Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Łuka: Zaczynamy nowy rozdział nyskiej siatkówki

Piotr Łuka: Zaczynamy nowy rozdział nyskiej siatkówki

fot. stalnysa.pl

– Liga jest w tym roku bardzo wyrównana i każdy wynik jest możliwy. Najbardziej boli nas strata trzech punktów w Sulęcinie w czternastej kolejce. Niestety, ale i takie mecze się zdarzają, oby tylko przydarzały nam się jak najrzadziej – powiedział Piotr Łuka, szkoleniowiec Stali AZS PWSZ Nysa.

Rozgrywki pierwszej ligi mężczyzn są już za półmetkiem fazy zasadniczej. Jak podsumowałby pan tę część sezonu w wykonaniu pańskiego zespołu?



Piotr Łuka: W pierwszej rundzie przeżyliśmy swoje wzloty i upadki. Po słabych wynikach na początku przyszedł okres dobrej gry, zarówno w lidze, jak i w Pucharze Polski. Nie zagraliśmy źle w meczu inauguracyjnym z Norwidem Częstochowa, lecz przeciwnik zaprezentował się świetnie, popełniając tylko cztery błędy własne w całym spotkaniu. To bardzo rzadko się zdarza, szczególnie tak młodemu zespołowi. W następnej kolejce graliśmy z beniaminkiem, który ma w składzie kilku bardzo doświadczonych zawodników i jak pokazała liga – nie zwykł przegrywać meczów we własnej hali. Później nasza maszyna zaczęła się rozkręcać i zaliczyliśmy kilka zwycięstw z rzędu, pokonując znaczących przeciwników. Liga jest w tym roku bardzo wyrównana i każdy wynik jest możliwy. Najbardziej boli nas strata trzech punktów w Sulęcinie w czternastej kolejce. Niestety, ale i takie mecze się zdarzają, oby tylko przydarzały nam się jak najrzadziej. Oceniając tę rundę, muszę wziąć pod uwagę również nasze problemy kadrowe i brak rotacji zawodników, szczególnie na pozycji przyjmującego.

Czy wszyscy zawodnicy są już gotowi do gry?

– Z kontuzjami zmagamy się niestety niemal od samego początku przygotowań. W pierwszym miesiącu nie było z nami drugiego libero Daniela Ochrymczuka. Na początku ligi z gry wypadli na chwilę Tomek Bonisławski i Łukasz Lubaczewski, ale na szczęście dosyć szybko do niej wrócili. Przez trzy tygodnie nie trenował Dawid Bułkowski. Najbardziej jednak doskwierają nam kontuzje Michała Makowskiego (artroskopia łąkotki) i Karola Rawiaka (problemy z obrąbkiem w barku). Niedawno, po dwóch miesiącach przerwy, Karol wznowił treningi na 100%, a „Maku” ma dołączyć do nas w pełnym wymiarze dopiero po dwudziestym stycznia. Na domiar złego, przed meczem z AGH Kraków, ośmiu zawodników trafiło z grypą jelitową na ostry dyżur. W pewnym momencie doszło do tego, że chuchałem, dmuchałem i modliłem się, żeby pozostałym zawodnikom nic się nie stało, lecz mimo wszystko pojechaliśmy na mecz Pucharu Polski do Tomaszowa z tylko jednym nominalnym przyjmującym. Śmiejemy się, że mieliśmy tyle pecha, że teraz nic nas już nie zaskoczy. Mam nadzieję, że kontuzje i braki kadrowe mamy już za sobą i do końca sezonu będziemy mogli grać w pełnym składzie.

Jak Stal Nysa spędziła ostatnie tygodnie? Przerwa świąteczna była dosyć długa.

– Treningi wznowiliśmy 27 grudnia. Tym razem skupiliśmy się głównie na budowaniu siły i wytrzymałości, ponieważ w napiętym grudniowym terminarzu nie było na to zbyt wiele czasu. Treningi siatkarskie dostosowałem do analizy meczowej po pierwszej rundzie fazy zasadniczej i tego, czego moim zdaniem najbardziej nam brakowało. Każdy element można udoskonalić, czy to indywidualny, czy drużynowy.

W przerwie pański zespół wziął też udział w meczu towarzyskim przeciwko Drużynie Gwiazd, w której pan wystąpił w roli zawodnika.

– Otwarcie nowej hali w Nysie i główny punkt tego wydarzenia, czyli mecz Stali Nysa z Gwiazdami Siatkówki, były miłym przerywnikiem w ciężkich, świąteczno-noworocznych treningach. Sam mecz miał oczywiście charakter mocno zabawowy, aczkolwiek nie brakowało determinacji i poświęcenia, szczególnie u nieco już siatkarsko wiekowych gwiazd, wśród których miałem zaszczyt zagrać. Zabawa była przednia, zarówno dla nas samych, jak i chyba dla kibiców. Z tego miejsca chciałbym po raz kolejny podziękować wszystkim siatkarzom, którzy poświęcili swój czas w tym jakże napiętym okresie, by zawitać na otwarciu Hali Nysa. Dzięki koledzy!

Przeciwnikiem Stali w następnej kolejce będzie obecny wicelider tabeli – AZS Częstochowa. Czego spodziewacie się po tym spotkaniu?

– AZS Częstochowa to jeden z głównych kandydatów do wygrania pierwszej ligi i zarazem bardzo trudny przeciwnik. Ma znakomitego szkoleniowca, Krzysztofa Stelmacha, z którym miałem przyjemność współpracować. W pierwszej rundzie wygraliśmy z nim za trzy punkty, po bardzo dobrym meczu. Jesteśmy przygotowani do tego pojedynku zarówno fizycznie, jak i mentalnie, ale spodziewamy się ciężkiego boju. Analizujemy grę przeciwnika i na pewno będziemy mieli przygotowany na niego plan. Kto kogo przechytrzy, kto tego dnia okaże się lepszy – przekonamy się już 6 stycznia, przy – mam nadzieję – pełnej hali.

Na meczu otwarcia Hali Nysa frekwencja dopisała, wiele wskazuje na to, że na pierwszym meczu ligowym będzie podobnie. Jak trenuje się wam na nowym obiekcie?

– Nowa hala spełnia wszelkie europejskie standardy i jest zgoła inna od leciwego nyskiego kotła, więc trenuje nam się bardzo dobrze. Powoli przyzwyczajamy się do jej gabarytów i dzięki temu czujemy się coraz swobodniej. Jest trochę tak, jak z nowym domem – potrzeba chwili, aby się do niego przyzwyczaić. Myślę, że nyskich kibiców nie trzeba specjalnie zapraszać na mecz z AZS-em Częstochowa, większość z nich pamięta „wojny” toczone jeszcze za czasów PLS-u. Mam nadzieję, że hala wypełni się po brzegi, a kibice jednej i drugiej drużyny zapewnią niezapomnianą atmosferę. Mogę obiecać, że my ze swojej strony zrobimy wszystko, by zadbać o wysoki poziom sportowy tego widowiska. Zapraszamy do Hali Nysa, zaczynamy nowy rozdział nyskiej siatkówki!

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved