Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Matthew Anderson: Oczekujemy od siebie perfekcji

Matthew Anderson: Oczekujemy od siebie perfekcji

fot. Katarzyna Antczak

Po raz pierwszy w historii Zenit Kazań sięgnął po złoty medal Klubowych Mistrzostw Świata. Zespół ze stolicy Tatarstanu w finale turnieju pokonał Cucine Lube Civitanova i po dwóch latach zajmowania drugiego miejsca wreszcie mógł cieszyć się ze złotego medalu tej imprezy, nie tracąc w jej trakcie ani jednego seta. – Cały czas mamy na sobie tę presję i cały czas chcemy grać tak perfekcyjnie, jak tylko możemy. Trudno nam cały czas utrzymać ten wysoki poziom koncentracji, ale będziemy mieć dzień, a może nawet tylko pół dnia na relaks. Mam nadzieję, że uda się również wypić przy tej okazji kilka piw i przez kilka chwil być normalnym człowiekiem – powiedział tuż po zwycięstwie w Krakowie w rozmowie ze Strefą Siatkówki przyjmujący Zenitu Kazań, Matthew Anderson.

Do trzech razy sztuka?



Matthew Anderson: – Na to by wychodziło. Mam nadzieję, że teraz nie będziemy musieli czekać kolejne dwa lata na następne trofeum Klubowych Mistrzostw Świata. (śmiech)

Po ostatnim zwycięstwie w Lidze Mistrzów przyznał pan, że wywalczenie złotego medalu Klubowych Mistrzostw Świata będzie łatwiejsze w Polsce niż w Brazylii. Faktycznie wam to pomogło?

– To nam zdecydowanie pomogło. Różnica czasu wynosi tylko dwie godziny i podróż trwała o wiele krócej. Mamy całkiem dobry budżet, więc wyczarterowaliśmy samolot, żeby tu przylecieć. Warto też zwrócić uwagę na termin. Tym razem nie graliśmy na początku sezonu. Wielu Rosjan jest tuż po rozgrywkach reprezentacji, ja zresztą również. Trenujemy razem cztery czy pięć dni, podróżujemy przez kolejne kilkadziesiąt godzin i musimy grać pięć meczów z rzędu. To było trudne. Tym razem mieliśmy o wiele więcej czasu. Wspólnie trenowaliśmy i graliśmy w lidze, a dodatkowo nie tak dawno wywalczyliśmy Puchar Rosji, więc wiedzieliśmy jak grać, żeby wygrać.

Dla Zenitu Kazań gra pod presją to nic nowego, ale czy presja w tym turnieju była większa? Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to jedyne trofeum, którego brakowało w waszej kolekcji?

– Zawsze gramy z presją, jesteśmy zespołem, który w czołówce jest już od dłuższego czasu. Za każdym razem, kiedy wybiegamy na boisko, oczekujemy od siebie perfekcji, tak samo jak oczekują jej kibice. Najtrudniejszą rzeczą jest odnaleźć tę presję, odłożyć ją na bok i zagrać najlepiej, jak tyko potrafimy.

KMŚ: Zenit Kazań najlepszy na świecie

Chyba jednak nie spodziewaliście się, że ten turniej uda wam się wygrać, nie tracąc przy tym nawet seta, a po przeciwnej stronie stała Sada Cruzeiro czy Cucine Lube Civitanova.

– Trzeba oddać Lube, że zagrało w finale fantastycznie. Sada Cruzeiro czasami walczyła sama ze sobą, ale w każdym momencie mogła wygrać z nami seta. Dla naszej fizyki to dobrze, że wygraliśmy to wszystko bez starty seta, ale w każdym meczu spodziewamy się ciężkiej walki.

Nie macie jednak zbyt wiele czasu na świętowanie?

– Dokładnie tak. Mamy kilka godzin i zaraz lecimy z powrotem do Kazania, żeby trenować i przygotować się do kolejnego meczu, tym razem w Lidze Mistrzów.

Macie już w tym sezonie w swoim dorobku Puchar i Superpuchar Rosji, teraz dołożyliście triumf w Klubowych Mistrzostwach Świata. Jak dobrze liczę to w tym sezonie do zgarnięcia zostaje wam już tylko mistrzostwo Rosji i wygrana w Lidze Mistrzów.

– W Rosji mamy już Puchar i Superpuchar. Liga rosyjska jest jedną z najmocniejszych lig na świecie już od dłuższego czasu, a przez ostatnie cztery sezony to Zenit Kazań wygrywał tę rywalizację i to pokazuje, jak mocnym zespołem jesteśmy. Cały czas mamy na sobie tę presję i cały czas chcemy grać tak perfekcyjnie, jak tylko możemy. Trudno nam cały czas utrzymać ten wysoki poziom koncentracji, ale będziemy mieć dzień, a może nawet tylko pół dnia na relaks. Mam nadzieję, że uda się również wypić przy tej okazji kilka piw i przez kilka chwil być normalnym człowiekiem. Zaraz po tym będziemy musieli się jednak skupić na naszym kolejnym rywalu, Berlin Recycling Volleys.

Kilka tygodni temu przegraliście pierwszy mecz od bardzo, bardzo dawna. Czy ta porażka z Zenitem Sankt Petersburg w jakiś sposób wam pomogła stać się jeszcze lepszymi?

– Czy pomogła? Nie, przegrywanie nie pomaga. Ale ta porażka uwydatniła i pokazała nam dokładnie to, co robimy źle. To pozwoliło nam pracować nad tymi mankamentami na treningach. Po tym przegranym meczu naprawdę ciężko trenowaliśmy przez te kilka dni, po czym pojechaliśmy na turniej finałowy Pucharu Rosji i mogliśmy przekuć to wszystko na zwycięstwo.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved