Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Adamski: Siódme miejsce nie było szczytem naszych marzeń

Piotr Adamski: Siódme miejsce nie było szczytem naszych marzeń

fot. AGH Kraków

– Nie potrafiliśmy wywierać na przeciwnikach wystarczającej presji zagrywką, a co często udawało się naszym rywalom. Cóż, taka jest dzisiejsza siatkówka, że zazwyczaj kto lepiej zagrywa i przyjmuje, ten wygrywa mecze. Można powiedzieć, że zabrakło lidera, doświadczenia czy czegoś innego, jednak uważam, iż są to takie określenia dość ogólne – podsumował Piotr Adamski, rozgrywający AGH Kraków, który pierwszoligowe rozgrywki zakończył na siódmym miejscu.

Siódme miejsce na koniec sezonu nie jest złym wynikiem, ale chyba sami od siebie oczekiwaliście nieco więcej? Po cichu liczyliście na przebicie się do czołowej czwórki?



Piotr Adamski:Zdecydowanie muszę się z tym zgodzić. Na pewno miejsce siódme nie było szczytem naszych marzeń i ambicji, jednak po przebiegu sezonu myślę, że jest sprawiedliwe.

O ile w rundzie zasadniczej zazwyczaj ogrywaliście niżej notowanych rywali, o tyle z tymi z czołówki trudno było wam odnieść zwycięstwo. Czy to był już sygnał ostrzegawczy, że czwórka będzie dla was nieosiągalna?

Nie ująłbym tego w ten sposób. Mimo iż te mecze z zespołami z czołówki przegrywaliśmy, to może poza meczem w Nysie i u siebie z KPS-em Siedlce mieliśmy kontakt z rywalami, nie można powiedzieć, żebyśmy czuli się o jakąś klasę gorsi. Myślę, że takimi sygnałami była porażka u siebie z SKS-em Hajnówka czy też już na sam koniec rundy zasadniczej z Victorią Wałbrzych. Uważam, że te mecze zadecydowały ostatecznie o naszej absencji w czwórce, ponieważ z piątego czy szóstego miejsca byłoby nam łatwiej tę czwórkę zaatakować. Chociaż prawdę mówiąc, przez cały sezon każdy jak mantrę powtarzał, że liga jest równa i każdy może wygrać z każdym, to jednak dość wcześnie ta pierwsza czwórka się wyklarowała i po play-off utrzymała swój kształt, więc wygląda na to, że jednak liga nie była tak do końca wyrównana, jak powszechnie twierdzono.

System play-off sprzyjał niżej notowanym rywalom, bo przy odrobinie szczęścia można było doprowadzić do złotego seta. Wam w tym sezonie nie udało się postraszyć Ślepska tak, jak uczyniliście to w poprzednich rozgrywkach. Rywal ten był poza waszym zasięgiem?

– Cóż, wszystkie drużyny z miejsc 5-8 liczyły na ten system, a jednak nikomu nie udało się sprawić niespodzianki. Myślę, że w meczach play-off drużyna z Suwałk pokazała nad nami zdecydowaną wyższość, tak naprawdę nie było momentu, kiedy mogliśmy jej się realnie postawić. Myślę, że też przez pryzmat zeszłego sezonu, jak i obecnego systemu rozgrywek suwałczanie podeszli do tego dwumeczu bardzo skoncentrowani i zmobilizowani. My bardzo chcieliśmy, jednak po prostu zabrakło nam umiejętności sportowych.

Potem przegraliście jeszcze rywalizację z TSV, a wygraliście z Krispolem. Miało to jeszcze jakiekolwiek znaczenie, czy batalia o miejsca 5-8 wcale mogłaby się nie odbywać?

– Trener Kubacki postarał się, abyśmy podeszli odpowiednio mentalnie do tych meczów i koniec końców, poza meczem w Sanoku, zagraliśmy trzy całkiem niezłe spotkania. Prawda jest taka, że walczymy również o Akademickie Mistrzostwo Polski, więc i tak ten sezon by się dla nas jeszcze nie skończył, wobec czego uważam, że lepiej jak najdłużej pozostać w rytmie meczowym. Cóż, widać, że siatkówka na każdym szczeblu rozgrywkowym jest w jakiejś fazie eksperymentalnej i miejmy nadzieję, że prędzej czy później zostanie wypracowany optymalny system rozgrywek, w którym zarówno liczba spotkań, jak i ich atrakcyjność będzie szła w parze.

W trakcie sezonu trener Kubacki mówił, że brakuje wam bezczelności w grze, boiskowego cwaniactwa. Czy to był jeden z powodów, który zaważył na tym, że nie udało wam się bardziej namieszać w I lidze? A może były jeszcze jakieś inne?

– Ciężko mi się do tego odnieść, ponieważ nie znam w pełni kontekstu, w którym trener wypowiadał te słowa. Moim zdaniem nie potrafiliśmy wywierać na przeciwnikach wystarczającej presji zagrywką, a co często udawało się naszym rywalom. Cóż, taka jest dzisiejsza siatkówka, że zazwyczaj kto lepiej zagrywa i przyjmuje, ten wygrywa mecze. Można powiedzieć, że zabrakło lidera, doświadczenia czy czegoś innego, jednak uważam, iż są to takie określenia dość ogólne, ciekawe z perspektywy barwnego komentarza dla kibica lub potrzebne zawodnikom w formie motywacji. Myślę jednak, że najlepiej sezon z perspektywy czysto sportowej oddają statystyki i to tam należy szukać wyznaczników postawy zespołu.

Jakie wnioski możecie wyciągnąć z tego sezonu? Czego on was nauczył?

Myślę, że wyciąganie wniosków należy do sztabu szkoleniowego oraz zarządu klubu. Generalnie jako zespół spełniliśmy plan minimum, jakim był awans do fazy play-off, jednak faktem jest, że na pewno liczyliśmy lub marzyliśmy o wyższych lokatach, z tej perspektywy, można powiedzieć, że sezon nauczył nas pokory. Myślę jednak, że ważnym jest, aby podkreślić, że w takim klubie jak AGH na pierwszym miejscu stawiany jest rozwój zawodników, a nie wyniki ligowe. Kibice czy ludzie, którzy śledzą rozgrywki pierwszoligowe, widzą tylko czubek góry lodowej, jakim jest wynik, jednak najważniejszy fundament, to co jest pod wodą, jest z boku niewidoczny. Wykonaliśmy ogrom pracy, zarówno typowo fizycznej, jak i tej siatkarsko-mentalnej, która miejmy nadzieję jeszcze drużynie, jak i każdemu z osobna zaprocentuje w przyszłości.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved