Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Mieszko Gogol: Ten mecz miał dwa oblicza

Michał Mieszko Gogol: Ten mecz miał dwa oblicza

fot. Karolina Koster

W dwóch pierwszych setach Espadon Szczecin nie potrafił nawiązać walki z Cerrad Czarnymi Radom, ale po dziesięciominutowej przerwie wrócił do gry, jednak w tie-breaku lepsi okazali się podopieczni Roberta Prygla. – Żałujemy, że nie zaczęliśmy regularnie grać od początku. Było gorąco w szatni, podczas dziesięciominutowej przerwy padło kilka męskich słów, a następnie zapadła cisza. Każdy sobie pewne sprawy przemyślał i po tej ciszy wyszliśmy na boisko zmotywowani, zmobilizowani i wróciliśmy do gry – powiedział po meczu trener Espadonu, Michał Mieszko Gogol.

Nie mogę pogratulować wygranej, ale to jak się podniósł zespół po dwóch kompletnie nieudanych setach, budzi szacunek. W czwartym secie też wyszliście ze sporych problemów…

Michał Mieszko Gogol: – Ten mecz rzeczywiście miał dwa oblicza, żałujemy, że nie zaczęliśmy regularnie grać od początku. Było gorąco w szatni, podczas dziesięciominutowej przerwy padło kilka męskich słów, a następnie zapadła cisza. Każdy sobie pewne sprawy przemyślał i po tej ciszy wyszliśmy na boisko zmotywowani, zmobilizowani i wróciliśmy do gry.



Zaskoczyła cię totalna niemoc zespołu w dwóch pierwszych setach?

– Zdecydowanie mnie ta niemoc zaskoczyła i bardzo mi się ona nie podobała. Myślę, że cały czas jako drużyna szukamy możliwości odzyskania naszej pewności siebie to po pierwsze. Po drugie te ostatnie wyniki, niekoniecznie styl siedziały nam w głowach i to było też przyczyną takiej niepewności, co się stanie. Tak naprawdę my nie zaczęliśmy grać w tym meczu, a czekaliśmy na to, co zrobi przeciwnik. On nam dostarczał piłkę, a my nie istnieliśmy w żadnym elemencie od przyjęcia po atak, który w pierwszym secie wynosił zaledwie 19%.

Na pewno pomogły nam zmiany, bowiem bardzo dobrze wprowadził się Mateusz Malinowski. Wszedł także Justin Duff za Janusza Gałązkę.

– Każdy w naszej drużynie ma swoje szanse i każdy wie, że jest ważny. Mateusz Malinowski w końcu pokazał w meczu to, co prezentuje na treningach. On od okresu przygotowawczego ma niektóre jednostki treningowe bardzo dobre i w związku z tym dostawał swoją szansę. Dostał ją w Będzinie, w domowym spotkaniu z Wartą Zawiercie. Być może sam na siebie nakładał za dużą presję, jak zaczynał w szóstce. W piątek nie miał nic do stracenia, drużyna była w bardzo trudnym momencie i trzeba mu oddać cześć, wszedł, pomógł drużynie, dźwignął ją mentalnie swoją grą w ataku i na zagrywce. Walnie przyczynił się do tego jednego punktu i do tego, że zespół się podniósł.

Te dwa tygodnie przerwy i piątkowy mecz sparingowy z Cuprum Lubin to jest coś, czego potrzebujecie i co pozwoli wam się przygotować do meczu w Bydgoszczy?

– Oczywiście każdy mecz jest dla nas ważny, każdy punkt jest cenny. Bardziej jednak potrzebujemy zwycięstwa niż długich przygotowań. Potrzebujemy spokoju mentalnego, a taki spokój na pewno by nam zapewniło zwycięstwo, a nie nie wiadomo jak katorżnicza praca w hali.

Po meczu w Lubinie powiedziałeś – „Musimy odnaleźć swoją zagrywkę”. Od tego trzeciego seta to już była ta zagrywka, jaką chciałbyś oglądać w wykonaniu swojego zespołu?

– Myślę, że jeszcze mamy rezerwy. Dwa dni przed meczem trzech zawodników potrafiło regularnie, bez błędu zaserwować kilka razy z rzędu powyżej 105 km/h. Trzeba to oczywiście przekuć jeszcze na mecz, natomiast wszystko jest przed nami. Ta zagrywka powoli wraca, ale to wszystko jest związane z mentalnością, z pewnością siebie. Będziemy pracowali dalej, ale już w piątek były symptomy, że ten element zaczyna funkcjonować.

Czy twoim zdaniem fakt, że zespół wprawdzie przegrał, ale podniósł się po tych dwóch nieudanych setach, też może w jakimś stopniu wzmocnić tę mentalność drużyny?

– Nie wiem. Myślę, że najbardziej wzmocniło by ją zwycięstwo, a tego nie udało się osiągnąć. Jeżeli którykolwiek z naszych zawodników wyszedł z hali zadowolony, to jest to duży błąd. Na pewno czujemy frustrację i niedosyt i mam nadzieję, że przez weekend ta frustracja nie minie, tylko od poniedziałku zostanie przekuta na ciężką pracę. My musimy poczuć tę porażkę, pamiętać, co się wydarzyło i z tą złością i rozczarowaniem, które czujemy po tym meczu z Cerradem Czarnymi Radom, wystartować z dalszymi treningami i zrobić wszystko, żeby takie sytuacje, jakie miały miejsce w dwóch pierwszych setach, już nam się nigdy nie przytrafiały.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved