Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Mikołaj Sawicki: Największą nagrodą była radość kolegów z drużyny

Mikołaj Sawicki: Największą nagrodą była radość kolegów z drużyny

fot. vispolska.pl

– Dokonanie czegoś, co zapisze się na stałe w historii klubu, jest niesamowitym uczuciem. Nie była to jednak dla nas niespodzianka. Do Kętrzyna pojechaliśmy po złoty medal i byliśmy pewni, że z nim wrócimy – powiedział po wywalczeniu mistrzostwa Polski w kategorii juniorów przyjmujący EKS-u Skry Bełchatów, Mikołaj Sawicki, który został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju finałowego.

Siatkarze EKS-u Skry Bełchatów przez fazę grupową turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorów przeszli bez porażki. Najwięcej problemów sprawiła im Gwardia Wrocław, którą pokonali dopiero po tie-breaku. – Mecz z Gwardią był jednym z najtrudniejszych. Wynikało to głównie z naszej postawy. Przyznam, że zlekceważyliśmy tego rywala, ale udało nam się odzyskać koncentrację i odnieść zwycięstwo w tym meczu – powiedział Mikołaj Sawicki, zawodnik EKS-u Skry, która w fazie grupowej w pokonanym polu zostawiła także przeciwników z Częstochowy i Kielc, chociaż w obu tych spotkaniach do wygranej potrzeba było jej czterech odsłon. – Po przegranej w secie z rywalami z Częstochowy i Kielc pojawił się nam impuls w głowie, że ktoś może nam przeszkodzić w wejściu na sam szczyt. Myślę, że to nas zmobilizowało i dało kopniaka do dalszej walki – skomentował przyjmujący zespołu z województwa łódzkiego.



Podopieczni Radosława Kolanka w półfinale zmierzyli się z AKS-em Resovią Rzeszów. Pojedynek nie zaczął się dla nich zbyt dobrze, bowiem przegrali premierową odsłonę, ale później okazało się, że były to dla nich tylko złe miłego początki. Trzy kolejne sety padły ich łupem, co dało im przepustkę do walki o złoto. – Mecz z rzeszowianami zaczęliśmy zbyt spokojnie, jednak nikt z nas nie panikował, ponieważ na przykładzie fazy grupowej wiedzieliśmy, że w końcu odpalimy – podkreślił jeden z liderów bełchatowskiej drużyny, która w finale zmierzyła się z Metrem Warszawa. Drobne kłopoty miała tylko na początku spotkania, ale im dalej w jego głąb, tym poczynała sobie coraz pewniej, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Skra wygrała 3:0, stając na najwyższym stopniu podium. – W finale moment zawahania pojawił się na początku spotkania, kiedy przeciwnik wypracował sobie przewagę. Potrzebowaliśmy iskry, która poderwałaby nas do walki. Fenomenalne zagrywki Wiktora [Nowaka – przyp. red.] były taką iskrą, która ruszyła nas do walki i już nic nas nie mogło powstrzymać – dodał Sawicki.

O ile seniorzy PGE Skry od lat plasują się w czołówce PlusLigi, o tyle w ostatnich latach juniorzy EKS-u Skry nie zdobywali najwyższych laurów. Wystarczy wspomnieć, że drużyna z Bełchatowa po raz ostatni po złoto w kategorii juniorów sięgnęła w 2006 roku. Po dwunastu latach przerwy tamten sukces powtórzyli podopieczni Radosława Kolanka. Dokonanie czegoś, co zapisze się na stałe w historii klubu, jest niesamowitym uczuciem. Nie była to jednak dla nas niespodzianka. Do Kętrzyna pojechaliśmy po złoty medal i byliśmy pewni, że z nim wrócimy – ocenił przyjmujący bełchatowskiego zespołu, który z Kętrzyna wrócił nie tylko z tytułem mistrza Polski, lecz również z wyróżnieniem dla najlepszego zawodnika turnieju. – Nagroda MVP na mistrzostwach Polski jest ogromnym wyróżnieniem. Ale moim zdaniem jest to tylko statuetka, która będzie stała na półce. Największą nagrodą dla mnie była radość kolegów z drużyny, bo wiem, jak ciężko pracowali na ten sukces – zakończył Sawicki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved