Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Natalia Sidor: Nie czuję, abym jakoś znacząco odstawała

Natalia Sidor: Nie czuję, abym jakoś znacząco odstawała

fot. Fotopan Photograph

Zespół brązowych medalistek I ligi kobiet został przed nadchodzącym sezonem mocno przemeblowany. W miniony weekend drużyna prowadzona przez Piotra Sobolewskiego triumfowała w towarzyskim turnieju Ochota Cup, pozostawiając w pokonanym polu Radomkę Radom, AZS AWF Warszawa oraz II-ligową ekipę Mazovii Warszawa. Jedną z zawodniczek, na którą na pewno w Świeciu bardzo liczą, jest 19-letnia atakująca, Natalia Sidor. – Przede wszystkim szukałam takiego klubu, gdzie mogłabym trochę pograć, bo to jednak jest ważne, tym bardziej w młodym wieku. W Świeciu mogę powiedzieć, że na razie zdecydowanie to dostaję – mówiła zawodniczka, która w zeszłym sezonie wraz z zespołem z Bydgoszczy sięgnęła po wicemistrzostwo Polski juniorek i mistrzostwo Polski U23.

Wychodząc spod skrzydeł młodzieżowego Pałacu, to właśnie w Jokerze Świecie po raz pierwszy będziesz mogła w pełni zasmakować seniorskiej siatkówki. Jakie były główne przesłanki do tego, by zasilić skład jednego z czołowych zespołów I ligi?



Natalia Sidor: – Przede wszystkim szukałam takiego klubu, gdzie mogłabym trochę pograć, bo to jednak jest ważne, tym bardziej w młodym wieku. W Świeciu mogę powiedzieć, że na razie zdecydowanie to dostaję, bo na chwilę obecną praktycznie wszystkie dostajemy od trenera tego czasu na pokazanie się na boisku po równo. Jestem bardzo zadowolona, wszystkie ciężko trenujemy, ale o to przecież chodzi.

Patrząc na te mecze towarzyskie, można łatwo zauważyć, że Piotr Sobolewski ma dużo pomysłów na zestawienie składu na boisku. Paradoks polega jednak na tym, że niemal każde ustawienie w ten weekend się sprawdzało. Myślisz, że przy tak wyrównanym składzie trener będzie miał ból głowy przy układaniu taktyki?

– Trudno powiedzieć. Tak naprawdę dopiero teraz zaczynamy sprawdzać się w starciach z naszymi przyszłymi rywalkami. Ostatni turniej w Poznaniu, nie powiem, że nam nie wyszedł, ale widać było, że nie jesteśmy do końca zgrane. Z tygodnia na tydzień ta forma wygląda lepiej. Tak jak mówię, każda ma szansę, niezależnie od tego, kto danego dnia wyjdzie w pierwszej szóstce. To są po prostu koncepcje trenera, my się do nich dostosowujemy i wiemy, że są to rozwiązania sprawiedliwe.

W I lidze zobaczymy w tym sezonie aż 5 nowych drużyn. Jak na ten moment się w niej odnajdujesz?

– Zespoły zdecydowanie się pozmieniały, podobnie jak ich w składy. Ja dopiero wchodzę w tę I ligę, poznaję, jak mniej więcej ona wygląda. Jest wiele dziewczyn dużo starszych ode mnie, bardziej doświadczonych. Dopiero się uczę, wiem, że mam jeszcze trochę czasu, ale cieszę się, że mam okazję uczyć się od innych zawodniczek, nabierać doświadczenia. Miałam trochę obaw, dlatego tym bardziej odetchnęłam, bo nie czuję, abym jakoś znacząco odstawała już na starcie.

Wcześniej byłaś zawodniczką zespołu, który trenował niejako „przy” drużynie z ekstraklasy, poznałaś więc trochę standardy obowiązujące w najwyższej lidze w Polsce…

– Powiem zupełnie szczerze, że mogłabym oczywiście starać się, szukać jakiegoś miejsca w klubie z ekstraklasy. Byłby to jednak zespół z dołu tabeli, prawdopodobnie nie dający mi gwarancji tego, że pojawię się na boisku. Obserwując zmagania w I lidze, marzyłam o tym, żeby grać w Jokerze, bo wiedziałam, że jest to klub bardzo dobrze zorganizowany, w dość dużym fajnym mieście, gdzie siatkówka stała się popularna. Można odczuć to, że ludzie się nią naprawdę interesują. Moim zdaniem pod względem otoczki klub nie ma się czego wstydzić nawet na tle drużyn z ekstraklasy.

Temat rozgrywek młodzieżowych zawsze był ci bliski i ich specyfikę znasz doskonale. Patrząc z twojej perspektywy, czy zamiana Młodej Ligi na mistrzostwa U23 to krok w dobrą stronę?

– Z jednej strony szkoda, bo wiem z własnego doświadczenia, że poziom rozgrywek młodzieżowych jest w niektórych województwach naprawdę bardzo słaby. My, jako Pałac Bydgoszcz, rywalizowałyśmy z zespołami, które odstawały od nas dość mocno. Trzeba będzie znaleźć dla tych dziewczyn, które wcześniej występowały w Młodej Lidze, jakieś zastępstwo, by później tego doświadczenia czy ogrania im nie zabrakło w rozgrywkach centralnych. Tak, aby miały możliwość pograć coś więcej niż jeden godzinny mecz na dwa tygodnie. Zobaczymy, jak sprawdzą się rozgrywki U23. Z tego co wiem, ma się to odbywać w formie turnieju. Nie mamy wpływu na zasady czy formę, więc trzeba to po prostu zaakceptować.

Może właśnie dzięki tej decyzji więcej zdolnych dziewczyn zainteresuje się grą w niższych ligach?

– Moim zdaniem I liga zdecydowanie się wzmocniła, widzę tutaj wiele dziewczyn o dużych umiejętnościach. Gra na zapleczu to nie jest dla nikogo żadna ujma w tym momencie. Każda z nas może potwierdzić, że rozgrywki stoją na bardzo dobrym poziomie, a myślę, że przynajmniej połowa zawodniczek na spokojnie poradziłaby sobie, grając w ekstraklasie. Może jest to taki etap przejściowy, miejsce, gdzie można się ograć i chyba o to głównie chodzi.

Nie obawiasz się tego, że gra w I lidze często sprawia, że dla zawodniczek pojawia się taki „szklany sufit” i wielu dziewczynom trudno jest się potem przebić do ekstraklasy?

– Jest w tym trochę prawdy, bo często jest tak, że gdy już utknie się w tej I lidze, to się spędza tutaj dużo czasu. Myślę, że wszystko zależy od ambicji, jeśli ktoś lubi celować wysoko, to będzie robić wszystko po to, by grać jak najlepiej w I lidze, aby potem przejść poziom wyżej czy nawet wyjechać za granicę. Na przykład ja mam to w planach, może za jakieś 2-3 sezony.

W rozmowach odnośnie różnic dzielących I ligę od Ligi Siatkówki Kobiet najczęściej porusza się temat piłek dwóch różnych producentów. Tymczasem widać jak na dłoni, że pojawiają się także zupełnie inne przeciwności, często dużo bardziej wpływające na obraz meczu…

– Wczoraj w jednym z setów praktycznie w ogóle nie widziałyśmy piłki (uśmiech), bo tak mocno w oczy świeciło nam słońce. Wiadomo, nie jest to żadne wytłumaczenie porażki w tej partii, ale jednak wydaje mi się, że hala powinna być do tego dostosowana, bo organizatorzy na pewno mają tego świadomość. Co do piłek to chyba nie jest to taki problem. Technika w odbiciu jest przecież taka sama, może rzeczywiście jedna z nich jest trochę lżejsza, ale jest to kwestia przyzwyczajenia. Siatkówka jest taka sama, to samo można przecież powiedzieć o piłce nożnej. Choć piłki są inne, zawsze trzeba trafić do bramki. Tutaj jedyną różnicą jest to, że trzeba trafić w pole. (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved