Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Żuk: Walczyliśmy do samego końca

Michał Żuk: Walczyliśmy do samego końca

fot. Aleksandra Twardowska

Beniaminek, Aluron Virtu Warta Zawiercie, z dalekiej podróży do Szczecina przywiózł jeden punkt za porażkę w tie-breaku. Przed meczem wielu spodziewało się zaciętej batalii i taka też była, ostatecznie w piątej partii lepsi okazali się siatkarze Espadonu Szczecin. – Troszkę szkoda, bo mieliśmy swoje szanse, aby wygrać to spotkanie czy to 3:2, czy innym wynikiem. Niestety tego nie wykorzystaliśmy. Z drugiej strony walczyliśmy – mówił po meczu przyjmujący Michał Żuk.

Zawiercianie wygrali ostatnie spotkania z GKS-em Katowice i MKS-em Będzin i jadąc do Szczecina, także liczyli na dużo. Byli jednak świadomi tego, że grają z walecznym i silnym rywalem. – Espadon Szczecin jest wysoko w tabeli i nie tylko my mieliśmy problemy z pokonaniem szczecinian. Męczyła się tutaj nawet ZAKSA – mówił po meczu Michał Żuk. Zdobywca siedmiu punktów dla swojej ekipy mimo zdobytego punktu odczuwał jednak niedosyt. – Troszkę szkoda, bo mieliśmy swoje szanse, aby wygrać to spotkanie czy to 3:2, czy innym wynikiem. Niestety tego nie wykorzystaliśmy. Z drugiej strony walczyliśmy. W pierwszym secie przegrywaliśmy wysoko, ale potrafiliśmy wygrać, w drugim wygrywaliśmy wysoko, ale przegraliśmy. Myślę, że jakaś spokojna analiza tego meczu będzie i gramy dalej, mamy jeszcze o co walczyć – dodał.



Spustoszenie w szeregach Aluronu Virtu Warty Zawiercie siał zwłaszcza Bartłomiej Kluth, który jeszcze w pierwszym secie zastąpił Mateusza Malinowskiego. Atakujący Espadonu zdobył w tym meczu aż 30 punktów, notując wysoką 56-procentową efektywność ataku i został po meczu uhonorowany nagrodą MVP. – W pierwszym secie udało nam się wyeliminować Mateusza Malinowskiego i to nam pomogło. Wejście Bartka Klutha zmieniło jednak obraz gry szczecinian i nie potrafiliśmy go zatrzymać – przyznał Michał Żuk. Porażka ta nie zamazuje jednak pozytywnego obrazu beniaminka, jaki wytworzył się po trzech ostatnio wygranych spotkaniach m.in. z Asseco Resovią. – Myślę, że mimo wszystko utrzymaliśmy tutaj tę swoją dyspozycję. Nie przyjechaliśmy i nie przegraliśmy w godzinę z prysznicem, tylko walczyliśmy do samego końca – podkreślił Żuk.

Teraz przed zawiercianami ważne spotkania. Już 18.12 zagrają na wyjeździe z BBTS-em Bielsko-Biała, a 23.12 do Zawiercia przyjedzie Dafi Społem Kielce. – To będzie mecz z gatunku tych za sześć punktów, bielszczanie są za nami w tabeli. Widać, że obraz gry BBTS-u zmienił się po zmianie trenera, wygrał kilka spotkań z rzędu. Jedziemy na gorący teren i czeka nas trudne spotkanie. Oni będą na pewno chcieli wygrać i zdobyć punkty dla siebie, ale my się nie poddamy i będziemy walczyć, tak jak to robiliśmy w Szczecinie – przyznał przyjmujący. Wygrane w najbliższych spotkaniach pozwolą beniaminkowi na to, aby odskoczyć nieco od miejsc w tabeli zagrożonych spadkiem. Obecnie podopieczni Emanuele Zaniniego zajmują miejsce 12., ale mają tylko trzy oczka przewagi nad 14. Łuczniczką Bydgoszcz. Wprowadzony w tym sezonie system spadków cieszy Michała Żuka. – Jak najbardziej się z tego cieszę, bo to jest prawdziwa rywalizacja sportowa, o którą tak naprawdę tutaj chodzi. Zamknięcie ligi nie było korzystne sportowo, bo każdy mógł sobie w tej lidze grać bez żadnego napinania się – zakończył zawodnik beniaminka PlusLigi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved