Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Szalacha: Mecz uciekł nam spod kontroli

Michał Szalacha: Mecz uciekł nam spod kontroli

fot. Katarzyna Antczak

– W to spotkanie weszliśmy bardzo dobrze, podobnie jak w starcie z MKS-em Będzin. Niestety ponownie pojedynek uciekł nam spod kontroli. Ciągle musimy pracować, żeby w naszej grze było jak najmniej przestojów, bo cały czas się pojawiają – powiedział po porażce z Espadonem Szczecin środkowy Łuczniczki Bydgoszcz, Michał Szalacha.

Spory niedosyt po meczu w Szczecinie mogą odczuwać siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz, którzy mogli wygrać nawet 3:0, ale w drugiej partii roztrwonili pięciopunktowe prowadzenie, a wygrywając 2:1 w setach, nie potrafili postawić kropki nad i. – Mieliśmy szansę, żeby wygrać na ciężkim terenie, ale Espadon okazał się lepszy. Pokazał doświadczenie. Myślę, że to głównie zadecydowało o naszej porażce. Musimy wyciągnąć z niej wnioski. Przed nami kolejne spotkanie. Wiemy, co musimy poprawić w naszej grze – powiedział Michał Szalacha, środkowy bydgoskiej ekipy, która świetnie zaczęła mecz w Szczecinie. W pierwszej partii dominowała na boisku, a w drugiej prowadziła 8:3. Tym razem roztrwoniła jednak przewagę, podając rękę gospodarzom. – W to spotkanie weszliśmy bardzo dobrze, podobnie jak w starcie z MKS-em Będzin. Niestety ponownie pojedynek uciekł nam spod kontroli. Ciągle musimy pracować, żeby w naszej grze było jak najmniej przestojów, bo cały czas się pojawiają – ocenił młody zawodnik Łuczniczki.



Do dobrej gry wróciła ona po dziesięciominutowej przerwie, ale wówczas był to już zupełnie inny pojedynek, gdyż gospodarze prezentowali się znacznie skuteczniej. – Po przerwie wróciliśmy do lepszej gry, ale wtedy też Espadon grał już zdecydowanie lepiej. Ciężej było nam zdobywać punkty. Myślę, że akurat w tym meczu dłuższa przerwa nie wpłynęła znacząco na rozwój wydarzeń na boisku – zaznaczył zawodnik zespołu znad Brdy, który w czwartej partii nie poszedł za ciosem. Niemal od jej początku przewagę zaczęli budować sobie szczecinianie, podobnie było w tie-breaku. Wprawdzie Łuczniczkę stać było jeszcze na jeden zryw, w trakcie którego zdobyła cztery oczka z rzędu, ale to okazało się zbyt mało, żeby odmienić jeszcze obraz spotkania. – Walczyliśmy, żeby odwrócić losy meczu, ale graniczyło to już z cudem. Przegrywaliśmy chyba siedmioma punktami. W tie-breaku takie straty jest już bardzo ciężko odrobić – podkreślił Szalacha.

Podopieczni Jakuba Bednaruka na odpoczynek nie mają zbyt dużo czasu, bowiem już w weekend czeka ich kolejny pojedynek. Tym razem we własnej hali zmierzą się z Dafi Społem Kielce. Świętokrzyska ekipa nie zdobyła jeszcze żadnego punktu, a więc wydawać by się mogło, że jest doskonałym przeciwnikiem dla Łuczniczki, by przełamała niemoc na własnym parkiecie, ale bydgoszczanie do najbliższego przeciwnika podchodzą z respektem. – Nie myślimy, że będzie to idealny mecz na przełamanie się we własnej hali, bo ciężko po kilku kolejkach stawiać jakiś zespół w roli outsidera. Uważam, że może być to mocny i groźny zespół. Dotychczas grał z bardzo wymagającymi przeciwnikami, a nie miał okazji do pokazania się na tle rywala prezentującego podobny poziom. Na pewno nie będzie to mecz, który łatwo wygramy. Po prostu mamy zagrać swoją grę, najlepszą jaką potrafimy, a w pierwszym secie meczu z Espadonem udowodniliśmy, że potrafimy grać w siatkówkę – zakończył środkowy drużyny znad Brdy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved