Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Piotr Nowakowski: Mam przeczucie, że zajdą naprawdę wysoko

Piotr Nowakowski: Mam przeczucie, że zajdą naprawdę wysoko

fot. Katarzyna Antczak

– To fajnie, że ta zmiana pokoleniowa następuje, ta młodzież napiera, naciska na tych starszych i powoli ich wypiera. Przykładem jestem ja – mówi Piotr Nowakowski. – Nasze środki są bardzo, bardzo odmłodzone. „Bieniu” ma 23 lata i jest jednym z najstarszych, jest jeszcze „Wiśnia”, który powrócił, ale on też jest trochę mniej doświadczony w temacie kadrowym – dodaje środkowy bloku na łamach serwisu laczynaspasja.pl

Domyślam się, że oglądałeś memoriał Huberta Wagnera. Jakie wnioski?



Piotr Nowakowski:Tak, oglądałem. Na pewno nie jest to jeszcze maksymalna forma, jaką chłopaki mogą uzyskać. Wyglądało to trochę… dziwnie. Widziałem to zacięcie i zapał do gry w oczach tych młodych, przebijających się zawodników, a u tych starszych, bardziej doświadczonych nieszczególnie. Tak mi się rzuciło w oczy, chociaż nie wiem, jak się czują i jaka jest atmosfera. Widocznie są już bardziej zmęczeni niż ci młodzi, głodni gry. To fajnie, że ta zmiana pokoleniowa następuje, ta młodzież napiera, naciska na tych starszych i powoli ich wypiera. Przykładem jestem ja. Nasze środki są bardzo, bardzo odmłodzone. „Bieniu” ma 23 lata i jest jednym z najstarszych, jest jeszcze „Wiśnia”, który powrócił, ale on też jest trochę mniej doświadczony w temacie kadrowym.

Rzeczywiście, z aktualnych mistrzów świata na środku bloku nie ma w tej kadrze ani jednego zawodnika. Czy trener z wami o tym rozmawiał, jesteście w kontakcie? W razie, odpukać, jakiejś kontuzji, jesteście gotowi do gry?

Przed sezonem reprezentacyjnym rozmawiałem z trenerem De Giorgim. Powiedział, że zna mnie jako zawodnika, wie na co mnie stać. Powiedział, że chce sprawdzić młodszych na tej pozycji w trakcie Ligi Światowej. Już po tych rozgrywkach i urodzinach Oliwii był kolejny telefon. Spytano mnie, czy chcę pomóc chłopakom, ale postanowiłem pomóc mojej żonie w opiece nad córką. Uznałem, że dla mnie w tym momencie to najważniejsze, być przy dziecku w tych pierwszych dniach. Podziękowałem za powołanie. Nie zrezygnowałem z kadry. Po prostu powołani zostali inni chłopacy.

Myślisz, że tego doświadczenia w bloku nie zabraknie w kluczowych momentach? Wiadomo, że te pozycje na środku są niesłychanie ważne. 

– Trochę się tego właśnie obawiam. Chłopaki mogą wyjść na ten stadion, gdzie przywita ich 60 tysięcy kibiców i poczuć presję. Tym bardziej, że po stronie Serbii wystąpią zawodnicy, którzy te 3 lata temu już to przeżyli i wiedzą, o co tam chodzi. Niedawno grali też na stadionie w Brazylii. Ta presja na Polakach może być naprawdę duża, chociaż mam nadzieję, że sobie z nią poradzą. Trzymam kciuki.

Ty dokładnie wiesz, jak to jest wyjść na Stadion Narodowy, kiedy on jest wypełniony po brzegi. Zależy, jak zawodnik do tego podchodzi: można się spiąć, ale i dostać skrzydeł.

– Ja w dodatku grałem z numerem 1, więc wybiegałem jako pierwszy i nie wiedziałem w ogóle, co się dzieje, gdzie mam biec, byłem trochę zdezorientowany. Ale to tylko takie pierwsze wrażenia. Kiedy zaczęła się rozgrzewka, kiedy zaczęliśmy grać, to wszystko jakby się skurczyło. Myślałem sobie, że jestem z powrotem w hali. Tych dalszych rzędów kibiców nie było widać, wszystko się rozmazywało. Zagraliśmy wtedy świetny mecz, generalnie na drużynę wpłynęło to bardzo mobilizująco, sądzę, że to Serbowie nie za bardzo wiedzieli wówczas, co się dzieje.

Francja rzeczywiście jest faworytem numer jeden? Na memoriale Wagnera walczyliśmy z nimi jak równy z równym, chociaż w tym meczu oczywiście nie wynik był najważniejszy.

– Według mnie tak. Ostatnie sezony temu dowodzą, a oni grają naprawdę świetną siatkówkę, bardzo zespołową, bardzo techniczną. U nich też nadeszła ta zmiana pokoleniowa i dużo młodych zawodników zaczęło się pojawiać, na przykład na ważnej pozycji atakującego. Ich najmocniejszym punktem jest oczywiście ten mózg, czyli Benjamin Toniutti, który układa tę grę bardzo fajnie. To samo pokazywał w Kędzierzynie i to jest ich najmocniejszy punkt, plus ten nieobliczalny N’Gapeth. Dla mnie są na tę chwilę najlepszą drużyną w Europie. Rosja? Nie wiadomo, jak się zaprezentuje…

…o tej drużynie każdy mówi dokładnie to samo…

– …wielki znak zapytania. U nich też są duże zmiany, na ważnych pozycjach młodzi, wysocy faceci, ale na wielkich imprezach kompletnie nieograni. Wielki znak zapytania. Serbia wiadomo. Od kilku sezonów gra w takim składzie, który się nie zmienia, jest stabilny i ich też zaliczam do grona faworytów. Nie wiem, jak Włosi.

Nie żal ci trochę tych mistrzostw? Wiadomo, że od lat reprezentacyjną część sezonu spędzałeś na kadrze. Teraz musisz się czuć trochę dziwnie.

– Jestem przyzwyczajony, że tych wakacji po prostu nie mam. Teraz miałem trzy miesiące wolnego i początkowo było ciężko znaleźć sobie miejsce. Ale jak już przyszła córka na świat, to nie miałem czasu myśleć o niczym innym, było tyle spraw do załatwienia. Na pewno szkoda, bo od X lat rok w rok było się na tej kadrze. Sądzę jednak, że nie jeden na moim miejscu postąpiłby podobnie. Podjąłem słuszną decyzję.

Cały wywiad Michała Farana w serwisie laczynaspasja.pl

źródło: laczynaspasja.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved