównie sprawami promocyjnymi. Nie ukrywam, że najgorsze są sprawy techniczne na boiskach – żeby to wszystko rozstawić, przywieźć tony piachu, wywiesić kilometry banerów i zbudować całe miasteczko.

Łatwo jest pozyskać sponsorów na tego typu imprezy? Czy pomaga wam fakt, że w Radomiu jest plusligowa drużyna Cerrad Czarnych, która skupia firmy wspierające siatkówkę? A może wręcz przeciwnie, jest trudniej zaangażować sponsorów do przekazania pieniędzy na inny projekt?

– Myślę, że dzięki Cerrad Czarnym Radom jest nam trochę łatwiej uzyskać sponsorów, aczkolwiek głównie skupiamy się na zawieraniu kontaktu z firmami działającymi w regionie. Co roku zawsze rozmawiamy ze sponsorami, którzy wspierają Czarnych i zwykle również i my możemy liczyć na ich pomoc.

W tegorocznych zmaganiach pula nagród jest najwyższa. To też uznajecie za sukces organizacyjny?

– Mamy jeden cel: albo się rozwijamy, albo nie robimy wcale. W tym roku prawdopodobnie uda nam się przebić dwukrotnie pulę innych turniejów. Nasz kolejny cel na przyszły rok to też zapewne będzie podwojenie obecnej puli. Nie ukrywam, że aspiracje mamy duże, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Albo będziemy organizować turniej na maksa, żeby to była duża impreza, albo nie będziemy robić tego wcale.

Zawodnicy chwalą sobie organizację, ale nie zapominacie także i o kibicach. Zadbaliście o to, by wszyscy znaleźli coś dla siebie.

– W tym roku postanowiliśmy, że to nie będzie tylko turniej siatkówki plażowej, ale zorganizowaliśmy również Galę Disco Polo, Mistrzowski Weekend Sportu czy kidscampy. Poza tym będzie można spróbować swoich sił w zumbie i fitnessie, a na dzieci będą czekały wszelkiego rodzaju animacje. Zależy nam na tym, by ściągnąć do Przysuchy całe rodziny. Cieszymy się, że na sobotnim meczu, gdy walczyły pary stąd, trybuny były w zdecydowanej większości zapełnione, co jeszcze do tej pory nam się nie zdarzyło.

Każdemu turniejowi towarzyszy zbiórka charytatywna. To wy wybieracie osoby, na które będziecie zbierać pieniądze czy może rodziny, które potrzebują pomocy, zwracają się do was z prośbą o pomoc?

– Wiemy, że na nasz turniej przychodzą sponsorzy, dlatego co roku staramy się zorganizować zbiórkę. Tym razem pomagamy dwuletniej Wiktorii Jarosińskiej, która w sobotę miała operację wycięcia guza nadnercza. Mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze nie raz uda nam się spotkać z Wiktorią. Staramy się pomóc potrzebującym z naszej okolicy. Wcześniej były to osoby z Przysuchy, rok temu z Wieniawy, tym razem ze Skrzynna.

Trudno było zaangażować gwiazdy do udziału w meczu charytatywnym?

– W tym roku miałem dużą trudność ze znalezieniem uczestników meczu charytatywnego. Rozmawiałem chyba z 50 osobami i wszyscy musieli mi odmówić, bo albo wakacje, albo jakieś osobiste powody. Było mi przykro, bo kilka osób potwierdziło udział, a w ostatniej chwili odwołało swój przyjazd do Przysuchy. Na szczęście zagrają z nami Conrado Moreno, Zygmunt Chajzer, Grzegorz Szymański, Grzegorz Bociek, Mirosław Przedpełski, DJ Ucho.

Grzegorz Bociek pochodzi z okolic Opoczna, czy z tego powodu chętniej zgodził się nie tylko na udział w Meczu Gwiazd, ale również na poprowadzenie zajęć dla dzieci?

– Grzesiek się bardzo chętnie zaangażował, ja w ogóle jestem pod wrażeniem jego podejścia do dzieci, to jest mistrzostwo świata. Ma mnóstwo cierpliwości i świetne podejście. Jest to bardzo pozytywna osoba. Pierwszy raz udało nam się zorganizować kidscampy, bo pozyskaliśmy na ten cel pieniądze z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Inicjatywa spotkała się z dużym zainteresowaniem i mam nadzieję, że to nie był ostatni raz, kiedy organizujemy takie zajęcia dla najmłodszych. W piątek rano obawialiśmy się, że może będzie z 5 osób, a tu już przy drugim spotkaniu frekwencja była naprawdę znakomita.

Do Przysuchy miały zjechać pary reprezentacyjne. Co się stało, że jednak ich tutaj zabrakło?

– Walczyłem o to, żeby najlepsze pary wzięły udział w tym turnieju. Rozmawiałem z zawodnikami i oni bardzo chcieli przyjechać do Przysuchy. Nie ukrywam, że specjalnie robiłem turniej w tym terminie, by nie kolidowało z innymi. Zawodnicy nie dostali zgody, a co najgorsze, dowiedziałem się, że grają w tym terminie mecze pokazowe. Dla mnie to jest niezrozumiałe, będziemy pisać pismo w tej sprawie do Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Już podjęliśmy rozmowy w tej sprawie, że nie przyjeżdżają na turniej, jakim jest Puchar Polski, a rozgrywają mecze pokazowe. Wcześniej rozmawiałem z władzami i zapewniali mnie, że wszyscy przyjadą do Przysuchy. Zawodnicy mówili mi co innego, trenerzy co innego, a władze związku co innego. Rozmawiałem chociażby z Maćkiem Rudolem, który co roku tutaj stawał na podium, i powiedział, że zawsze bardzo chwalili sobie organizację i z chęcią tutaj przyjeżdżają. Trener podjął jednak inną decyzję, więc ja mogę powiedzieć tylko tyle, że po ludzku było mi przykro.

Zwłaszcza że udział par reprezentacyjnych to dla turnieju dodatkowa promocja.

– Oczywiście, że tak, na pewno w takiej sytuacji o wiele łatwiej rozmawiałoby się ze sponsorami. Widocznie nie wszyscy w związku chcą pomagać organizatorom.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-07-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved