Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Michał Kubiak: W przyszłym tygodniu będę już skakać

Michał Kubiak: W przyszłym tygodniu będę już skakać

– Nie znam człowieka osobiście, więc nie powiem nic na temat jego warsztatu trenerskiego. Ale z tego, co słyszałem od kolegów z Kędzierzyna, jest bardzo wymagający. I dobrze. Taki trener jest potrzebny naszej reprezentacji – mówi o nowym selekcjonerze leczący w Japonii kontuzję Michał Kubiak. – Rzeczywiście, niedługo wracam na boisko. W przyszłym tygodniu będę już skakać.

Cztery tygodnie temu naderwał pan mięsień łydki w lewej nodze. Mniej więcej tyle czasu miało trwać leczenie. Jest już pan gotowy do gry?



Michał Kubiak:Prawie. To znaczy zacząłem treningi, odbijam piłkę, ale jeszcze nie skaczę. Leczenie przebiega dobrze. Jestem na łączach z doktorem naszej reprezentacji Janem Sokalem. Od początku wszystko z nim konsultowałem. Wysłałem mu wyniki rezonansu magnetycznego. Stwierdził, że nie ma dramatu. I rzeczywiście, niedługo wracam na boisko. W przyszłym tygodniu będę już skakać.

W wigilię i święta Bożego Narodzenia mieliście grać w finałowym turnieju o Puchar Cesarza….

– Mieliśmy, ale odpadliśmy tydzień temu w ćwierćfinale. Przegraliśmy z Suntory Sunbirds. A to oznacza, że mamy wolne od grania do 7 stycznia, gdy wrócimy do rywalizacji w lidze. Szkoda, bo chcieliśmy zdobyć ten puchar, ale oprócz mnie kontuzji doznał też nasz atakujący. Chłopaki dzielnie walczyli, nie dali jednak rady. Trudno. Nadal mamy dwa cele do zrealizowania, czyli mistrzostwo Japonii i wygranie innego pucharu, w maju.

Skoro ma pan wolne, to może uda się w Japonii zrobić Boże Narodzenie po polsku?

– Nic z tego. Właśnie wybieram się z rodziną na czterodniowy wypoczynek na Okinawę. Lecimy na tę wyspę, by złapać trochę słońca i odpocząć. Teraz jest tam 25 stopni Celsjusza. Można więc powiedzieć, że święta spędzę, leżąc na plaży. Będzie to ciekawe doświadczenie, bo nigdy Bożego Narodzenia nie spędzałem w ten sposób. Nie sądzę, by tam były choinki, o potrawach wigilijnych nie wspominając.

To niedobrze, bo podobno jest pan miłośnikiem pierogów z kapustą. Trudno sobie wyobrazić wigilijną kolację bez nich.

– To prawda. Jest jednak szansa, że pierogów skosztuję, bo podobno przywieźli je ze sobą do Japonii rodzice Mai Tokarskiej. Ona ze swoim zespołem akurat zakwalifikowała się do finałowego turnieju o Puchar Cesarza (Hisamitsu Springs – przyp. red.). Może więc spotkamy się i zjemy polską potrawę. A na razie zamiast pierogów to mogę co najwyżej zajadać się sushi.

Kilka dni temu wybrano nowego trenera reprezentacji. Czy może pan coś o nim powiedzieć?

– Wiem, że jest to Ferdinando de Giorgi, ale nie znam człowieka osobiście, więc nie powiem nic na temat jego warsztatu trenerskiego. Ale z tego, co słyszałem od kolegów z Kędzierzyna, jest bardzo wymagający. I dobrze. Taki trener jest potrzebny naszej reprezentacji.

Znowu będziecie pod presją, bo celem jest medal mistrzostw Europy, a pierwszy mecz tego turnieju, z Serbią, odbędzie się na Stadionie Narodowym przed wielką publicznością.

– Gramy pod presją od dawna, więc to nic nowego. Już mi się gęba śmieje na grę na Narodowym. I znowu z Serbią. To będzie niesamowite przeżycie. Mam nadzieję, że jak zwykle przyjdzie wielu kibiców i będą nas oni wspierać.

Rozmawiał Ryszard Opiatowski – więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved