Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Moustapha M’Baye: Mieliśmy nóż na gardle

Moustapha M’Baye: Mieliśmy nóż na gardle

fot. PZPS, Tomasz Kudala

– Pierwsze dwa spotkania przegraliśmy, a do Tomaszowa Mazowieckiego jechaliśmy, mając nóż na gardle. Wówczas już dużo osób nas skreśliło, ale my wiedzieliśmy, że się nie poddamy. Będziemy walczyć do ostatniej piłki. Do Częstochowy przyjechaliśmy na piąte spotkanie. Przed własną publicznością zdobyliśmy mistrzostwo I ligi – powiedział po pokonaniu w finale Lechii środkowy AZS-u Częstochowa, Moustapha M’Baye.

W trakcie ostatnich miesięcy AZS Częstochowa przeszedł prawdziwą metamorfozę. Po spadku z PlusLigi zaszły w nim gruntowne zmiany. Pojawił się nowy szkoleniowiec oraz zupełnie nowa drużyna, która została stworzona praktycznie w ostatniej chwili. Odbiło się to początkowo na jej wynikach, ale z biegiem czasu grała coraz lepiej, ostatecznie wygrywając rundę zasadniczą. Przez poszczególne rundy play-off też przeszła jak burza, a na opór natrafiła dopiero w finale, gdzie przegrywała już 0:2 z Lechią Tomaszów Mazowiecki, ale potrafiła odwrócić losy całej rywalizacji i sięgnąć po złoto. – Na początku nie wiedzieliśmy, czego możemy oczekiwać od tych zawodników, tym bardziej że drużyna została zbudowana praktycznie w ostatnim momencie, bo tydzień przed początkiem przygotowań do sezonu. W miarę upływu czasu musieliśmy się poznać, jako trenerzy musieliśmy być cierpliwi. Przez dwa miesiące za bardzo nam nie wychodziło, ale wiedzieliśmy, że praca, którą wykonują zawodnicy, sprawi, że będą mogli grać o wysokie cele. Chociaż nikt nie oczekiwał od nas, że znajdziemy się w finale i wywalczymy pierwsze miejsce – zaznaczył Krzysztof Stelmach, który bardzo chwalił całą drużynę. – W Częstochowie spotkała się grupa bardzo dobrych zawodników, chcących pracować i uczyć się. Stworzyliśmy razem niezłą grupę. Była to jedna z lepszych grup, z którymi pracowałem w swojej karierze trenerskiej – dodał szkoleniowiec mistrza I ligi.



Po pierwszych dwóch pojedynkach batalii o złoto częstochowianie stali pod ścianą, na kolejne niepowodzenie nie mogli już sobie pozwolić. W następnych spotkaniach poradzili sobie z presją, choć trudnych momentów nie brakowało. Ostatecznie jednak wygrali trzy mecze z rzędu, wygrywając I-ligowe rozgrywki. – Widocznie tak miał wyglądać ten finał I ligi, tak było zapisane w gwiazdach. Pierwsze dwa spotkania przegraliśmy, a do Tomaszowa Mazowieckiego jechaliśmy, mając nóż na gardle. Wówczas już dużo osób nas skreśliło, ale my wiedzieliśmy, że jak rywale „nie zabiją” nas na swoim parkiecie, to my się nie poddamy. Będziemy walczyć do ostatniej piłki, co pokazaliśmy chociażby w drugim meczu wyjazdowym w trzecim secie, w którym przegrywaliśmy już 21:24. Gdyby gospodarze tego seta wygrali, to mieliby dużą przewagę psychologiczną, bo do złota wystarczyłoby im wygranie jednej partii. Na szczęście wyciągnęliśmy wynik i wygraliśmy mecz – opowiadał Moustapha M’Baye, który nie ukrywał radości z faktu, że jego drużynie udało się odwrócić losy finałowej rywalizacji. – Do Częstochowy przyjechaliśmy na piąte spotkanie. Przed własną publicznością zdobyliśmy mistrzostwo I ligi. Teraz nadszedł czas na świętowanie – dodał środkowy akademików z Częstochowy, którzy jednak na razie nie kończą jeszcze sezonu, bowiem czeka ich batalia o prawo gry w PlusLidze z przegranym z rywalizacji zespołów, które w elicie zajmą po rundzie zasadniczej trzynaste i czternaste miejsce.

źródło: inf. własna, Radio Panorama

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved