Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Piotr Gruszka: Są momenty, których się nie zapomina

Piotr Gruszka: Są momenty, których się nie zapomina

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Miałem przyjemność grać z wielką Brazylią w składzie z Giovane Gavio, z Włochami na czele, z moim idolem Andreą Zorzim czy Andreą Gianim. Nawet miałem okazję zagrać przeciwko Ferdinando de Giorgiemu – wspomina Piotr Gruszka. – Była też Rosja czy Holandia, w której grali tacy znakomici siatkarze jak Bas van de Goor czy Ron Zwerver. To są momenty, których się nie zapomina – dodaje II trener reprezentacji Polski.

Jako rekordzista pod względem występów w reprezentacji Polski rozegrał pan również najwięcej meczów w Spodku pośród wszystkich kadrowiczów. Jak Piotr Gruszka ocenia rolę Spodka w budowaniu marki polskiej siatkówki?



Piotr Gruszka:W Spodku przeżyłem wiele niesamowitych momentów. Pamiętam sam początek Ligi Światowej, w której debiutowaliśmy w 1998 roku. Na pierwsze mecze do Spodka przyszło może 2 tysiące ludzi, a tylko kilka było ubranych w biało-czerwone barwy i tyle. Następnie uczestniczyłem w kilkunastu kolejnych edycjach i byłem naocznym świadkiem, jak to wszystko się zmienia. W końcu doszliśmy do momentu, w którym ciężko było kupić bilety na mecze reprezentacji, a hala była wypełniona do ostatniego miejsca. W tej całej historii Spodek ma niesamowity udział.

Pamięta pan jakieś szczególne spotkania?

– W Katowicach wraz z reprezentacją odnosiłem wiele fantastycznych zwycięstw, ale i kilka porażek. Pamiętam emocjonujący mecz z Francją podczas Ligi Światowej. Po wygranej 3:2 Spodek po prostu oszalał. Nie do zapomnienia są mecze z Brazylią, które zakończyły się naszym zwycięstwem. Do tego wiele spotkań z Serbią, Rosją czy Amerykanami. Nie zapomniałem też o przegranych kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Sydney i pamiętnym meczu z Jugosławią.

A były jakieś szczególne, osobiste momenty, które przeżył pan w Katowicach?

– Miałem to szczęście, że grając przez tyle lat, uczestniczyłem w meczach wielu siatkarskich pokoleń. Miałem przyjemność grać z wielką Brazylią w składzie z Giovane Gavio, z Włochami na czele, z moim idolem Andreą Zorzim czy Andreą Gianim. Nawet miałem okazję zagrać przeciwko Ferdinando de Giorgiemu. Była też Rosja czy Holandia, w której grali tacy znakomici siatkarze jak Bas van de Goor czy Ron Zwerver. To są momenty, których się nie zapomina.

Na czym polega fenomen Spodka?

– Coś w sobie ma. Gabaryty, bliskość widowni i ten słynny długi korytarz, którym się wchodzi na halę i ma się gęsią skórkę. Spodek ma niewątpliwy klimat, dzięki któremu wszyscy chcą grać, również w PlusLidze. Spodek to kolebka polskiej naszej dyscypliny i siatkówka powinna jak najczęściej w niej gościć. Cieszę się, że GKS może rozgrywać mecze właśnie tutaj.

Od kilku lat powstają w Polsce nowoczesne hale, a Spodek mimo to jest nazywany mekką siatkówki. Skąd się to bierze?

– Powstające hale są nowoczesne i fantastyczne. W Spodku jest jednak niepowtarzalny klimat, którego nie da się porównać z żadnym innym. Świadomość historyczności tego miejsce, tego kto tu grał i jakie mecze się odbywały, działają na wyobraźnię. Tutaj ludzie są blisko boiska, czują mecz, a siatkarze i trenerzy czują bliskie wsparcie publiczności. Boisko jest centralnym miejscem, a wokół niego powstaje prawdziwy kocioł. Sam odczułem to podczas finału mistrzostw świata w 2014 roku. To, co się działo w tej hali, było nie do opisania.

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, historia siatkówki, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-05-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved