Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Paweł Woicki: Heynena albo się kocha, albo nienawidzi

Paweł Woicki: Heynena albo się kocha, albo nienawidzi

W ostatnim czasie pojawiły się głosy, że trenerem polskiej reprezentacji może zostać Vital Heynen. Charyzmatyczny Belg ma wielu zwolenników, dla niektórych jednak jego metody pracy są niezrozumiałe. Paweł Woicki, który pracował z Heynenem w Bydgoszczy, potwierdził, że to człowiek żyjący siatkówką. – U innych trenerów przed meczem zawodnicy dostają dwie, trzy kartki z założeniami taktycznymi, Heynen przygotowywał całe książeczki. Wszystko opracowywał, analizował i wymagał, żeby zawodnicy to realizowali. Jeśli zrobiłeś tak, jak mówił i straciłeś punkt, nie było problemu. Gorzej, gdy wykonałeś coś po swojemu. Wtedy nawet jeśli akcja się udała, Vital się złościł – podkreślił rozgrywający olsztynian.

Pracowaliście razem z Vitalem Heynenem w Transferze Bydgoszcz. To dobry trener?



Paweł Woicki: – Znakomity. Trenerski geniusz. To, jakim jestem dzisiaj zawodnikiem, w wielkiej mierze zawdzięczam Vitalowi. Na wiele rzeczy otworzył mi oczy, wywarł piętno na mojej karierze.

Naprawdę jest tak dobrym szkoleniowcem?

– Najlepiej to widać po wynikach reprezentacji Niemiec i Belgii. Z Niemcami, na których mało kto stawiał, zdobył brązowy medal mistrzostw świata. Przekonał najlepszych zawodników, żeby wrócili do zespołu narodowego. Z przeciętnych Belgów zrobił świetny zespół. Jest zakręcony na punkcie siatkówki, śpi przez pięć godzin, a wszystkie pozostałe poświęca sportowi. Gdy ktoś przy nim zmienia temat na inny, krzywo na niego patrzy. Siatkówka to jego życie.

Nie ma żadnych wad?

– Heynena można albo kochać, albo nienawidzić. Jeśli chciałby pan usłyszeć z moich ust na jego temat coś negatywnego, źle pan trafił, bo należałem do tej pierwszej grupy. I sądzę, że takich jak ja była zdecydowana większość. To otwarty, sympatyczny człowiek, znający kilka języków, słuchający, co zawodnicy mają mu do powiedzenia. Nie ocenia ludzi, nie przypina im łatek. W pewnym sensie jest symbolem Belgii, z której pochodzi.

Podobno taktyka w prowadzonych przez niego zespołach jest najważniejsza. Jak pan, jako rozgrywający, się w tym odnajdował?

– Doskonale. Bo czułem, że wszystko jest poukładane i na miejscu. U innych trenerów przed meczem zawodnicy dostają dwie, trzy kartki z założeniami taktycznymi, Heynen przygotowywał całe książeczki. Wszystko opracowywał, analizował i wymagał, żeby zawodnicy to realizowali. Jeśli zrobiłeś tak, jak mówił i straciłeś punkt, nie było problemu. Gorzej, gdy wykonałeś coś po swojemu. Wtedy nawet jeśli akcja się udała, Vital się złościł. Co ciekawe, jego uwagi zwykle się sprawdzały. To naprawdę działało!

Byłby dobrym selekcjonerem reprezentacji Polski?

– Nie do mnie to pytanie. Wiem jedno, musimy się zdecydować, czy zamierzamy odmładzać zespół narodowy i budować go właściwie od nowa, czy chcemy cały czas odnosić sukcesy. Bo nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Wiem także, że Vital świetnie nadaje się do pracy z młodymi siatkarzami, ale potrafi również znaleźć wspólny język ze starszymi. To po prostu jest dobry trener.

*Rozmowę Kamila Drąga można przeczytać w „Przeglądzie Sportowym”

 

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved