Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Łukasik: Zabrakło nam konsekwencji

Piotr Łukasik: Zabrakło nam konsekwencji

fot. Klaudia Piwowarczyk

W sobotnie popołudnie BBTS Bielsko-Biała uległ Asseco Resovii Rzeszów w trzech setach. Drużyna pod wodzą Andrzeja Kowala od początku do końca kontrolowała spotkanie, nie dając szans bielszczanom na wypracowanie większej przewagi. – Wiedzieliśmy, że drużyna z Rzeszowa miała u nas głównie problem z blokiem i tamten mecz był naszym najlepszym w tym elemencie jak do tej pory w sezonie. Liczyliśmy na trochę lepszą naszą postawę w tym pojedynku. Niestety tutaj zadecydowało nasze kiepskie przyjęcie, pod które rywal mógł swobodnie układać grę – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Piotr Łukasik, przyjmujący drużyny z Bielska-Białej.

Ciężko takie mecze się przegrywa. W pierwszej rundzie spotkanie z Asseco Resovią Rzeszów wyglądało zupełnie inaczej.



Piotr Łukasik: – Nie wiem, czy patrzyliśmy jakoś szczególnie pod kątem pierwszego spotkania przed tym pojedynkiem. Wiedzieliśmy, że drużyna z Rzeszowa miała u nas głównie problem z blokiem i tamten mecz był naszym najlepszym w tym elemencie jak do tej pory w sezonie. Liczyliśmy na trochę lepszą naszą postawę w tym pojedynku. Niestety tutaj zadecydowało nasze kiepskie przyjęcie, pod które rywal mógł swobodnie układać grę. Przeciwnicy zagrywali we mnie bardzo dużo flotów, byli konsekwentni w tym elemencie, a ja sobie nie do końca z nim radziłem. Myślę, że to była pierwsza przyczyna tej porażki, bo nie przyglądałem się jeszcze statystykom i nie wiem, jak prezentowaliśmy się w innych elementach. Nie sądzę, żebyśmy mieli mniej bloków czy skutecznych ataków niż rywal. Problem leżał w przyjęciu. Nam nie pozostaje nic innego jak trenować dalej, żeby takie mecze jak ten się nie zdarzały, bo nie czuliśmy się wcale słabsi, a jednak uciekały nam niektóre piłki i bardzo ich szkoda.

Trzeci set był tym, w którym od początku narzuciliście gospodarzom rytm gry. Czy to coś w drużynie BBTS-u Bielsko-Biała się posypało? Czy to rywale zaczęli na nowo dyktować warunki?

– Może i była tam jakaś przewaga, kilka punktowych bloków. Zawsze ta dłuższa przerwa sprawia, że kolejna partia jest przez moment dominacją którejś ekipy. Tu chodzi o to, jak ta przerwa wpływa na koncentrację bądź która z drużyn jej więcej zachowała sprzed przerwy. Szkoda, bo rzeczywiście prowadziliśmy grę w tej trzeciej odsłonie i zaledwie jedno ustawienie, gdzie Olek Śliwka posłał proste zagrywki, pokrzyżowało nam plany. Jedna piłka przetoczyła się po taśmie, a nikogo tam nie było. Druga już skrótem posłanym w moim kierunku, a ja nie dograłem jej dobrze i pojawił się problem. Wcześniej błędy przy dograniu do siatki, gdzie piłka przechodziła na stronę rywala i brak tutaj konsekwencji z naszej strony. To jest wszystko doszukiwanie się przyczyn, ale jedno jest pewne, że wina głównie leży po stronie przyjęcia i to niestety o losach tego spotkania głównie zadecydowało.

Śliwka: Jak już jednak dowiedziałem się, że muszę tego asa zagrać, to go zagrałem

Co decyduje o tym, że jesteście w stanie te duże przewagi odrabiać, a w momencie kiedy gdzieś zdaje się być szansa odskoczyć od rywala, to się nie udaje? Gdzieś pojawia się, mówiąc kolokwialnie, paraliż?

– Nie rozpatrywałbym tego w taki sposób. Nie zapominajmy, że Asseco Resovia też ma swoje problemy i to nie jest już tak potężny zespół, jak kiedyś. Są w nim bardzo dobre nazwiska, ale nadal nie gra ten zespół siatkówki na miarę swojego potencjału. Tak mi się przynajmniej wydaje jako obserwatorowi. Jego wyniki troszeczkę rozczarowują kibiców. Rzeszowianie też grają nierówno i szkoda, że my nie zdołaliśmy tego wykorzystać.

Zabrakło zespołowi skutecznych bloków, ale i zagrywki, która do tej pory nie była takim problemem w zespole BBTS-u Bielsko-Biała. Po drugim secie tych zagrywek zepsutych było aż 10.

– Rozmawialiśmy o tym między sobą, bo psujemy więcej zagrywek niż wcześniej i to jest nasz duży problem. Pracujemy nad tym. Zmieniliśmy trochę trening tego elementu. W tym meczu to nie zaprocentowało, ale liczymy, że w następnym tygodniu będzie to wyglądało lepiej. Trenujemy po to, żeby się rozwijać. Mamy już jakąś swoją tożsamość siatkarską. Jesteśmy zespołem i czujemy, że potrafimy grać w siatkówkę. Trochę niestety brakuje nam szlifu pojedynczych elementów.

W nadchodzącym tygodniu zmierzycie się we własnej hali z Indykpolem AZS-em Olsztyn. Zespół zdoła wyjść do tej rywalizacji z chłodną głową?

– Do tego meczu byliśmy bojowo nastawieni i chcieliśmy go wygrać. Do pojedynku z drużyną z Olsztyna wyjdziemy z takim samym nastawieniem. Czujemy się silniejsi we własnej hali, to nie ulega wątpliwości, bo od czasu zmiany trenera zawsze punktowaliśmy pod Dębowcem. Nie wychodziły nam do końca tie-breaki, ale gramy trochę lepiej u siebie. Zobaczymy. Olsztynianie po pierwsze – mają problem w meczach wyjazdowych, po drugie – są obecnie w lekkim dołku, ale to wszystko nie jest teraz ważne. W sobotę gramy mecz i będzie to całkowicie nowe rozdanie, a kto pokaże się z lepszej strony, ten je wygra.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved