Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Piotr Łuka: Na pewno nie przegramy tego starcia już w szatni

Piotr Łuka: Na pewno nie przegramy tego starcia już w szatni

fot. stalnysa.pl

Piotr Łuka prowadzi w tym sezonie ekipę AZS-u PWSZ Stal Nysa i uczy się bycia po drugiej stronie lustra. W ćwierćfinale Pucharu Polski zmierzy się z Treflem Gdańsk, prowadzonym przez Andreę Anastasiego, jednego ze swoich trenerskich wzorów. Czego spodziewa się po meczu z czołową ekipą PlusLigi i jak widzi przyszłość siatkówki w nyskim kotle?

Jaka twoim zdaniem jest różnica między czołówką pierwszej ligi a PlusLigi?



Piotr Łuka: Na pewno duża. Nie oszukujmy się, czołówka PlusLigi odstaje od nas nie tylko sportowo, lecz przede wszystkim organizacyjnie. Można nawet stwierdzić, że dzieli nas przepaść. Co nie znaczy, że my w Nysie nie staramy się uczyć od najlepszych. Od mniej więcej dwóch lat rodzi się tutaj coś, co może będzie początkiem powrotu do elity. Marzymy, by sportowo i organizacyjnie być tak mocni jak ekipy w PlusLidze i to jest nasz cel. Dziś pewne rzeczy nam wychodzą lepiej, inne gorzej, lecz walczymy.

A tylko pod względem sportowym?

– Faworyt tego meczu jest tylko jeden, nie może być inaczej. Znam jednak swój zespół i wiem, że na pewno nie przegramy tego starcia już w szatni. To dla nas wszystkich wielka nagroda – przyjeżdża zespół z reprezentantami swoich krajów, prowadzony przez Andreę Anastasiego! Dla mnie to dodatkowa frajda, bo stanę naprzeciw wielkiego trenera, na którym w pewnych aspektach – nie mam zamiaru tego ukrywać – staram się wzorować. To starcie to dla nas nobilitacja i przyjemność!

Jaka jest dziś siatkarska Nysa?

– Niewiele się zmieniła od czasów słynnego ligowego kotła. Widać, że wśród ludzi jest wielka chęć, by wróciły wspaniałe, srebrne czasy z lat 90. poprzedniego wieku. Graliśmy ostatnio w I lidze z AZS-em Częstochowa i udało się zapełnić naszą nową halę, czyli ponad 2500 miejsc! Kibice z Nysy są głodni wielkiej siatkówki i potrzebują jej niczym wyjścia do teatru czy kina. Żyjemy siatkówką dziś, żyliśmy przez te wszystkie lata. Ten nasz historyczny kocioł przeniósł się do nowej hali i dla nas wszystkich mecz z Częstochową był niezwykle emocjonalny. Dla mnie szczególnie, bo AZS prowadzi Krzysiek Stelmach, mój były trener.

Nikt chyba nie ukrywa, że po to macie nową halę, silny skład, by w niedługim czasie awansować do PlusLigi?

– Zdaję sobie sprawę, jak duże są oczekiwania. Przed startem sezonu napompowano balonik, bo mieliśmy wszystkich lać, nadal jednak walczymy o jak najwyższe miejsce. Nie będę ściemniał, że nie myślimy o wygraniu ligi, bo jako gracz zawsze walczyłem o najwyższe możliwe cele, takim samym jestem trenerem. Kiedyś wychodziłem na boisko, to nie miałem kompleksów nawet przeciwko wielkim tamtych lat, jak PGE Skra, Resovia czy Jastrzębski Węgiel.

 A jeśli się szybko nie uda?

– To jest sport i nie da się wszystkiego przewidzieć, choćby plagi kontuzji, która nas dopadła. Mam tylko jedną rzecz, która może mnie doprowadzić do furii – gdy zobaczę, że moja drużyna wyjdzie na boisko i nie będzie walczyć, choć próbować się bić z rywalem. Ona wie, że taka sytuacja byłaby niedopuszczalna. Sportowo można zawsze przegrać, nie wolno nigdy w szatni przed meczem. Nienawidzę, gdy ktoś się wystraszy przed pierwszym gwizdkiem.

Zawsze słynąłeś z krewkiego charakteru. Jak sobie radzisz jako trener?

– To nie jest łatwa robota, bo po pierwszym gwizdku masz dużo mniejszy wpływ na wynik, niż gdy grasz. Będąc na boisku, umiałem bardzo szybko się wyłączyć, rozładować emocje, naparzając w piłkę. A teraz muszę rozładować je w sobie i jestem odpowiedzialny za czternastu chłopaków na boisku. Nie jest to łatwe, lecz czuję się szczęśliwy, bo po paru miesiącach okazało się, że jestem bardzo zadowolony z tej nowej odsłony Piotra Łuki.

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved