Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Mirosław Przedpełski: Czasami drobiazgi wyprowadzają z równowagi

Mirosław Przedpełski: Czasami drobiazgi wyprowadzają z równowagi

fot. archiwum

– Niestety wynik sportowy jest bardzo gorzką pigułką i przyćmiewa on sukces polskiej federacji. Odbiór imprezy nie tylko w Europie, ale również na całym świecie jest znakomity, lecz dla polskich fanów medale i rezultaty są podstawowym kryterium oceny – powiedział na łamach serwisu sport.pl były prezes PZPS-u, Mirosław Przedpełski.

Porównując mistrzostwa świata 2014 do mistrzostw Europy 2017, jak bardzo można być zadowolonym z tego, co wydarzyło się w Polsce?



Mirosław Przedpełski:Jeśli chodzi o aspekt organizacyjny, to na pewno wszystko jest w porządku. Niestety wynik sportowy jest bardzo gorzką pigułką i przyćmiewa on sukces polskiej federacji. Odbiór imprezy nie tylko w Europie, ale również na całym świecie jest znakomity, lecz dla polskich fanów medale i rezultaty są podstawowym kryterium oceny. Brakuje tego strasznie. Jeżeli na mistrzostwach świata trzy lata temu nie mielibyśmy złotego medalu, to każdy pamiętałby tamten czas zupełnie inaczej. Sukces nie tylko przyczynił się do rozbłyśnięcia polskiej reprezentacji na arenie międzynarodowej, ale również bardzo pomógł nam od strony finansowej.

Wystawienie „żółtej kartki” przez PZPS jest dobrym ruchem po pierwszym meczu mistrzostw z Serbią?

– Prawidłowo funkcjonujące przedsięwzięcie opiera się na współpracy wszystkich zaangażowanych w nie osób. Sprawy, o których pani wspomniała, zwykle załatwia się wewnętrznie. Każdy ma jednak swój styl, wiele też zależy od konkretnych okoliczności. Ja bym prawdopodobnie inaczej się zachował. Nie jestem w tej chwili bardzo blisko kadry, ale wiem, że trzy lata temu wiele zrobiło to, że potrafiliśmy stworzyć atmosferę, która przeniosła się z ludzi zarządzających na siatkarzy i trenerów. To, że razem ze sztabem, zawodnikami i naszymi rodzinami (za pobyt których płaciliśmy sami) jeździliśmy wspólnie na wyjazdy integracyjno-kondycyjne, budowało atmosferę wspólnego przedsięwzięcia. Według mnie właśnie ona jest kluczem, którego w tym roku zabrakło.

Z perspektywy zawodnika chyba istotne jest to, że ma świadomość grania do jednej bramki i wzajemnego zaufania pomiędzy sztabem a związkiem. Nauczyciel ma bezwzględne wsparcie dyrekcji, więc zarazem wzrasta jego autorytet w oczach ucznia.

– Dokładnie o to chodzi. To musi zostać wyraźnie zaakcentowane we wzajemnych relacjach. Nie wiem, jak wszystko wyglądało od środka, ponieważ nie uczestniczyłem w relacjach PZPS-u i sztabu, ale skoro w ostatnim czasie padały różne słowa, to mogę przypuszczać, że coś tu chyba nie zagrało. Małe błędy, niedopowiedzenia, zdania, które niesłusznie urastają do rangi wielkich. Sam mogę o tym najlepiej zaświadczyć, ponieważ kilka razy zdarzyło mi się coś chlapnąć – musiałem mierzyć się z konsekwencjami i teraz się pilnuję.

W opinii publicznej funkcjonowało przekonanie, że istnieje premia za sukces dla kadrowicza, a ostatnio pojawiła się informacja, że jest coś takiego jak dniówka. Za pana kadencji też tak było?

– Dostają premie i dostają dniówki. Te drugie związane są z tym, że czasami podczas zgrupowania mają wolne i dojeżdżają samochodami do swoich rodzin, więc związek chciał zwrócić koszty tych podróży. O ile pamiętam miesięcznie składało się to na kwotę 2000 złotych. Relacje te uregulowane były przez stosowane umowy, w których z góry określano przyznawaną kwotę. Do tego naturalnie dochodziły premie.

Jeździł pan na interwencje, jeśli prosił pana o to jakiś zawodnik?

– Z zawodnikami rozmawiano wspólnie razem ze sztabem szkoleniowym, nigdy za plecami. Najczęściej wszystkie dyskusje przeprowadzano z trenerami, ponieważ uważałem, że prezes nie powinien ingerować w wewnętrzne sprawy zespołu. Gdyby wtedy nie wyszło nam ze Stephane’em Antigą i sukcesu by nie było, to byłbym pierwszym, który wziąłby na siebie za to odpowiedzialność. To ja go wymyśliłem, wiedząc, jaki ma staż trenerski. Kto byłby więc winny, jak nie ja? Wiem, że kwestie zakończenia współpracy z Francuzem były bardzo gorące i decyzja ważyła się w związku do samego końca. Później bardzo długo zastanawiano się nad Ferdinando de Giorgim i w końcu go zatrudniono.

*Rozmawiała Sara Kalisz – więcej w serwisie sport.pl 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved