Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Monika Brzostek: Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Monika Brzostek: Apetyt rośnie w miarę jedzenia

fot. FIVB

Polskiej dwójce Kinga Kołosińska i Monika Brzostek nie udało się awansować do ćwierćfinału igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Polki, które od razu po rozgrywkach grupowych awansowały do najlepszej szesnastki igrzysk, w ostatniej walce musiały uznać wyższość Australijek. – Australijki są bardzo wysokie, więc mają dużą siłę w ataku. My jesteśmy raczej takim technicznym zespołem i w momencie, gdy nie robiłyśmy im szkody zagrywką, to miałyśmy problem, by ich piłki podbić – powiedziała po zakończeniu zmagań w Rio Kinga Kołosińska.

Olimpijski debiut Polek można uznać za bardzo udany, choć po świetnej postawie w turnieju wszyscy zaczęli liczyć na więcej. Awans do ćwierćfinału był blisko, bo tak naprawdę ostatnie spotkanie z australijską dwójką mogło potoczyć się zupełnie inaczej. – W szczególności, że pierwszego seta wygrałyśmy bardzo gładko. Ich blokująca popełniała masę błędów, nie potrafiła przyjąć zagrywki i myślę, że to był klucz do wygranej w pierwszym secie. W drugim już trochę lepiej to robiła i grała bardzo dużo „na dwa”, przez co nie musiała kończyć akcji. Było im bardzo łatwo zdobywać punkty. Wystarczyły dwie, trzy ich dobre zagrywki, by wprowadziły u nas zamęt i już do końca nie byłyśmy w stanie tych dwóch punktów odrobić. Później ta dysproporcja zrobiła się jeszcze większa – oceniła Kinga Kołosińska.



Po pierwszej perfekcyjnej partii rywalki poprawiły swoją grę i zaczęły wywierać na Polkach presję zagrywką. Biało-czerwone mimo starań nie potrafiły zdominować rywalek tak, jak miało to miejsce na początku meczu. Te z kolei spisywały się coraz skuteczniej, a ich pewność siebie rosła. – Można powiedzieć, że po tym pierwszym secie jesteśmy troszeczkę zawiedzione. Myślę, że miałyśmy dobrą taktykę, szkoda na pewno mojej zagrywki pod koniec tie-breaka. Do tego doszły dwa błędy w wystawie, kiedy wystawiłam piłkę Kindze za daleko od siatki i nie dało się z tymi piłkami nic zrobić – dodała Monika Brzostek.

Australijki były zespołem do pokonania, jednak jak zwróciła uwagę Kinga Kołosińska, warunki fizyczne i dotychczasowe zmagania w turnieju w lepszej sytuacji stawiały właśnie rywalki. – W grupie miały dwa można powiedzieć średnie zespoły, może nawet słabsze niż w innych grupach, więc grały spokojnie. Miały tylko jeden taki mecz na styku z Holenderkami, które wygrały. Z drugiej strony Australijki są bardzo wysokie, więc mają dużą siłę w ataku. My jesteśmy raczej takim technicznym zespołem i w momencie, gdy nie robiłyśmy im szkody zagrywką, to miałyśmy problem, by ich piłki podbić – powiedziała blokująca reprezentantek Polski.

Dla Kingi Kołosińskiej i Moniki Brzostek był to pierwszy występ w turnieju olimpijskim. Możemy być pewni, że Polki nie dadzą za wygraną i będą walczyć o kolejną możliwość gry w igrzyskach – w Tokio w 2020 roku. – Dobrze czułyśmy się w Rio i będziemy miło wspominać ten turniej. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc na pewno szkoda tego meczu, ale myślę, że możemy być z siebie dumne. Zebrałyśmy tu doświadczenie, którego nikt nam nie zabierze i było to niesamowite przeżycie zagrać przed tak wielką publicznością i przed wszystkimi przed telewizorami – stwierdziła broniąca polskiej pary.

źródło: inf. własna, TVP Sport

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved