Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Łuka: Chcemy karmić się zwycięstwami

Piotr Łuka: Chcemy karmić się zwycięstwami

fot. stalnysa.pl

Zwycięstwem 3:0 drugą część fazy zasadniczej rozpoczęli siatkarze AZS-u PWSZ Stali Nysa. Taki rezultat pozwolił podopiecznym Piotra Łuki zostać liderami tabeli I ligi mężczyzn. – My potrzebujemy tych punktów, a przede wszystkim potrzebujemy zwycięstw. To jest kolejne, które udało się wywalczyć na trudnym terenie. Jak widać w lidze, bo tabela jest płaska, każde zwycięstwo buduje zespół i plasuje w czubie tabeli, każda porażka może obniżyć pozycję drużyny – powiedział szkoleniowiec zespołu z Nysy.

Gratuluję bardzo udanego rewanżu. Jak pan skomentuje to spotkanie?



Piotr Łuka: – Cieszymy się bardzo, że udało nam się wygrać. Wiadomo, jest to początek drugiej rundy, rewanż za porażkę na inaugurację we własnej hali, ale nie do końca tak do tego podchodzimy. My potrzebujemy tych punktów, a przede wszystkim potrzebujemy zwycięstw. To jest kolejne, które udało się wywalczyć na trudnym terenie. Jak widać w lidze, bo tabela jest płaska, każde zwycięstwo buduje zespół i plasuje w czubie tabeli, każda porażka może obniżyć pozycję drużyny na piąte – szóste miejsce. Bardzo się cieszę, że zaczęliśmy drugą rundę pewnym zwycięstwem, pewną gra. W meczu z Norwidem wygraliśmy na pewno jeżeli chodzi o zagrywkę, lepiej przyjmowaliśmy, graliśmy chyba we wszystkich elementach lepiej, dlatego wyglądało to na gładkie zwycięstwo. Jednak tak jak powiedziałem, my nie podchodziliśmy do tego, że się samo wygra i to zaprocentowało. Chłopcy byli przede wszystkim skoncentrowani od pierwszej do ostatniej piłki i trzy punkty stały się faktem.

Po tym spotkaniu na duże wyróżnienie zasłużył Łukasz Owczarz. Jego seria zagrywek w pierwszym secie od stanu 15:16 do 25:16 to coś niespotykanego.

– O to właśnie chodzi w siatkówce, że oprócz drużyny i popularnego team spirit, który jest bardzo ważny, jest tak, że w każdym secie jeden zawodnik potrafi przechylić szalę zwycięstwa czy to zagrywką, czy innym elementem. To też jest bardzo ważne. Łukasz w pierwszym secie to zrobił, w drugim w samej końcówce przy stanie 22:22 zrobił to Dawid Bułkowski. Bardzo dobre zawody grał cały zespół, ale chciałbym tutaj wyróżnić też Łukasza Lubaczewskiego, który został takim moim nieoficjalnym MVP. Naprawdę jestem zadowolony z postawy całego zespołu, bo mamy ciężki okres. Mecze są praktycznie co trzy dni, a doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy zdziesiątkowane wojsko. Gramy od siedmiu tygodni praktycznie z dwoma przyjmującymi i tak trenujemy. Samo granie jeszcze da się jakoś zrobić, ale z trenowaniem jest duży problem, ponieważ dwóch zawodników na treningu na tej pozycji to rzeczywiście dla mnie kłopot. Dla nich również, bo te przeciążenia i obciążenia na nich są automatycznie większe.

Wydaje się jednak, że im macie trudniejsze warunki, tym idzie wam lepiej. Początek sezonu mieliście słabszy, a teraz mimo kontuzji wygrywacie mecz za meczem.

– Jak rozmawiam ze wszystkimi, to próbuję to prostować. Myślę, że początek nie był bardzo słaby, bo z tego co sobie przypominam, a niedawno analizowałem pierwszy mecz z Norwidem, to on zagrał akurat w tym spotkaniu rewelacyjnie. My nie zagraliśmy super, a bardzo poprawnie. Częstochowianie byli praktycznie bezbłędni, bo z tego co sobie przypominam, popełnili cztery błędy własne w czterech setach. Naprawdę z takim przeciwnikiem gra się ciężko i przegrywaliśmy końcówki. Wiadomo, dla nas początek ligi był trudnym momentem, a rzeczywiście czasami tak jest, że im trudniej, tym lepiej, bo zespół się mobilizuje. Dany zawodnik wie, że może liczyć tylko na siebie i jest ta presja, bo nie ma możliwości, że zejdzie i nie będzie grał. On musi grać i dać z siebie wszystko. Może akurat do nas pasuje, że im trudnej, tym lepiej dla nas.

A jak ogólnie oceni pan pierwszą część fazy zasadniczej na zapleczu PlusLigi?

– Pierwsza runda była bardzo wyrównana i to chyba widać po wynikach i po tabeli. Tak jak mówiłem przed ligą, że rozgrywki będą wyrównane, bo zespoły są dosyć ciekawie zbudowane i to rzeczywiście ma potwierdzenie. My cieszymy się, że po tym jak to wszyscy mówią słabym początku, który faktycznie trochę taki był, bo nie zdobywaliśmy punktów, zaczęliśmy łapać pewność siebie. Ten zespół się skonsolidował, scementował. Tak jak powiedziałem na początku, my chcemy karmić się zwycięstwami, bo one smakują i budują chemię w naszej drużynie.

Teraz przed wami spotkanie z sąsiadem w tabeli – Lechią Tomaszów Mazowiecki. Niedzielny mecz będzie również pożegnaniem z nyskim kotłem.

– Przyjeżdża do nas Lechia Tomaszów Mazowiecki, już od teraz będziemy przygotowywać się do tego meczu. To jest lider, z tego co do tej pory wiem, a przyjeżdża do wicelidera (rozmowa przeprowadzana tuż po meczu, obecnie przez gorszy stosunek setów beniaminek zajmuje 2. miejsce tuż za Stalą – przyp. red.). Można powiedzieć, że mamy porachunki z pierwszej rundy, ale nie podchodzimy do tego w ten sposób. Na pewno będziemy chcieli się godnie pożegnać z kibicami w nyskim kotle. Jest to hala z tradycjami, znana w całej Polsce. Ostatni mecz to będzie na pewno wyjątkowe spotkanie, na pewno kibice dopiszą, więc będziemy chcieli zostawić dobre wrażenie i wygrać. Zresztą jak w każdym meczu. Od początku sezonu mówiłem, że my wychodzimy na boisko po to, żeby wygrywać i zdobywać punkty. Na ile nas będzie stać, tyle punktów zdobędziemy. Co do Lechii to na pewno jest to jeden z bardziej doświadczonych zespołów. Ma w swoich szeregach bodajże czterech zawodników z przeszłością plusligową, dlatego doświadczenie jeżeli chodzi o ligę, jest na pewno po stronie tej drużyny. Mamy szacunek do przeciwnika, ale nikogo się nie boimy. Wychodzimy po to, żeby wygrywać i zdobywać punkty.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved