Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Michał Kubiak: Poziom ligi japońskiej nie jest taki słaby

Michał Kubiak: Poziom ligi japońskiej nie jest taki słaby

Po mistrzostwach Europy siatkarze przeniosą się do swoich klubów, gdzie dołączą do pozostałych siatkarzy przygotowujących się do kolejnego sezonu. Michał Kubiak wyruszy do Japonii, gdzie drugi sezon będzie reprezentował Panasonic Panthers. – Japończycy to bardzo specyficzny naród, ale mnie to odpowiada – przyznał przyjmujący.

Ten sezon będzie inny niż debiutancki w Azji?



Michał Kubiak: – Na pewno, bo zmienia się skład zespołu i miasta, w których zagramy. A czy lepszy, czy gorszy, to się okaże. W Japonii czuję się fantastycznie. Klub jest profesjonalny i zapewnia mi wszystko, co potrzebne do funkcjonowania.

Poleciłby pan innym grę w Japonii?

– Każdemu polecam, żeby wyjechał z Polski i spróbował swoich sił za granicą. Niezależnie od tego, czy jest to Japonia, Turcja, Włochy czy jakikolwiek inny kraj. Można zasmakować innego życia i nauczyć się grać pod presją. Od obcokrajowców wymaga się więcej niż od rodzimych graczy. Życie poza granicami kraju jest o tyle dobre, że możesz poczuć się zupełnie anonimowy. Możesz wyjść do restauracji i nikt cię nie zaczepia.

Kompletnie anonimowi? Słyszałam, że fanatyczni kibice też się w Japonii zdarzają.

– W Japonii 80 procent osób zasiadających na trybunach to kobiety, które przychodzą oklaskiwać swoich zawodników, więc każdy z nas po meczu wychodzi z hali z torbami pełnymi prezentów. To bardzo miłe. Styl kibicowania też jest inny niż w Europie. Tam ludzie interesują się tym sportem, czytają gazety, których jest całe mnóstwo. W Japonii jest bodaj dziesięć magazynów piszących o siatkówce. Może nie jest to dyscyplina tak popularna jak baseball, ale ma swoją rzeszę fanów.

Jaki najdziwniejszy prezent zdarzyło się panu dostać?

– Kiedyś w wywiadzie dla japońskiej telewizji powiedziałem, że lubię sushi z takiej części tuńczyka, która nazywa się otoro. Zatem później zdarzyło się, że kilkakrotnie dostałem po meczu świeże sushi.

Zainteresowanie ze strony dziennikarzy jest równie duże?

– W tygodniu zwykle udzielałem dwóch-trzech wywiadów trwających po pół godziny. Klub oczekuje, że będę wykonywał spoczywające na mnie obowiązki medialne. To część mojej umowy i za to mi płacą. Muszę to respektować. Dla mnie to też przyjemność, kiedy przychodzi dziennikarz, który wie o co chodzi w siatkówce, a przy tym szanuje pracę moją i moich kolegów.

Potwierdza pan, że Japończycy są zorganizowani do granic perfekcji?

– To ewenement na skalę światową! Na początku pierwszego sezonu dostałem harmonogram meczów na kolejne dwa lata. Z datami i godzinami. Nie zmieniło się nic, bo oni nigdy niczego nie zmieniają. Nigdzie na świecie coś takiego się nie zdarza! Japończycy to bardzo specyficzny naród, ale mnie to odpowiada.

Liga japońska to pana miejsce na Ziemi?

– Czuję się tam fantastycznie. Trzeba po prostu tam przyjechać i przekonać się, jak to wszystko wygląda. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób ta liga jest egzotyczna, ale poziom nie jest taki słaby, jakby mogło się wydawać. Gra się o wiele szybciej, ale mnie to odpowiada. Jeżeli klub będzie zadowolony z moich występów, to na razie nie planuję stamtąd wyjeżdżać.

Cała rozmowa Edyty Kowalczyk dostępna w Przeglądzie Sportowym

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved