Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > MP U-23 M: BBTS w finale zmierzy się z Czarnymi

MP U-23 M: BBTS w finale zmierzy się z Czarnymi

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała zostali pierwszymi finalistami młodzieżowych mistrzostw Polski U-23 w sezonie 2016/2017. W meczu półfinałowym podopieczni trenera Gradowskiego pokonali po zaciętym boju zakończonym tie-breakiem na przewagi MOS Wola Warszawa. W drugim półfinale Espadon przegrał w trzech setach z faworyzowanym zespołem z Radomia. Przypomnijmy, że MOS Wola podobnie jak Espadon Szczecin to zespół z kwalifikacji PZPS-u. 

Sprytne, skuteczne zagrywki Tomasza Piotrowskiego pozwoliły bielszczanom wyjść na prowadzenie już na początku pierwszego z półfinałów (4:1). Błędy bielszczan i ich problemy z przyjęciem sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się remis (7:7). Po asie Bartosza Grada o czas poprosił trener Krzysztof Wójcik (11:8). W następnych akcjach gra BBTS-u napędzała się. Kolejne problemy z przyjęciem po warszawskiej stronie siatki tylko powiększyły dystans punktowy (11:16). Warszawianie nie byli w stanie wyprowadzić skutecznego ataku, dlatego trener Wójcik sięgnął po zmiany. Dobry impuls MOS-owi dał Kajetan Kulik. Po kolejnej skutecznej akcji tego zawodnika o czas poprosił trener Paweł Gradowski (19:16). Interwencja szkoleniowca poskutkowała i bielszczanie ponownie powiększyli przewagę (22:16). Atak z przechodzącej piłki Piotrowskiego dał serię piłek setowych (24:16), a autowa zagrywka Pacholczaka zakończyła partię.



Mocne zagrywki Adriana Kacperkiewicza pozwoliły wyjść warszawianom na prowadzenie w początkowej fazie drugiego seta (8:6). Podopieczni trenera Wójcika nie wstrzymywali ręki w ataku, toczyła się wyrównana walka. Bielszczanie popełniali sporo niewymuszonych błędów. Skutecznie kolejne akcje Dominik Grot (15:13). Seria punktowych zagrywek Kacperkiewicza pogrążyła bielszczan (21:13). Długa akcja zakończona atakiem Grota dała serię piłek setowych warszawianom. Gdy wydawało się, że ostatnia akcja partii również będzie wyrównana, bielszczanie wpadli w siatkę, kończąc tę odsłonę (16:25). Otwarcie trzeciej partii toczyło się punkt za punkt, obie drużyny nie ustrzegły się błędów (5:5). Z czasem przewagę zaczęli budować bielszczanie (14:11). W środkowej fazie seta siatkarze obu zespołów mylili się w polu zagrywki. Brak kończącego ataku stopniowo pogrążał BBTS. Gdy zablokowany został Paweł Gryc, o czas poprosił trener Grabowski (17:16). Warszawianie jednak nie wykorzystali szansy na odwrócenie wyniku (17:20). Gdy skuteczne ataki dołożył Gryc, dystans ponownie wzrósł do czterech oczek. W końcówce dobrą zmianę w polu zagrywki dał Mateusz Trzciałkowski (21:21). Obie drużyny miały swoje szanse na zakończenie tego seta. W emocjonującej końcówce więcej zimnej krwi zachowali ostatecznie warszawianie, którzy po podwójnym bloku cieszyli się ze zwycięstwa (27:25).

Od początku czwartego seta skuteczność zachowywał Wojciech Siek (2:0). Obie drużyny skuteczne akcje przeplatały z prostymi pomyłkami (4:5). Z akcji na akcję stołeczna drużyna zaczęła budować przewagę (13:10). Przez proste błędy MOS stracił całą zaliczkę punktową, a o czas zmuszony był poprosić Krzysztof Wójcik (13:13). W środkowej fazie seta trwała wyrównana walka, żaden z zespołów nie był w stanie odskoczyć na znaczną liczbę „oczek”. Dopiero przy zagrywkach Rafała Prokopczuka warszawianie odskoczyli (21:18). Taka przewaga okazała się jednak zbyt mała, by spokojnie utrzymać ją do końca. Po autowym ataku Kacperkiewicza na tablicy wyników pojawił się remis (22:22). Końcówka rozegrana została pod dyktando bielszczan, którzy po ataku Pawła Gryca doprowadzili do tie-breaka. Lepiej tie-breaka rozpoczęli warszawianie (5:3). Po ataku z lewego skrzydła warszawian nastąpiła zmiana stron (8:6). Dopiero po bloku na Kacperkiewiczu bielszczanie zdołali doprowadzić do remisu (9:9). Wciąż inicjatywa pozostawała po warszawskiej stronie siatki. Podopieczni Krzysztofa Wójcika szybko ponownie odskoczyli na dwa punkty (12:10). Chociaż jako pierwsi szanse na awans do finału mieli warszawianie, nie wykorzystali ich (14:12, 14:14). Podobnie możliwość przypieczętowania zwycięstwa zmarnowali bielszczanie. Ostatecznie po długiej walce na przewagi lepsi okazali się siatkarze BBTS-u (21:19).

MVP: Kajetan Marek

BBTS Bielsko-Biała – MOS Wola Warszawa 3:2
(25:17, 16:25, 25:27, 25:23, 21:19)

Składy zespołów:
BBTS: Czerwiński, Skowroński, Grad, Piotrowski, Gryc, Siek, Marek (libero) oraz Dorosz, Michalec i Skotarek
MOS: Prokopczuk, Pacholczak, Kacperkiewicz, Grot, Szaniawski, Malangiewicz, Jaglarski (libero) oraz Wójcik, Kulik, Siuta i Trzciałkowski

Błąd w polu zagrywki Kacpra Cieśluka otworzył drugi pojedynek półfinałowy. Początkowo obie drużyny psuły zagrywki. Z akcji na akcję radomianie grali coraz pewniej, kończąc kolejne ataki (10:7). Raz po raz punktował Tomasz Fornal. Dodatkowo punktową zagrywkę dołożył Jakub Zwiech i o czas poprosił trener Artur Kulikowski (14:10). Z czasem nieskutecznego Podolskiego zmienił Subocz. Seria przy zagrywkach radomskiego środkowego jednak trwała i została przerwana dopiero przez błąd tego zawodnika (17:11). Czarni grali swobodnie, kolejne akcje zmieniając na punkt. Pojedyncze zagrania Marka Subocza na niewiele się zdały (14:21). Efektowne zagranie Tomasza Fornala dało serię piłek setowych, a szybki atak tego przyjmującego dał 25. punkt.

Chociaż pierwsze dwie akcje kolejnej odsłony należały do szczecinian, Czarni szybko odrobili (2:2). Radomianie od razu rozpoczęli wywieranie presji na rywalach. Podopieczni Andrzeja Sitkowskiego nie wstrzymywali ręki w ataku, co znacznie utrudniało przeciwnikom obronę. Michał Kędzierski grał bardzo kombinacyjnie (8:4). Prowadzenie radomian szybko rosło, po asie rozgrywającego RCS-u o czas poprosił Artur Kulikowski (13:8). Zespół z Radomia punktował raz za razem, pomimo wysokiej przewagi podopieczni trenera Sitkowskiego utrzymywali koncentrację. Szczecinianie długo nie mogli wyjść z trudnego ustawienia (8:17). Dopiero szczęśliwy atak po bloku w wykonaniu Marka Subocza pozwolił Espadonowi zrobić przejście (9:19). Po tej serii radomianie rozprężyli się i zaczęli popełniać błędy. Dodatkowo kilkoma udanymi atakami popisał się Subocz. Wcześniej zbudowana przewaga wystarczyła jednak, by Czarni swobodnie dokończyli seta, wygrywając go do 17.

Od pierwszych akcji trzeciej odsłony radomianie górowali na siatce. Po kolejnym bloku o czas poprosił trener Kulikowski (6:1). Akcje były krótkie, zwykle kończyły się w pierwszym uderzeniu. Gra Espadonu opierała się na Suboczu, jednak było to za mało na efektownie prezentujących się Czarnych (12:5). Siatkarze z Radomia rozbili przeciwników zagrywką, a do tego dołożyli skuteczne bloki, przez co przewaga powiększyła się do dziesięciu punktów (16:6). Dopiero w końcówce szczecinianie zaczęli odrabiać straty, zdołali nawet zatrzymać efektownym blokiem Fornala. To było jednak zbyt mało, by realnie zagrozić przeciwnikom (13:20). Po asie Jakuba Tyszko radomianie mieli serię piłek meczowych (24:14). Chociaż szczecinianie obronili trzy z nich, autowy atak Subocza zamknął pojedynek.

MVP: Michał Kędzierski

RCS Czarni Radom – Espadon Szczecin 3:0
(25:16, 25:17, 25:17)

Składy zespołów:
Czarni: Bołądź (4), Zwiech (5), Ziobrowski (6), Fornal (7), Wójcik (4), Kędzierski (3), Filipowicz (libero) oraz Moniak, Wasilewski (2) i Tyszko
Espadon: Podolski (1), Cieśluk, Dudnikov (1), Adamski (2), Rogowski (2), Sobkowiak (1), Hermann (libero) oraz Ostrowski (1) i Subocz (11)

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego młodzieżowych mistrzostw Polski U-23

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Młoda Liga, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved